Głupota i Mądrość (44)

Osiemnaste urodziny

KS. EDWARD STANIEK

Kto jest zamknięty wyłącznie w doczesności, winien wykorzystać życie tak, jak potrafi. Nikt mu w tym nie może przeszkadzać. Nie można stawiać wymagań niewierzącemu, na miarę ideałów życia tego, kto jest wtajemniczony w zamysł Boga wobec człowieka. Nie można się dziwić, że taki człowiek jest nastawiony jedynie na konsumpcję. Kohelet do tego tematu wraca kilkakrotnie, pragnąc przez to ukazać, że rozumie ludzi żyjących tylko doczesnością. Delikatnie sygnalizuje, że jako wierzący ma do tego inne podejście.
Bo któż stanowi wyjątek? Wszyscy żyjący mogą jeszcze mieć nadzieję – bo lepszy jest żywy pies niż lew nieżywy – ponieważ żyjący wiedzą, że umrą, a zmarli niczego zgoła nie wiedzą, zapłaty też więcej już żadnej nie mają, bo pamięć o nich idzie w zapomnienie. Tak samo ich miłość, jak również ich nienawiść, jak też ich zazdrość – już dawno zanikły, i już nigdy więcej udziału nie mają żadnego we wszystkim, cokolwiek się dzieje pod słońcem (Koh 9,4–6).
Żyjący jest w lepszej sytuacji niż zmarły. Tajemnicze jest jednak słowo nadzieja, jakim posługuje się Kohelet. Ono tchnie optymizmem. Kohelet nie podejmuje tego tematu, jedynie wzywa do zastanowienia. Dla niego, jako wierzącego, nadzieja jest wielką szansą zmiany życia doczesnego na lepsze, aby w nim było więcej dobra, aby ono ubogaciło innych, a nie tylko jego. Odkrycie szczęścia w czynieniu dobra jest możliwe nawet dla człowieka niewierzącego. Jak długo żyje tylko dla siebie, nie zna smaku tego szczęścia. Jeśli nastawi się, aby żyć dla kogoś, jego dzień zostanie opromieniony słońcem.
Śmierć jest wyłączeniem z życia doczesnego i doświadczają tego wszyscy zmarli. W godzinie śmierci nie ma różnicy między tym, kto żył w świecie miłości, a tym, kto nienawidził. Kohelet doprowadza do postawienia pytania: Czy jest to możliwe? Sam tego pytania nie stawia, ale chce, aby czytelnik zastanowił się nad logiką takiego twierdzenia. On jako wierzący w sprawiedliwego Boga wiedział, że po śmierci istnieją żelazne konsekwencje postępowania i myślenia człowieka na ziemi. Ten, kto potrafi szanować logikę życia, czuje, że nie można życia zamknąć tylko w doczesności.
W tych słowach Kohelet wzywa do zastanowienia się nad celowością życia człowieka. Jeśli celem jest jedynie konsumpcja, to życie nie ma sensu. Jeśli człowiek posiada rozum i wolną wolę, to nie można go zestawiać ze zwierzętami.
W pewnej mierze sens życia jest dostrzegalny w jego przekazie dla nowych pokoleń. Ale jakim bogactwem może być ludzkie życie, decyduje serce człowieka wypełnione miłością prawdy, dobra i szczęścia. Kto wykorzystuje każdą godzinę do doskonalenia w sobie tych wartości wie, w jakim celu żyje i zabiega o to, aby innym pomóc w odkryciu tego celu. Te jednak wartości są otwarte na wieczność i sam ich przekaz nie ma sensu. Jeśli są do zachowania w nowym świecie, wszystko ma sens.
Depresje współczesnego świata, które gaszą w sercu człowieka płomyk radości i sensu życia, są groźną chorobą konsumpcjonizmu. Człowiek rzuca się na wszystkie pokarmy zaspakajające jego pożądania i ginie z powodu obżarstwa tym, co przemijające. Kohelet odsłania mechanizmy tej groźnej choroby i wzywa do zastanowienia. Każdy winien umieć w jednej sekundzie odpowiedzieć na pytanie, jaki jest sens jego życia. Jak tego nie wie, to sygnał, że się gubi, a jeśli nie umie odpowiedzieć to znak, że duchowo jest poważnie chory.
Kto obchodzi osiemnaste urodziny winien na to pytanie mieć precyzyjną odpowiedź, bo odtąd, nawet w skali prawa, w stu procentach odpowiada za każdy krok swego życia. Osiemnaste urodziny to ważne wydarzenie. Kto je traktuje tylko jako szczyt swoich marzeń, ten popełnia poważny błąd. To jest ostry start do budowy szczęśliwego domu, w którym wszystko ma sens. Kohelet podejmuje ten temat w dalszych słowach swej księgi.

Comments are closed.