Prymas Tysiąclecia

Z kurzem krwi bratniej

Fot. Z. Kiresztura

Mówią wam oni zapewne o wielu powstaniach: Kościuszkowskim, Listopadowym, Styczniowym, Warszawskim i tylu, tylu zrywach, może nieudanych i pozornie nie przynoszących rezultatów, a jednak owocnych. Ale i w dziejach innych narodów powstania nie były na ogół dziełami udanymi, były natomiast budzeniem zasypiającego ducha narodu, aby powstał i żył. Bo my wkładamy w dzieje narodu wszystko, co dla nas najdroższe! (…) Powiedzą ludzie roztropni: „Ale Powstanie się nie udało”. Czy nie lepiej było żyć spokojnie w pracy organicznej, budować, naprawiać drogi, uprawiać ziemię, rozwijać techniczne urządzenia, poprawiać ekonomiczny byt narodu – spokojnie, cicho? Niewątpliwie, byli zwolennicy i takich kierunków. Wiemy, że i dzisiaj istnieją narody, które stawiają to sobie za ideał. Osiągającideał pragmatyczny, pozytywny, realny, dotykalny, „ideał pełnej misy chleba”, coś jednak przy tym zatracają, na jakimś odcinku ubożeją. Jesteśmy świadkami życia wielu narodów dostatnich, które zagubiają wrażliwość na swoje dzieje ojczyste, na przeżycia narodowe, na poczucie wspólnoty z narodem. O, nie samym chlebem żyje człowiek, i nie samym chlebem żyje naród, ale wszelkim słowem, które pochodzi z ust Bożych. I chociaż dłonie przyłożone są do pługa, to jednak człowiek musi pamiętać, że gdy nogi jego brodzą w ziemi rodzimej, głowa wznosi się wysoko, a serce wyrywa się do czegoś jeszcze więcej (…). Najbardziej smutnymi narodami są te, którym postawiono za ideał li tylko dążenia i cele materialne. Najbardziej zubożonymi i niewolniczo przytrzymanymi za skrzydła ducha są takie narody, które postawiły sobie zbyt wąski ideał. Jest to przeciwne naturze człowieka, która jest bardzo wszechstronna; jest to przeciwne duchowi człowieka, któremu skrzydła wyrastają (…). Gdy człowiek czy naród czuje się na jakimkolwiek odcinku związany i skrępowany, gdy czuje, że nie ma już wolności opinii i zdania, wolności kultury i pracy, ale wszystko wzięte jest w jakieś łańcuchy i klamry, wszystko skrępowane jak stalowymi gorsetami, wtedy nie potrzeba kompleksów. Wystarczy być tylko przyzwoitym człowiekiem, mieć poczucie honoru i osobistej  godności, aby się przeciwko takiej niewoli burzyć, szukając środków i sposobów wydobycia się z niej. Przyglądaliście się może kiedy ptakowi, jak tłucze się w klatce? Wszystko pierze z piersi swojej wyrywa (…). Zimny obserwator patrzący na to może powiedzieć – „głupi ptak!”. Chociaż lepiej, aby po prostu otworzył drzwiczki i wypuścił „głupiego ptaka” na wolność. Nie wolno mówić – „głupi ptak”, trzeba raczej powiedzieć – on się rwie w światy! – I każdy, kto uczciwy, ułatwi mu to. Któż może się dziwić, że o klatkę w Polsce ustanowioną rozbijały się piersi „polskich ptaków”, aż pióra leciały, rany pozostawiające?! Wytłumaczcie ptakowi, aby się

