Słowa Życia

Marność dóbr doczesnych

NIEDZIELA: Koh 1,2;2,21–23, Kol 3,1–5.9–11, Łk 12,13–21

Ktoś z tłumu powiedział do Jezusa: Nauczycielu, powiedz mojemu bratu, żeby się podzielił ze mną spadkiem. Lecz On mu odpowiedział: Człowieku, któż Mię ustanowił sędzią albo rozjemcą nad wami? Powiedział też do nich: Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo nawet gdy ktoś opływa we wszystko, życie jego nie jest zależne od jego mienia. I powiedział im przypowieść: Pewnemu zamożnemu człowiekowi dobrze obrodziło pole. I rozważał sam w sobie: „Co tu począć? Nie mam gdzie pomieścić moich zbiorów”. I rzekł: „Tak zrobię: zburzę moje spichlerze, a pobuduję większe i tam zgromadzę wszystko zboże i moje dobra. I powiem sobie: Masz wielkie zasoby dóbr, na długie lata złożone; odpoczywaj, jedz, pij i używaj”. Lecz Bóg rzekł do niego: „Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował?”. Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty
przed Bogiem.

Rozważanie

Niejednemu ze współczesnych wydaje się, że Kościół winien chronić ludzi przed różnymi niebezpieczeństwami, na przykład przed konfliktami. Tymczasem sam Jezus dystansuje się od propozycji bycia sędzią w sprawach doczesnych. Jego pierwszorzędnym zadaniem jest uczyć mądrości, która pozwoli osiągnąć wieczność. Głupota zamyka nas w kręgu spraw doczesnych tak mocno, że zapominamy o tym, co potem. Kościół też wzorem Pana musi nade wszystko ukazywać niezmienny cel naszego życia, a jeśli wypowiada się o porządku życia tu w doczesności, to czyni to z myślą o tym, co ostateczne.

rs

Comments are closed.