Dom w Ewangelii (32)

Stajnia domem

Ks. Edward Staniek

Stajnia to mieszkanie dla zwierząt. Syn Boga postanowił zamienić ją w swój dom i wybrał to miejsce, aby wyjść z łona Mamy i spocząć na sianie w żłobie. Żłób jest miską na pokarm dla zwierząt. Ta decyzja Syna Bożego zasługuje na uwagę. W żłobie leżał skarb nad skarby, stajnia i jej ubóstwo oraz prostota, były tylko oprawą tego skarbu. Jezus ukrył swój Boski majestat. Mogli do Niego podejść wszyscy nie szukając żadnego odświętnego stroju, w roboczym ubraniu. Tak podeszli pasterze. Syn Boga w czasie pierwszego przyjścia na ziemię ukrył potęgę swego majestatu, aby każdy mógł podejść do Niego bez obaw, bez lęku. Każdy może Go wziąć w ramiona, nawet grzesznik. Każdemu bowiem chciał powiedzieć swym dziecięcym uśmiechem: kocham cię! To najpiękniejsze wyznanie miłości Boga do nas, ukryte w uśmiechu niemowlęcia i w jego łzach, bo ono mówi tylko przez łzy i uśmiech, a jak jest nieco mocniejsze, mówi również przez wyciągnięte ręce. Rok Wiary to wejście w tajemnicę takiego spotkania z Jezusem. I rzekł do nich anioł: „ Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu: dziś bowiem w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Pan. A to będzie znakiem dla was: znajdziecie Niemowlę owinięte w pieluszki i leżące w żłobie”. I nagle przyłączyło się do anioła mnóstwo zastępów niebieskich, które wielbiły Boga słowami: „Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój ludziom, których sobie upodobał” (Łk 2,10–14). Decyzja Boga, aby miejscem narodzin Jego Syna była stajnia, odsłania zdumiewającą perspektywę. Oto Bóg może zamienić stajnię mojego serca w swój dom. Stajnia się nie zmieni, ale On zamieszka w tej stajni ubogiej, prostej, czasem brudnej. Odtąd już nie jest ważna stajnia, tylko On w niej. Stajnia mego serca zamienia się w niebo. Mogę tylko chodzić zdumiony i pytać: Panie dlaczego to mnie spotkało? Jest tak wiele pięknych domów, a Ty wybrałeś mnie? To Radosna Nowina, którą przeżyli pasterze. Uwierzyli aniołom i powędrowali do stajni. Znaleźli w niej Jezusa i Jego Rodziców. Wrócili do swoich owiec szczęśliwi, że Boga można spotkać w stajni. Jako pasterze znali się na stajni bardzo dobrze, ona była ich miejscem pracy i domem. Zrozumieli, że Bóg przychodzi do nich i wystarczy otworzyć Mu drzwi. Właściciel stajni w Betlejem przez całą wieczność dziękuje Bogu za to, że na kilka dni życzył Jezusowi i Jego Rodzicom swej stajni. O na stała się miliardy razy cenniejsza niż jego dom, który wówczas wypełniali pielgrzymi. Czasem widzimy stajnię w sercach innych ludzi, a nawet naszych bliskich. Jak jesteśmy z Jezusem, to można z Nim porozmawiać na temat tych „stajni” i czy On zechciałby w nich zamieszkać. Zawsze odpowiada, uczynię to bardzo chętnie, byle tylko właściciel otworzył drzwi. Czasem udaje się ich przekonać, że warto w tej stajni zrobić kącik dla tego Niemowlaka, który przelewa w serce, nawet bardzo ubogie, szczęście i pokój nieba. Szczęśliwy, kto w czasie Świąt znajdzie chwilę czasu na to, aby wejść do betlejemskiej stajni i porozmawiać z Jezusem, Jego Matką i Józefem, a nawet z pasterzami na temat własnego serca. Wielu ceni serce tysiące razy wyżej niż Jezusa w nim. Troska o własne serce i jego ozdoby może być dyktowana opinią otoczenia, bo ono ceni pałace. Ewangelia to Obecność Jezusa w sercu, nawet jeśli serce jest stajnią. Szczęśliwy, kto to odkryje. Stajenkę swego serca dla Jezusa można uporządkować i ogrzać swoją miłością. Nic więcej do szczęścia nie jest potrzebne.

Comments are closed.