Miejsce śmierci płk. Francesco Nullo na polu bitwy w Krzykawce, gdzie poległ 5 maja 1863 roku. Wspominał o nim w rozmowie z polskimi biskupami Ojciec Święty Jan XXIII

niepotrzebnie nie obijał o druty, bo ich nie przezwycięży! (…) Nawet ptakowi, który nie ma przecież rozumu ani rozeznania i powiązania swoich dążeń z dążeniami innych ptaków, tego Prymas Tysiąclecia nie „wytłumaczycie”. A chcielibyście to wytłumaczyć istocie rozumnej i wolnej? O, żadną miarą nie da się tego wytłumaczyć! Zamiast to czynić, lepiej klatkę otworzyć i dać możność skrzydłom, by rozwijały się w lotach, i piersiom – by potężniały, jak tego wymaga własne zadanie, przeznaczenie człowieka czy narodu. Ktokolwiek będzie w granicach jakiegokolwiek narodu na globie ustawiał klatki, będzie wrogiem! Będzie budził opór i rewolucjonizował ducha od wewnątrz, w głębi osobowości człowieka, który jest powołany do wolności myślenia, do wolności chcenia, do wolności miłowania i do wolności działania. Na to rady nie ma! (…) Czy powstanie miało jakieś znaczenie? Niedawno przecież, bo przed kilkoma miesiącami, my, biskupi polscy, rozmawialiśmy z człowiekiem wychowanym w ziemi włoskiej, dziś – papieżem. Snuł wspomnienia ze swojej młodzieńczej przeszłości. Do wspomnień tych zaliczył aktualny dziś fragment z dziejów naszego narodu. Oto jego ziomek z Bergamo – jak się tam mówi Bergamasco – Francesco Nullo, zasłyszał, że naród polski walczy o swoją wolność. Co czyni? Rzuca piękną Italię i biegnie na daleką północ. Co go tu niesie? – To samo umiłowanie wolności, o którą walczyła młodzież w Warszawie i na setkach pól bitew. Opowiada sędziwy papież: „W moim domu rodzinnym zacna stara osoba wspomina człowieka, naszego rodaka, który poszedł walczyć za waszą wolność – tę wolność, za którą wasz naród tak zawsze wytrwale walczył i którą po latach odzyskał. Wasza wolna Ojczyzna wystawiła mojemu rodakowi pomnik (…)”. Tak mówił papież, syn ziemi włoskiej, do biskupów polskich. Pomyślcie, drodzy moi, my tu w Warszawie będziemy się zastanawiali, czy Powstanie miało dla narodu znaczenie, jeśli dla starego Włocha, który dziś rządzi Kościołem pod imieniem Jana XXIII, samo wspomnienie Powstania było wstrząsającym przeżyciem! On żył obrazami i ideałami naszego Powstania, o którym zasłyszał w swej młodzieńczej przeszłości – kształtowały w nim poczucie wielkiej wagi praw narodu i narodów do wolności, której dzisiaj, w duchu pokoju, służy. A więc – nawet dla ludzi obcych nam językiem i krwią, Powstanie Styczniowe miało olbrzymie, wstrząsające znaczenie (…). Chyba pierwszym „generałem”, mobilizującym naszą młodzież do walki o wolność, był „hetman bez buławy”, Henryk Sienkiewicz. Skąd czerpał natchnienie? Z tego samego źródła, z którego poiła się miłością ku naszej Ojczyźnie dusza Jana XXIII. Takich niedotykalnych osiągnięć i zwycięstw można by wyliczyć wiele. Ale rzecz pewna, że naród bez tego zrywu, okupionego krwią, nie ostałby się w Bismarckowskiej polityce Kulturkampfu. Nie oparłby się germanizacji i rusyfikacji. Przed tym etapem, który dla umęczonego Narodu był jedną z najcięższych prób, trzeba było ofiar. Te ofiary padły i wydały swój owoc, bo obudziło się sumienie narodu. My bardzo często robimy nad trumną rachunek sumienia. I naród polski nad trumną Powstańców 1863 roku zrobił rachunek sumienia. Był on dla nas zbawczy. Dlatego z głęboką czcią klękamy na śladach krwi naszych braci, którzy nie zawahali się oddać jej, abyśmy żyć mogli. Z głęboką czcią całujemy drogi ich bitew, na których ofiarność zda się w beznadziejny sposób walczyła o niewątpliwe prawo wolności. I nie car miał rację, gdy na Zamku Warszawskim odpowiadał butnie: „Porzućcie wszelkie sny!” – tylko właśnie ci, co padali, obejmując miłośnie otwartą piersią ukrzyżowaną pierś Matki-Polki.

Tylko oni mieli rację! A my po stu latach wiemy to jeszcze lepiej (…).

Comments are closed.