Za ideologią gender kryje się negacja Pana Boga

Gender to ideologia, która od kilkunastu lat jest coraz bardziej modna, a nawet w ramach poprawności politycznej jest obowiązującą doktryną. (…) To zjawisko kulturowe skierowane jest przeciwko mnie i mojej tożsamości, wyrastającej zresztą z tego, kim jestem jako człowiek, określony przez moją biologię, czyli kod genetyczny. Konsekwencją jest obrócenie się przeciwko rodzinie i posiadaniu dzieci. Praktycznie jest to ideologia, szalenie niebezpieczna, która prowadzi do śmierci danej cywilizacji. (…) Mogę sobie łatwo wyobrazić, że za jakiś czas, mam nadzieję, że sam tego nie dożyję, że w roku 2050 nieliczni biali będą pokazywani innym rasom ludzkim – tu, na terenie Europy – tak, jak Indianie są pokazywani w Stanach Zjednoczonych w rezerwatach. Byli sobie kiedyś tacy ludzie, którzy tu zamieszkiwali, ale przestali istnieć na własne życzenie, ponieważ nie potrafili uznać tego, kim są od strony biologicznej. Za ideologią gender kryje się negacja Pana Boga, który stworzył człowieka jako kobietę i mężczyznę. Powołał ich do wspólnego życia, do tego, żeby żyli w małżeństwach, żeby rodzili dzieci, żeby czynili sobie ziemię poddaną. Dzisiaj chodzi o to, żeby się bawić, żeby – takie modne słowo – „grillować” – taka metafora współczesności. A po nas – niech będzie potop. Przy kwestionowaniu najbardziej – wydawałoby się dotychczas niepodważalnych zasad racjonalności, że ktoś jest kobietą lub mężczyzną. I to jest gender.

Fragment wypowiedzi podczas „Dialogu Młodych o wierze” – cyklicznych spotkań organizowanych w kościele Najświętszej Maryi Panny Różańcowej, Pabianice, 15 XI 2013 r.

Comments are closed.