Imiona Jezusa (13)

Ja jestem Winnym Krzewem

Ks. Edward Staniek

Jezus dla odsłonięcia tajemnicy Kościoła posługuje się pięknym obrazem winnego krzewu i latorośli. Ten obraz był przekazany przez Mistrza Apostołom w wieczerniku na kilka godzin przed Jego aresztowaniem. „Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który go uprawia. Każdą latorośl, która nie przynosi we Mnie owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy (J 15,1–2). Jezus jest prawdziwym Krzewem Winnym. Każde pokolenie w Kościele to nowe latorośle. Ważne jest to, że Ojciec Niebieski czuwa nad tymi latoroślami i jeśli są bez owoców, odcina je, jeśli dają owoc oczyszcza, aby owoc był piękniejszy. Ten obraz pomaga w odnajdywaniu się w Kościele. Każdy z nas przez chrzest jest latoroślą wyrastającą z Jezusa jako Krzewu. Mamy zadania do spełnienia, a one po wykonaniu jawią się jako piękne owoce. Kto zna tajemnice gałęzi pochylonych od ciężaru owoców ten czasem podpiera gałąź, ale nigdy nie podziwia jej, lecz drzewo do którego należy. Jej owoce bowiem są dziełem soków, jakie docierają do niej od korzenia przez cały pień drzewa do którego należy. Tak jest z każdym, kto spotkał się z Jezusem i odkrył, że jest tylko gałęzią. Owoce nie są jego, ale życia, jakie tętni w Jezusie. Gałąź odcięta, sama z siebie nie potrafi wydać nawet liścia, a co dopiero mówić o owocach. Jezus tak mówi o tym: „Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić. Ten, kto nie trwa we Mnie, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie. Potem ją zbierają i wrzucają w ogień, i płonie” (J 15,5–6). Tak dotykamy tajemnicy wiary i miłości, jaką Jezus chce łączyć nasze serca, i tak dostrzegamy konsekwencje wszelkich działań, w których zależy nam na tym, abyśmy o własnych siłach odnosili sukcesy. W Kościele to jest niemożliwe. Można je osiągać w świecie pogańskim. On jest zbudowany na doczesnych sukcesach. Ale owoce zbawienia można wydawać jedynie wtedy, gdy jesteśmy zjednoczeni z Jezusem. Jeśli tego nie ma, jesteśmy skazani na ogień… Słowa Jezusa są twarde, ale odsłaniają tajemnicę naszego osobistego spotkania z Nim. On nas potrzebuje jako latorośli, bo chce owocami naszej i Jego miłości ubogacać wielu. Ten obraz Kościoła odsłania jego duchowe bogactwo i nie dotyka wymiaru instytucjonalnego. Kościół jest dziełem Ojca i Jezusa, jest żywym organizmem pielęgnowanym przez Ojca Niebieskiego. Jest pełnią życia Jezusa, bo On jest Winnym Krzewem. Wejście do Kościoła dokonuje się przez wtajemniczenie, czyli wszczepienie w Jezusa. A to otwiera przed człowiekiem zupełnie inne perspektywy życia, tak na ziemi, jak i w wieczności. Ten Winny Krzew żyje bowiem na ziemi i w niebie. Latorośle przez doczesną śmierć nie tylko nie zostają od Niego odcięte, ale oczyszczone, aby mogły przynosić owoc obfity przez całą wieczność. Instytucjonalny wymiar Kościoła musi mieć w centrum uwagi ten duchowy wymiar, bo jeśli go traci z pola widzenia zamienia się tylko w jedną z instytucji tego świata. Jesteśmy świadkami próby narzucenia nam takiego obrazu Kościoła, ale wykreślanie z niego duchowego wymiaru – potęgi wiary i miłości – jest z góry skazane na niepowodzenie. Kościół bowiem jest w rękach Ojca Niebieskiego, a u Niego liczy się tylko obfitość owoców. Oczyści On Kościół i ukaże jego bogactwo. – Jezus moim krzewem, a ja tylko Jego gałązką!

Comments are closed.