Nasza rozmowa

To była święta Matka

Z siostrą Ancillą, wicepostulatorką procesu beatyfikacyjnego
Matki Małgorzaty Szewczyk, rozmawia Małgorzata Pabis

Kościół ogłasza Matkę Małgorzatę Szewczyk błogosławioną. Dlaczego teraz?

Poprzez wyniesienie do chwały ołtarzy Czcigodnej Służebnicy Bożej, Kościół chce ukazać dzisiejszemu światu przykład jej życia oddanego całkowicie Bogu i ludziom. Jej świadectwo pełnego miłości oddania opuszczonym i chorym jest dziś niezwykle aktualne, bo chociaż wzrasta ilość różnych organizacji mających na celu niesienie pomocy potrzebującym, to jednak wciąż mało jest takich, którzy dostrzegają konieczność pozostania bliskim – bratem ubogich. W świecie współczesnym, który afirmuje siłę, zdrowie i urodę, który wypiera ze swej świadomości problem cierpienia i starości, a eutanazję czyni prawem coraz bardziej powszechnym, znaczący jest przykład Matki Małgorzaty, dla której opuszczeni i cierpiący byli „najdroższymi skarbami”, które Ojciec niebieski powierzył jej matczynej trosce i opiece. Także dzisiaj jest wiele sierot i dzieci pozbawionych opieki rodziców, które oczekują na takie „matki”, jaką była Małgorzata Szewczyk, oddana tym „najmniejszym” z miłością prawdziwie macierzyńską i zatroskana o ich „wychowanie w duchu Bożym”. Jej niezwykła wrażliwość na cierpienie i potrzeby drugiego człowieka oraz troska o ich zbawienie może być pięknym wzorem dla wszystkich ludzi dobrej woli. Jej przykład pociąga, budzi zainteresowanie i mobilizuje do wysiłku dla dobra innych, do budowania społeczności bardziej sprawiedliwej i braterskiej.

Patrząc na życie Matki Małgorzaty nietrudno zauważyć, że była ona poddana woli Bożej, bardzo ufała Panu Bogu…

czesne osierocenie było dla Matki Małgorzaty trudną szkołą życia, w jakiej wzrastała. Źródłem jej duchowej mocy była głęboka wiara – w której była wychowywana od najmłodszych lat – oraz dziecięca miłość Boga i Matki Najświętszej. Sama później wyznała, że po śmierci kochających rodziców: „ja miałam tylko Boga i Matkę Boską za szczególnych Opiekunów”. Od najmłodszych lat Bóg stał się dla niej nie tylko Kimś najważniejszym, ale wręcz jedynym jej skarbem i zabezpieczeniem. Matka Najświętsza była dla niej najlepszą Matką i Opiekunką, a także wzorem mężnego przezwyciężania przeciwności życia i radosnego pełnienia woli Bożej. Doświadczyła szczególnej bliskości Chrystusa i Jego Matki podczas pobytu w Ziemi Świętej. Tam też uczyniła postanowienie całkowitego oddania się Bogu i służbie najbardziej potrzebującym. Matkę Bożą Bolesną obrała za Wzór i Opiekunkę swego apostolatu. Od Niej uczyła się wytrwałego podążania za Chrystusem drogą wyznaczoną jej przez Opatrzność. Programem jej życia było wybrane dla siebie i swego Zgromadzenia motto: „Wszystko dla Jezusa, przez Bolejące Serce Maryi”.

„To była święta Matka” – mówili o niej, kiedy umarła, ci, którzy ją znali. Jak zapracowała na tę opinię?

Tak mówili o niej mieszkańcy Nieszawy, gdzie spędziła zaledwie rok i jeden miesiąc. Matka Małgorzata przybyła do Nieszawy jako założycielka Sióstr Serafitek. Miała więc w sercu żywy charyzmat Ducha Świętego, Jego światło i moc. Toteż otwierając się na nieszawską parafię, promieniowała na nią mądrością Bożą, utwierdzała w jedności, wskazywała na zasadnicze cele życia człowieka. Pragnienie działania dla Chrystusa i cierpiącej ludzkości dynamizowało całe jej życie, aż do ostatnich jego chwil. Dlatego w pamięci mieszkańców utrwalił się szczególnie jej przykład modlitwy, adoracji Chrystusa w Eucharystii, jej życzliwość, świadectwo miłosierdzia, żywe zainteresowanie ich problemami.

