Słowa Życia

Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło

NIEDZIELA: Mdr 11,22–12,2; 2 Tes 1,11–2,2; Łk 9,1–10

Drzewo sykomory - Fot. K. Cegielska

Jezus wszedł do Jerycha i przechodził przez miasto. A był tam pewien człowiek, imieniem Zacheusz, zwierzchnik celników i bardzo bogaty. Chciał on koniecznie zobaczyć Jezusa, kto to jest, ale nie mógł z powodu tłumu, gdyż był niskiego wzrostu. Pobiegł więc naprzód i wspiął się na sykomorę, aby móc Go ujrzeć, tamtędy bowiem miał przechodzić. Gdy Jezus przyszedł na to miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu. Zeszedł więc z pośpiechem i przyjął Go rozradowany. A wszyscy widząc to szemrali: Do grzesznika poszedł w gościnę. Lecz Zacheusz stanął i rzekł do Pana: Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam poczwórnie. Na to Jezus rzekł do niego: Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama. Albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło.

Rozważanie

Jezus miał odwagę wejść do domu celnika Zacheusza. Nie podobało się to wielu mieszkańcom Jerycha. Szemrali, snując zapewne jakieś nieprzyjazne domysły na temat Nauczyciela. Pewnie nie brakło też i szybko wypowiadanych słów potępienia. Mimo wszystko Pan wszedł do domu grzesznika i dom ten stał się domem zbawienia. Dziś Kościół na podobieństwo swego Pana musi być odporny na nieprzyjazne domysły i nazbyt spieszne słowa potępienia, by skutecznie nieść zbawienie wszystkim zagubionym.

rs

Comments are closed.