Genocidium atrox – ludobójstwo okrutne

Na Wołyniu z ogólnej liczby 1150 osad wiejskich i 31 tysięcy zagród UPA zniszczyła ponad 91 proc. W miejscach wielu wiosek pozostały jedynie krzyże. Na fotografii krzyż w Hucie Mydzkiej…

Zgodnie z Konwencją ONZ z 9 grudnia 1948 roku zbrodnie ukraińskich nacjonalistów na Polakach są w prawie międzynarodowym określane jako zbrodnia ludobójstwa (genocide). Termin ten wprowadził polski prawnik i karnista żydowskiego pochodzenia Rafał Lemkin. O zbrodnie przeciwko ludzkości (ludobójstwo) zostali oskarżeni sądzeni w procesie norymberskim przywódcy nazistowskich Niemiec. We wspomnianej Konwencji ONZ w sprawie Zapobiegania i Karania Zbrodni Ludobójstwa, zredagowanej wstępnie przez Lemkina, podstawowe znaczenie ma art. II Konwencji, stanowiący, że „ludobójstwem jest którykolwiek z następujących czynów, dokonanych w zamiarze zniszczenia w całości lub w części grup narodowych, etnicznych, rasowych lub religijnych jako takich: a) zabójstwo członków grupy; b) spowodowanie poważnego uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia psychicznego członków grupy; c) rozmyślne stworzenie dla członków grupy warunków życia obliczonych na spowodowanie ich całkowitego lub częściowego zniszczenia fizycznego; d) stosowanie środków, które mają na celu wstrzymanie urodzin w obrębie grupy; e) przymusowe przekazywanie dzieci członków grupy do innej grupy”. Bestialstwo niewyobrażalne Ludobójstwo nacjonalistów ukraińskich na Polakach zakładało jak najszybsze wymordowanie wszystkich członków tego narodu, których udało się dosięgnąć, od nienarodzonych, przez niemowlęta, dzieci, dorosłych po starców, bez względu na płeć i wiek. Zadawanie śmierci było, jeśli tylko pozwalały na to warunki, połączone z barbarzyńskimi torturami. jak: rąbanie siekierami, wbijanie gwoździ w czaszkę, skalpowanie, obcinanie lub odrąbywanie ręki, nosa, uszu, warg lub języka, uderzanie obuchem siekiery w czoło lub czaszkę, rozrywanie ust od ucha do ucha, podrzynanie gardła, rozrąbywanie głowy siekierą lub jej odrąbywanie, obcinanie piersi kobietom, przecinanie na pół piłą, rozcinanie brzucha ciężarnej kobiecie i wrzucanie czegoś do wnętrza, wkładanie czegoś do pochwy, wieszanie ofiar za wnętrzności, wyrywanie im żył, przypalanie dłoni, rąbanie całego ciała na części, przybijanie gwoździami do stołu lub w kościele do krzyża, wbijanie kołka do brzucha, rozrywanie tułowia końmi lub łańcuchami, wleczenie po ulicy ze sznurem zawieszonym na szyi, strzelanie do człowieka jak do tarczy, wieszanie na drucie kolczastym, zakopywanie żywcem do ziemi i ścinanie kosą głowy, podpalanie ofiary, wyrzynanie żyletką skóry na ciele, wrzucanie dzieci żywcem do studni lub do palących się budynków, wieszanie za genitalia, wbijanie na pal lub na sztachety w płocie, topienie w rzece, wrzucanie niemowląt na widły. Niewyobrażalne bestialstwo oprawców może przywoływać na myśl sceny z XVIII-wiecznej krwawej tradycji hajdamacczyzny. Stąd przyjmuje się określenie Genocidium atrox, czyli ludobójstwo okrutne, dzikie, straszne, okropne. Historyk Aleksander Korman ustalił 362 metody bestialskich tortur stosowanych przez UPA wobec Polaków. Metropolita Szeptycki w jednej ze swoich wypowiedzi w 1943 roku zauważył, że: „Teraz spotykamy ludzi, którzy opowiadają, jak zabijali ludzi (…) chwalą się, że nie ma dla nich większej rozkoszy, niż przelewać krew”. Nacjonaliści ukraińscy wpoili znacznej części swojego społeczeństwa prosty program zdobycia niepodległości. Przekonywali, że „gdy na ziemi ukraińskiej nie będzie ani jednego Żyda, Polaka, Węgra, Rumuna, Moskala i innego obcego, Ukraina będzie” – i wzywali, że „gdy przyjdzie stosowna chwila, należy rżnąć, rżnąć i jeszcze raz rżnąć, a gdy na Ukrainie nie będzie żadnego obcego, zwłaszcza Lacha, to i Roosevelt uzna Ukrainę”. Chłopi ukraińscy