Kiedy poznawałam życiorys tej Błogosławionej, uderzyło mnie to, że potrafiła odsunąć się na bok, odejść niejako od tego, co przez całe życie tworzyła i polecać je Bogu w modlitwie.

Nasza Matka urząd przełożonej generalnej pojmowała w duchu służby, była dla swoich sióstr prawdziwą matką. Bardzo kochała Zgromadzenie, które jej Pan powierzył i służyła temu dziełu Bożemu z niezwykłym oddaniem. Gdy przyszedł odpowiedni moment, dobrowolnie i odważnie złożyła rezygnację z urzędu. Swoją decyzję uzasadniała podeszłym wiekiem i słabym stanem zdrowia, świadoma, że na to stanowisko potrzeba osoby młodszej i silnej. To jest dowód odpowiedzialności,  a zwłaszcza wielkiej pokory, wrażliwości i miłości Zgromadzenia. Podczas ceremonii przekazania władzy, Matka Założycielka z zaufaniem powierzyła w ręce następczyni tak drogie jej Zgromadzenie, dziękując Bogu za Jego błogosławieństwo i opiekę. Była pewna, że Bóg w swej Opatrzności poprowadzi dalej rozpoczęte dzieło. Przyjmuje z całą pokorą i pełnym poddaniem się woli Bożej radę ojca Honorata, żeby opuściła Galicję i udała się do odległej Nieszawy, znajdującej się pod zaborem rosyjskim.

Jakie dokumenty, które poświadczały jej świętość, odnajdywała Siostra, pracując przy procesie beatyfikacyjnym?

Wśród dokumentów zebranych podczas procesu beatyfikacyjnego Matki Małgorzaty najważniejsze są zeznania naocznych świadków jej życia, zebrane w latach 1949–1955, następnie w latach 1965–1966, oraz zeznania świadków ze słyszenia, zebrane w latach 1993–1996. Są też zachowane liczne świadectwa osób, które znały osobiście Matkę Małgorzatę, urzędowe pisma przełożonych generalnych, a szczególnie dokumenty dotyczące osoby Matki Małgorzaty pochodzące od bł. Honorata Koźmińskiego, jej kierownika duchowego i współzałożyciela Zgromadzenia. Zachowały się także cenne listy Matki do bł. Honorata i wiele jej pism urzędowych, kierowanych do władz kościelnych, państwowych oraz innych osób, które ukazują różne przejawy jej życia duchowego i działalność apostolską. Analiza tych dokumentów pozwalała mi odkrywać duchowe piękno Matki Małgorzaty i stanowiła potwierdzenie opinii świętości jej życia. Liczne łaski otrzymywane za wstawiennictwem Czcigodnej Służebnicy Bożej, zapisane w specjalnych Księgach próśb i podziękowań, zachowanych w archiwum Zgromadzenia, potwierdzają istnienie kultu prywatnego, opartego na głębokim przekonaniu o świętości życia Matki Małgorzaty.

Czym ta beatyfikacja jest dla sióstr serafitek?

Mam nadzieję, że upragniona beatyfikacja Matki Założycielki, na którą oczekiwały pokolenia sióstr, będzie dla nas wielkim umocnieniem w kontynuowaniu, w aktualnych warunkach Kościoła, pierwotnego jej charyzmatu. Pragnę, aby poprzez wyniesienie na ołtarze tej pokornej służebnicy Bożej Kościół ukazał światu niezwykłą osobowość Matki Małgorzaty, która za życia chciała być nieznaną i ukrytą. Oby przykład jej życia pomnożył w nas żarliwość apostolską, bardziej uwrażliwił na odpowiedzialność za losy wiary i Kościoła św. oraz uzdolnił do radykalnego potraktowania powołania do osobistej świętości.

Dziękuję za rozmowę.

Fot. archiwum sióstr serafitek

Comments are closed.