Hałas zagłusza serce

Trzy i pół wieku modlitwy za żywych i zmarłych. Jak bardzo zrośnięty jest ten fragment polskiej ziemi z całą jej historią! Jeśli gromadzimy się dlatego, że kiedyś król Jan Kazimierz chciał, żeby zamieszkali tu zakonnicy, to my musimy czuć więź z Polakami, którzy żyli kilka wieków wcześniej, ale dla których ważne były te same wartości, które i dla nas są ważne. (…) Co może być intrygującego dla dzisiejszego człowieka w bieniszewskiej pustelni? My wszyscy jesteśmy dziećmi wrzawy, hałasu. Dziś nawet rozmowa staje się nam prawie niepotrzebna. Hałas – wszechobecny towarzysz człowieka XXI wieku – zagłusza serce, które przestaje tęsknić i zamyka się na słowo Boga. Jest jakby mniej miejsca dla Boga w hałasie. Obecność w Bieniszewie musi nas nauczyć ukochania milczenia, bo Jan Paweł II uczył, że milczenie samo w sobie już jest modlitwą. Muszę wyciszyć się, żeby dosłyszeć Jego głos, tak jak bracia w pustelni – mało mówią, ale dlatego dużo się modlą. (…) Tak jak ciszy, tak też potrzeba nam mądrości, by dosłyszeć Boga i Jego prośbę, byśmy w drugim człowieku widzieli brata, by umieć odróżniać zło i kłamstwo, dobro i prawdę. Wyposażony w mądrość i modlitwę, która staje się ciszą, mam szansę na wypełnienie słów Ewangelii: moją Matką i moimi braćmi są ci, którzy pełnią wolę Ojca?

Fragment homilii wygłoszonej w 350. rocznicę powstania eremu Pięciu Braci Męczenników w Bieniszewie, gdzie służą bracia i ojcowie Kameduli, 8 IX 2013 r.

Comments are closed.