Cuda i łaski Boże

Zdroje łask

Wśród dokumentów, jakie zostały przebadane w procesie beatyfikacyjnym Matki Małgorzaty znajdują się świadectwa wielu łask wyproszonych za jej wstawiennictwem. Wszystkie one pokazują, że wytrwała modlitwa przynosi owoce, a Matka Małgorzata jest wspaniałą pośredniczką u Pana Boga.

Wiktoria z Tych w świadectwie przesłanym siostrom serafitkom napisała: „Od kogoś dostałam obrazek z s. Małgorzatą Łucją Szewczyk wraz z Nowenną do Trójcy Przenajświętszej. Jakiś czas odmawiałam tę modlitwę, a potem obrazek schowałam. Mam w domu obraz Matki Bożej Bolesnej. Jakiś czas temu zachorowałam, bardzo bolały mnie ręce, tak że w końcu nastąpił paraliż. Nie pomagały mi żadne tabletki. Wtedy powierzyłam się Matce Bożej i Ją prosiłam o pomoc. Po tej modlitwie miałam dziwny sen – przyszła do mnie

Barbara Papież z synem (Fot. M. Pabis)

siostra zakonna. Z uśmiechem stanęła przy stoliku, na którym miałam tabletki, wzięła je do rąk, pooglądała i… wysypała je na podłogę, jednocześnie grożąc mi i mówiąc, bym więcej ich nie zażywała. Kiedy się obudziłam zaczęłam szukać obrazka z siostrą Łucją – spojrzałam na niego i od razu zrozumiałam, że to ona mnie odwiedziła. Przestałam też łykać tabletki, a ból, który do tej pory mi towarzyszył, całkowicie ustąpił. Potem okazało się, że nigdy nie powinnam była ich zażywać. Potem jeszcze raz widziałam siostrę Małgorzatę, która odwiedziła mnie wraz z drugą, młodszą siostrą. Obie były takie uśmiechnięte. Zrozumiałam wtedy, że już nie muszę się niczego bać, że jestem pod opieką Matki Małgorzaty”.

Zawsze wysłuchana

Wśród wielu świadectw, jakie nadchodzą do sióstr serafitek, znajduje się list nadesłany przez panią Ewę D. z Warszawy. Napisała ona:

„Przynajmniej od dwóch lat kilka razy w tygodniu odmawiam Nowennę do Trójcy Przenajświętszej o uproszenie łask za przyczyną Służebnicy Bożej Małgorzaty Łucji Szewczyk. Proszę o różne rzeczy – od najprostszych materialnych, po łaski duchowe. Wiem, że zawsze jestem wysłuchana. Trudno wyliczyć konkretne otrzymane łaski. Jest to pomoc, którą otrzymuję praktycznie codziennie, na każdą moją prośbę. Nie wyobrażam sobie mojej codzienności bez Małgorzaty Łucji”.

Przyjęła chrzest

Bardzo piękne i wzruszające świadectwo złożyła Katarzyna z Wieliczki: „Odmawiałam wielokrotnie modlitwę za wstawiennictwem  s. Małgorzaty Łucji Szewczyk, gdyż kartka z nowenną jest zawsze w moim notesie. Myślałam przy tym o dwóch znajomych mi osobach, które też noszą imię Małgorzata. Prosiłam o łaski dla nich. I tu nagle jedna z nich – moja koleżanka – dostąpiła wielu łask Bożych. Nie wiedziałam, że nie jest ona ochrzczona. Pojechałyśmy dopiero na wakacje i wtedy powiedziała mi, że chciałaby przyjąć Chrzest święty. Później wyjaśniła mi, że decyzję powzięła po Mszy św., na której byłyśmy razem. To była Msza św. odpustowa w kościele pw. św. Jakuba, kiedy ja gorąco modliłam się w jej intencji. Niedawno Małgosia przyjęła chrzest, bierzmowanie i Pierwszą Komunię Świętą. Ja jestem jej matką chrzestną. To wielkie łaski i dokonały się one dzięki wstawiennictwu s. Małgorzaty Szewczyk!”.

