Z pism bł. Matki Małgorzaty Szewczyk

Myśli siostry Małgorzaty Szewczyk

Fot. archiwum sióstr serafitek

Ja wiem i nie raz doświadczyłam, że początek zawsze jest trudny. Pan Jezus nas doświadcza różnymi sposobami: to niedostatkiem, to zniechęceniem, ale skoro to wszystko z pomocą Bożą zniesiemy, potem dobrze; chociaż to prawda, że i potem nie bez krzyżyków, ale jakoś nawyka się do nich, bo gdzie ma być większa chwała Boża, tam też i trudności większe. Wszystko dla Jezusa, przez Bolejące Serce Maryi. Trzeba żyć, jak się da i ufać Bogu, Jego św. Opatrzności, że nas nie opuści, ale zawsze wspierać nas będzie. Kochać tego Boga, który mi daje tyle dowodów prawdziwej miłości. Podczas rachunku sumienia trzeba wykorzeniać wady, jak się czyni w ogrodzie z chwastami, zostawiając jarzyny dobre. Trzeba wyrywać z korzeniami, aby nie odrosły. Tak trzeba postępować z wadami, które przeszkadzają w postępie duchowym. Niech w każdym domu panuje miłość, pokora, pracowitość, uprzejmość i ubóstwo takie, jak św. Franciszek polecał i on sam zachowywał. Nie sztuka robić wtedy, jak się przyjedzie do gotowego, ale pokonać trudności i nie zniechęcać się, w tym dowód prawdziwej miłości Pana Boga, prawdziwej ofiary i poświęcenia się dla Niego. Dusze, które idą za głosem świętego posłuszeństwa, znajdą zwycięstwo w walkach i przeciwnościach i błogosławieństwo Boże spocznie na nich.

Comments are closed.