Dom w Ewangelii (45)

Dom modlitwy

Ks. Edward Staniek

Dziś dla niewielu ludzi kościół parafialny jest domem. Starsza pani, gdy u nich wybudowano nowy kościół lubiła chodzić do starego, drewnianego, a zapytana: czym się różnią te dwa kościoły? – odpowiedziała: „ten drewniany jest domem, a ten nowy jest halą. Nigdy bym nie chciała zamieszkać w tym nowym, bo to tylko hala widowiskowa”. Kościół to dom cenniejszy od rodzinnego, trzeba w nim mieć swoje miejsce, trzeba wiedzieć, że w nim Bóg na mnie czeka, do takiego domu wchodzi się z radością, bo On jest w nim obecny. Jezus chce odsłonić tajemnicę świątyni i uniesiony gniewem wyrzuca z niej sprzedających i kupujących, oraz kantorów wymieniających pieniądze. A Jezus wszedł do świątyni i wyrzucił wszystkich sprzedających i kupujących w świątyni; powywracał stoły tych, którzy zmieniali pieniądze, oraz ławki sprzedawców gołębi. I rzekł do nich: „Napisane jest: »Mój dom ma być domem modlitwy«, a wy czynicie go jaskinią zbójców” (Mt 21,12–13). Jezus pytany, dlaczego to uczynił, jednoznacznie wyznał, że Jego dom ma być domem modlitwy, czyli miejscem osobistego i bardzo bliskiego spotkania z Bogiem. Cokolwiek w świątyni utrudnia modlitwę, niszczy to, co w niej najcenniejsze. Hale targowe, to nie miejsce modlitwy. Banki i kantory wymiany pieniędzy, to nie miejsce modlitwy. Tam, gdzie brzęczy pieniądz, on jest najważniejszy, a nie Bóg. W imię ludzkich racji obserwujemy coraz częstsze zamienianie świątyni w miejsce spotkań, w sale koncertowe, a nawet w teatralne…. Bywa, że na takie imprezy trzeba kupić bilet… Kościelne prawo na to nie pozwala, ale specjaliści od pieniędzy nie liczą się z prawem. Każde takie traktowanie świątyni niszczy jej święty charakter. Żyjemy w takim świecie, że już tego się nie da zmienić, bo świat wtargnął do świątyń i uczynił je jaskinią zbójców. Jezus też nic nie zmienił. Za kilka godzin wszystko wróciło na swoje miejsce. Wierzący jednak nie kupi biletu na imprezy organizowane w kościołach i nie uczestniczy w tym, co ubliża świątyni. Mogą to czynić niewierzący i nie należy się im dziwić, bo oni nie wiedzą czym jest świątynia, dla nich to tylko ładna hala. Scena Ewangeliczna jest tak ostra jak laser. Jezus nigdy nie stanął z takim gniewem w obronie żadnej innej wartości, jak to uczynił w obronie świątyni. On wiedział, że dla Żydów świątynia już nie była święta. Upłynęło ok. 35 lat, a została ona zniszczona do samych fundamentów i już nigdy nie odbudowana. Ten święty charakter miejsca lepiej rozumieją wyznawcy islamu. Do meczetu trzeba wejść w ciszy, zdejmując buty, bo miejsce, na które wchodzimy jest święte. Bóg sam polecił Mojżeszowi zdjąć sandały, bo miejsce, na którym stanął, było święte. Mały gest, a mówiący wiele. Zachowanie w kościołach często świadczy o niewierze tych, którzy weszli w jego mury. W lecie strój eksponujący ciało kobiety świadczy o tym, że ona nie wie, kim jest przed Bogiem. Urządzanie w kaplicy towarzyskich spotkań też nie jest do pogodzenia z świętością miejsca. W ewangelicznym spojrzeniu na dom wypowiedź Jezusa przy Jego oczyszczeniu świątyni ze sprzedających i kupujących należy głęboko przemyśleć. Świątynia to dom modlitwy wypełniony Jego obecnością.

Comments are closed.