wzięli udział w mordowaniu Polaków, bo mogli w ten sposób przejąć ich dobytek i ziemię, a to pożądanie posiadania w wielu przypadkach okazało się silniejsze niż moralny nakaz „nie zabijaj”. Wołyńska pożoga Akcje przeciwko Polakom były zorganizowane oraz zaplanowane i miały charakter masowy. Na Wołyniu pochłonęły około 60 tysięcy ofiar. Z ogólnej liczby 1150 osad wiejskich i 31 tysięcy zagród, UPA zniszczyła ponad 91 proc. z nich. Z 252 kościołów i kaplic 103 zostały ograbione, spalone lub w ogóle przestały istnieć. O rozpoczęciu eksterminacji ludności polskiej zdecydował najprawdopodobniej Krajowy Prowod OUN-B na Wołyniu, a jej wykonawcą stały się podporządkowane mu siły UPA. Atakowana ludność nie była wcześniej wzywana do opuszczenia terenu, nie wysiedlono jej, a wręcz zachęcano do pozostania, „gwarantując” bezpieczeństwo. Oprócz bojowników UPA w rzeziach uczestniczyła ukraińska ludność, nie wyłączając kobiet i dzieci. Chłopi uzbrojeni w siekiery, widły i noże tworzyli bandy zwane oddziałami samoobrony pomagające UPA w mordach. Kobiety i nawet dzieci często uczestniczyły w rabunku mienia, podpaleniach, a także dobijaniu rannych. Nie miały na to wpływu ani wieloletnie, zgodne sąsiedztwo, znajomość, ani przyjaźń. Rodziny mieszane polsko-ukraińskie nie były oszczędzane. Zabijano je często razem z dziećmi. Niejednokrotnie zmuszano ukraińskiego męża lub żonę do zamordowania polskiego współmałżonka. Bezwzględnie karano śmiercią także wszystkich tych Ukraińców, którzy w jakikolwiek sposób pomogli Polakom czy to przez ostrzeżenie, czy ukrywanie. Mimo to taka pomoc się zdarzała. Charakterystyczny jest także fakt, że ludobójstwo nie zostało dokonane przez okupantów, ale przez współobywateli polskich, niewykazujących żadnej lojalności wobec II Rzeczypospolitej. Niektórzy nawet korzystając ze zrabowanych zamordowanym Polakom dokumentów, pod ich nazwiskami „repatriowali” się do Polski lub na Zachód. Ukraińcy ponadto stosowali „taktykę spalonej ziemi”. Obrabowane gospodarstwa polskie, po wymordowaniu mieszkańców, były palone i unicestwiane. Wycinano nawet drzewa wokół domostw, a teren zaorywano, by w przyszłości nie można było dokonać identyfikacji domów, studni z zamordowanymi i masowych grobów. Niszczono też budynki publiczne, szkoły, kościoły, kaplice. W ten sposób przepadło na zawsze wiele budowli zabytkowych, w tym stare polskie dwory. Masowe rzezie Rozgrywającej się w latach 1943–1944 na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej tragedii Polaków nie można nazwać wojną polsko-ukraińską, czy wojną domową, bo to sugerowałoby, że obie strony dążyły do tego samego celu – zniszczenia ludności strony przeciwnej i w toku działań ponosiły podobne ofiary. Ludność polska została całkowicie zaskoczona rozmiarem „akcji antypolskich” i nie była w stanie podjąć skutecznej obrony. W 1942 roku, przed rozpoczęciem masowych rzezi, na Wołyniu mieszkało niewiele ponad 300 tysięcy Polaków (14,6 proc. wobec 68 proc. Ukraińców), którzy już doświadczyli sowieckich deportacji i niemieckich wywózek na roboty. Poza tym ukraińscy nacjonaliści uderzyli głównie w bezbronną ludność wiejską. Organizowana przez Polaków samoobrona była tylko rozpaczliwą obroną przed zagładą. Największą i niezdobytą przez UPA twierdzą polskości pozostał do końca wojny Lwów. Do regularnych odwetowych działań przeciwko nacjonalistom ukraińskim doszło jedynie na Chełmszczyźnie, gdzie w kwietniu 1944 roku oddziały AK spaliły 20 wsi ukraińskich. Powstał wówczas „front polsko- kraiński”, ciągnący się na długości ponad 100 km. Tylko w tym przypadku możemy mówić o równorzędności sił i występowaniu przeciwko sobie zorganizowanych i równorzędnych sił wojskowych. Na całych Kresach, w wyniku polskich działań odwetowych zginęło jednak nie więcej niż 2–3 tysiące Ukraińców.

mp

Comments are closed.