Dom w Ewangelii (50)

Dom Szymona Trędowatego

Ks. Edward Staniek

Wiele wskazuje na to, że Szymon chorował na trąd, skoro miał przydomek „Trędowaty”. Być może, że Jezus go uzdrowił i dlatego w duchu wdzięczności Szymon zaprosił Go i Dwunastu na ucztę do swego domu. Byli na niej również inni goście, w tym Łazarz i jego siostry. Jan Ewangelista podał imię Marii, która namaściła głowę Jezusa drogocennym olejkiem. Jego zapach „wypełnił cały dom” (por. J 12,3). Gdy Jezus przebywał w Betanii, w domu Szymona Trędowatego, podeszła do Niego kobieta z alabastrowym flakonikiem drogiego olejku i wylała Mu olejek na głowę, gdy spoczywał przy stole. Widząc to, uczniowie oburzali się, mówiąc: „Na co takie marnotrawstwo? Przecież można było drogo to sprzedać i rozdać ubogim”. Lecz Jezus zauważył to i rzekł do nich: „Czemu sprawiacie przykrość tej kobiecie? Dobry uczynek spełniła względem Mnie. Albowiem zawsze ubogich macie u siebie, lecz Mnie nie zawsze macie. Wylewając ten olejek na moje ciało, na mój pogrzeb to uczyniła. Zaprawdę powiadam wam: Gdziekolwiek po całym świecie głosić będą tę Ewangelię, będą również opowiadać na jej pamiątkę to, co uczyniła” (Mt 26,6–13). W domu Szymona Jezus odsłania jedną z tajemnic miłości Boga, która winna być na pierwszym planie i zawsze musi wyprzedzać miłość bliźniego. Takie jest ustawienie hierarchii miłości. Przykazanie najważniejsze to: „Będziesz miłował Boga z całego serca swego, z całej duszy, z całego umysłu i ze wszystkich sił”. Jezus to przykazanie przypominał, podkreślając, że jest i drugie, podobne do niego: „Będziesz miłował bliźniego swego, jak siebie samego”. Miłość bliźniego jest drugim przykazaniem i nigdy nie może być postawiona na pierwszym miejscu. Bliźni nie jest ważniejszy od Boga. Reakcja Judasza, bo jego imię wymienia Jan (por. 12,4) świadczy dokładnie o tym, że on w swej wypowiedzi stawiał miłość bliźniego wyżej od miłości Boga. Jezus stanął w obronie Marii i w nagrodę obiecał wpisanie jej imienia w Ewangelię, aby na całym świecie to jej podejście było przykładem dla wszystkich żyjących Ewangelią. Niewielu obecnych na uczcie u Szymona to pojmowało. Rozumiała Maria, bo kochała Jezusa więcej niż wszystkich innych. Złożyła Mu w ofierze drogocenny olejek i nie miała najmniejszych wątpliwości, że tak dziękuje Jezusowi za wskrzeszenie jej brata, Łazarza, i tak objawia Mu swoją miłość. Uczyniła to publicznie, w cudzym domu, aby jego mury napełniała woń olejku na kilka dni, bo taką moc ten olejek posiada. Jezus wiedząc, że wkrótce umrze, połączył gest Marii już ze swoim pogrzebem. Kto kocha Boga z całego serca wie, kiedy i w jaki sposób objawić Mu miłość, ale też doskonale wie, kiedy i w jaki sposób pomagać potrzebującym. Ten bowiem, kto jest wypełniony miłością Boga, promieniuje nią na wszystkich.Ludzka miłość tego nie potrafi. Ona jest bardzo ograniczona. Ewangelia to Boża miłość i Jezusowi zależy na tym, aby nią było wypełnione nasze serce. Wtedy szczęśliwy jest Bóg, szczęśliwy ten, kto Go kocha i szczęśliwi wszyscy, którzy się z nim spotykają. Ta bowiem miłość jest tysiące razy cenniejszym darem niż podanie kawałka chleba czy ubrania. Kryzysy miłości ludzkiej mogą ranić, a nawet prowadzić do jej zaniku. Boża miłość rośnie, ona nie umiera. Kryzysy są zawsze etapami jej wzrostu. Dom serca ucznia Chrystusa ma być wypełniony Bożą miłością, bo ludzka to za mało.

Comments are closed.