Imiona Jezusa (25)

Syn Maryi

Ks. Edward Staniek

W Nazarecie Jezus był Synem Maryi. Tak Go identyfikowano. On bowiem ukrył swe Bóstwo do tego stopnia, że był do nas podobny we wszystkim, z wyjątkiem grzechu. Syn Maryi uczestniczył w Jej życiu. Należała do kobiet ubogich, skoro w ostatnim tygodniu przed rozwiązaniem wędrowała około stu kilometrów z Nazaretu do Betlejem, a kiedy tam przybyła, nie było Jej stać na zapłacenie najuboższego kąta i Syna urodziła w cudzej stajni. Jezus jako Jej Syn wędrował razem ze swymi rówieśnikami, ucząc się wszystkiego. Chciał nam bowiem powiedzieć, że tak nas kocha, iż zna wszystkie sytuacje, w jakich i my się znajdujemy. Jezus kochał swą Mamę i tak Ją przygotował do tego, co miało Go spotkać ze strony ludzi, że Ona spokojnie w tym uczestniczyła, wiedząc, że jest to wielka tajemnica, w pełni znana tylko Bogu. Spotkanie z Jezusem jest połączone ze spotkaniem z Jego Matką. On nawet na krzyżu, kilka minut przed śmiercią, powiedział do Jana: „Oto Matka twoja”, a do Niej: „Oto syn Twój”. Zależało Mu na tym, aby ktokolwiek się z Nim spotkał, znał Jego Mamę i znalazł się w Jej macierzyńskich rękach. Rozmowa z Jezusem, Synem Maryi, na temat Jego Matki dotyka najważniejszych strun naszego serca. Każdy człowiek ma matkę i jest z nią połączony strunami swego serca, czyli miłości. Ten, kto od poczęcia jest w łonie kochającej mamy, zasłuchany w rozmowę z Jezusem na temat Jego Matki, odkrywa pieśń szczęścia, jaką wyśpiewują te serca od chwili poczęcia Jezusa. Kto ma kochającą go matkę, włącza się w tę pieśń, i wie, jaką rolę w poszukiwaniu szczęścia odgrywają struny serca, na których można ją śpiewać. Kto nie ma matki i jest sierotą, ten w rozmowie z Jezusem na temat Jego Matki odkrywa potęgę tęsknoty za takim połączeniem serc. Jeśli potrafi włączyć się w ich pieśń, to usłyszy od Jezusa słowa: „Oto Matka twoja”. W tym spotkaniu jest w stanie nastroić struny własnego serca – i doświadczyć miłości macierzyńskiej, która nie ma równej sobie i jest nie do zastąpienia. W najtrudniejszej sytuacji znajdują się ci, których matka porzuciła, to bowiem zniszczyło struny ich serca, potrzebne do szczęścia. W spotkaniu z Jezusem i w rozmowie z Nim na temat Jego Mamy jest szansa uleczenia tych strun. Jezus bowiem dotknie ich miłością przebaczającą. Wtedy dziecko wznosi się na wyjątkowo wysoki stopień – i staje się o wiele dojrzalsze niż matka, która je porzuciła. To dziecko kocha matkę wiedząc, że ona jest tysiące razy bardziej nieszczęśliwa niż ono. Jezus bowiem u leczył j ego s erce, a serce mamy jeszcze tego cudu nie doznało. Tragedia sieroctwa oraz zniszczonej miłości macierzyńskiej należy do najgłębszych, jakie człowiek może przeżyć, sięga bowiem dna naszego serca. Jezus, Syn Maryi, jako Zbawiciel staje przed każdą sierotą i mówi: uleczę cię z tych ran i dlatego proszę, abyś podszedł do Mojej Mamy, bo Ona będzie twoją Mamą. Ona cię tak kocha, jak Mnie. Ten sam Jezus staje przed kobietą, która porzuciła dziecko i zadała mu rany. On wie, jak bardzo jest nieszczęśliwa. Jej też podaje rękę i prosi ją, aby podeszła do Jego Mamy, bo Ona jest w stanie przelać w jej serce macierzyńską miłość. To jest nawrócenie, o którym świat pogański nie wie. Dziś najczęściej potępia się matkę i obwinia ją za swe nieszczęście. Świat nie zna leczenia i uzdrowienia ran sieroctwa. Jezus je zna i razem ze swą Mamą potrafi leczyć wszystkie rany serc sierot na całej ziemi. Jezu, Synu Maryi, ulecz nasze serca z sieroctwa.

Comments are closed.