Wdzięczna za dziecko

„Najgoręcej jak tylko można, z całego serca oraz duszy pragnę podziękować za łaski, jakich doznałam, dzięki Twojemu wstawiennictwu Matko Małgorzato. Spodziewałam się upragnionego drugiego dziecka. Byliśmy bardzo szczęśliwi. Jednak nasze szczęście zostało zakłócone. W pierwszych miesiącach ciąży zachorowałam na ospę wietrzną. Przebieg choroby był bardzo ciężki. (…) Mój syn jednak żyje, jest śliczny i zdrowy. Wbrew przewidywaniom lekarzy, nie stwierdzono u niego żadnych wad rozwojowych” – czytamy w świadectwie, jakie 28 marca 1998 roku złożyła Barbara Papież z Bielska-Białej. Jak opowiada kobieta, już w czasie, kiedy po raz pierwszy była w stanie błogosławionym, przeżywała ogromne problemy zdrowotne, które były spowodowane zatruciem ciążowym. – Na szczęście, dzięki Bożej pomocy, w ósmym miesiącu urodziła się córka – Dorotka. Ważyła niespełna półtora kilograma. Maleństwo leżało w inkubatorze. Kiedy wzięliśmy Dorotkę do domu, zaczęła szybko przybierać na wadze i po niedługim czasie dogoniła wagą swoich rówieśników, a najważniejsze, rozwijała się prawidłowo – opowiada pani Barbara. Rodzice dziewczynki nie chcieli, żeby była jedynaczką, choć jeden z lekarzy powiedział pani Barbarze, że nie powinna mieć więcej dzieci. Państwo Papieżowie bali się, żeby historia się nie powtórzyła. – Robiłam różne badania, szukałam przyczyny zatrucia ciążowego. Okazało się, że mam toksoplazmozę, ale lekarz powiedział, że nie ma ona związku z zatruciem. Zostałam jednak poddana leczeniu – wspomina pani Barbara. Niestety, w czasie ciąży kobieta została zarażona ospą wietrzną, a potem znów pojawiło się zatrucie ciążowe. – Znalazłam się w szpitalu w Zabrzu, gdzie plackiem leżałam tam aż do świąt Bożego Narodzenia. Na same święta wróciłam do domu. Pamiętam, jak klęczałam w kościele przy żłóbku Pana Jezusa i modliłam się. Wtedy podeszła do mnie siostra Franciszka i pytała, jak się czuję. Obiecała mi wtedy, że siostry będą się za mnie modlić za wstawiennictwem Służebnicy Bożej Matki Małgorzaty Szewczyk. Ja sama także wtedy rozpoczęłam nowennę za jej wstawiennictwem – mówi pani Barbara, która zaraz po świętach musiała wrócić do kliniki do Zabrza. – Mój stan zdrowia zaczął dramatycznie się pogarszać. Przestały pracować moje nerki, tętno dziecka słabło. Zostałam natychmiast zabrana na salę porodową, gdzie dostałam rzucawki. Choć wszystko wyglądało dramatycznie, czułam, że nie jestem sama, że ktoś się mną opiekuje, że jestem otoczona modlitwą – wyznaje kobieta. Syn pani Barbary urodził się w zamartwicy. Miał przykurcz rączek i nóżek. Jednak już po kilku godzinach Piotrek mógł samodzielnie oddychać. Po wyjściu ze szpitala chłopiec przeszedł wiele badań. Okazało się, że stan jego zdrowia jest dobry. Nie potrzebował nawet rehabilitacji – przykurcze kończyn samoistnie się cofnęły. Pani Barbara w swoim świadectwie napisała: „Wiem i wierzę mocno, że to dzięki Twojej pomocy i dzięki Twojemu wstawiennictwu Matko Małgorzato doznałam tylu cudownych łask. Mój syn żyje, jest śliczny i zdrowy. Wbrew przewidywaniom lekarzy, nie stwierdzono u niego żadnych wad rozwojowych. Wdzięczna matka – Barbara Papież”.

Comments are closed.