Z nauczania Ojca Świętego

Wiara i przemoc są nie do pogodzenia!

Katecheza Ojca Świętego Franciszka, wygłoszona na placu św. Piotra w Watykanie przed modlitwą Anioł Pański, 18 sierpnia br.

Fot. L’Osservatore Romano

Drodzy bracia i siostry!
W dzisiejszej liturgii słyszymy następujące słowa Listu do Hebrajczyków: „Winniśmy wytrwale biec w wyznaczonych nam zawodach. Patrzmy na Jezusa, który nam w wierze przewodzi i ją wydoskonala”. Jest to wyrażenie, które należy szczególnie podkreślić w obecnym Roku Wiary. Także i my przez cały ten rok patrzymy na Jezusa, ponieważ wiara, która jest naszym „tak” dla synowskiej relacji z Bogiem, pochodzi od Niego, pochodzi od Jezusa. On jest jedynym pośrednikiem tej relacji między nami a naszym Ojcem, który jest w niebie. Jezus jest Synem, a my w Nim jesteśmy dziećmi. Ale Słowo Boże dzisiejszej niedzieli zawiera również pewne słowo Jezusa, które stawia nas w trudnej sytuacji i które należy wyjaśnić, w przeciwnym razie może prowadzić do nieporozumień. Jezus mówi do swoich uczniów: „Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam”. Co to znaczy? Oznacza to, że wiara nie jest czymś dekoracyjnym, ozdobnym. Przeżywanie wiary nie jest przyozdobieniem życia odrobiną religii, tak jak tort dekorujemy bitą śmietaną. Nie, nie tym jest wiara! Wiara pociąga za sobą wybranie Boga jako podstawowe kryterium życia, a Bóg nie jest pustką, nie jest czymś neutralnym, Bóg jest zawsze pozytywny, Bóg jest miłością, a miłość jest pozytywna! Po przyjściu Jezusa na świat nie możemy działać tak, jakbyśmy nie znali Boga, jakby był On czymś abstrakcyjnym, pustym, istniejącym tylko z nazwy. Nie, Bóg ma konkretne oblicze, ma imię: Bóg jest miłosierdziem, jest wiernością, jest życiem, które daje siebie. Dlatego Jezus mówi: przyszedłem, aby przynieść rozłam. Nie znaczy to, że Jezus chce dzielić ludzi między sobą, wręcz przeciwnie, Jezus jest naszym pokojem, jest naszym pojednaniem! Ale ten pokój nie jest neutralnością, nie jest kompromisem za wszelką cenę. Pójście za Jezusem oznacza wyrzeczenie się zła, egoizmu i wybranie dobra, prawdy, sprawiedliwości, nawet gdy wymaga to poświęcenia i rezygnacji z własnych interesów. A to dzieli, wiemy o tym, rozrywa nawet najbliższe więzi. Ale uwaga: to nie Jezus dzieli! On ustanawia kryterium: żyć dla siebie albo żyć dla Boga i dla innych, być obsługiwanym lub służyć, być posłusznym własnemu „ja” lub być posłusznym Bogu. Właśnie w takim sensie Jezus jest „znakiem sprzeciwu”. Tak więc to Słowo Ewangelii nie zezwala na użycie siły w celu szerzenia wiary. Jest dokładnie odwrotnie: prawdziwą siłą chrześcijanina jest moc prawdy i miłości, która pociąga za sobą wyrzeczenie się wszelkiej przemocy. Wiara i przemoc są nie do pogodzenia! Wiara i przemoc są nie do pogodzenia! Przeciwnie: wiara i moc idą w parze. Chrześcijanin nie jest gwałtowny, ale jest mocny. A jaką mocą? Mocą pokory. Mocą pokory, mocą miłości.

Comments are closed.