Imiona Jezusa (23)

Wschodzące Słońce

Ks. Edward Staniek

Zachariasz, ojciec św. Jana Chrzciciela, gdy mu nadano imię, po dziewięciu miesiącach milczenia, odśpiewał hymn. W nim przedstawił zadania, jakie czekają syna oraz odsłonił jedną z tajemnic Jezusa nazywając Go Wschodzącym Słońcem. Oto jego słowa: Jego ludowi dasz poznać zbawienie, przez odpuszczenie grzechów. Dzięki serdecznej litości naszego Boga, z jaką nas nawiedzi z wysoka Wschodzące Słońce, by oświecić tych, co w mroku śmierci mieszkają, aby nasze kroki skierować na drogę pokoju (Łk 1,77- 9) Jezus jest Wschodzącym Słońcem. Kto przeżył wschód słońca nad morzem lub na szczycie, ten wie, jak tajemniczy a zarazem bogaty jest proces odchodzącej nocy i pojawiania się dnia. Jezus jest ukazany jako ten, kto na ziemi, pogrążonej w ciemnościach, jawi się jako Słońce. Noc ukrywała wszystko. Zanurzeni w ciemnościach nie wiedzą, co ich otacza, nie znają realizmu świata w jakim żyją. Zło kocha ciemności, bo w nich może realizować swe plany. Dlatego książę tego świata jest nazwany księciem ciemności. Zła w pełnym świetle nie można czynić, ono wówczas jest na oczach tysięcy ludzi, a ci błyskawicznie potępią tego, kto je czyni. Dlatego zło nieustannie działa w świecie zakłamania, aby w jego ciemnościach robić swoje interesy. Zachariasz imieniem Jezusa, Wschodzącego Słońca, pięknie odsłania tajemnice zbawienia. Ono polega na wylaniu światła na to, co jest ukrywane. Zbawienie to poznanie prawdy o tym, co jest i o tych, którzy czynią dobro i tych, którzy czynią zło. Dlatego zbawienie jest dla wszystkich pogrążonych w ciemnościach godziną ocalenia. Jezus jak Wschodzące Słońce zbawia, bo ukazuje realizm świata, w jakim człowiek żyje. Zbawienie polega na wyjściu z nocy i wejściu w dzień. Ono jest dziełem Jezusa. Poznanie prawdy umożliwia branie odpowiedzialności za to, co jest naszym dziełem. Jeśli się boimy, że oś zostanie ujawnione, to żyjemy nadal w ciemnościach i nieustannie jesteśmy podszyci strachem, przed ujawnieniem prawdy. Zbawienie polega na jej odsłonięciu. To nie przypadek, że zmartwychwstanie Jezusa miało miejsce o wschodzie słońca. Ono, oczekiwanie na powtórne Jego przyjście, wpisało na stałe w spoglądanie ku wschodowi. Przez wieki budowano świątynie ukierunkowane ku wschodowi. Ktokolwiek chce spotkać Jezusa jako Wschodzące Słońce winien kilka razy w życiu uczestniczyć we wschodzie słońca. Wtedy zwracając się do Jezusa, serce prawie odruchowo śpiewa hymn wdzięczności i uwielbienia Boga za świat, jaki stworzył, a poznajemy go w miarę jak padają na niego promienie słońca. Podobnie jest z obserwowaniem zachodu słońca, który jest wchodzeniem w świat nocy i nadziei, że jutro słońce znów wstanie. W życiu religijnym też mogą być zachody słońca, czyli powroty do świata ciemności, ale jest w nim zawsze nadzieja jego wschodu. Jezus jest Wschodzącym Słońcem. Czy może być coś prostszego w odkryciu tego, jakim On jest skarbem. Wybawienie z ciemności, to wejście w świat prawdy, czyli Bożego realizmu. Szczęśliwy, kto umie rozmawiać z Jezusem jako Wschodzącym Słońcem swego życia.

Comments are closed.