Bogactwo osobowości

Niezwykły misjonarz

Był jedną z najwybitniejszych postaci przełomu XIX i XX wieku. Jego wysoki wzrost, szlachetne i delikatne rysy twarzy, wysokie czoło i promienne, mądre oczy wzbudzały respekt i sympatię. Przebijała z nich surowość ascety, ale równocześnie ujmująca wszystkich dobroć, budząca zaufanie nawet u najbardziej zatwardziałych grzeszników.

Opatrzność Boża obdarzyła go sugestywnym darem słowa, donośnym, czystym głosem, talentem wybitnego oratora – chociaż ze względu na 24-letni pobyt w Anglii popełniał błędy językowe. Równocześnie przez 48 lat zmagał się, z heroiczną wprost determinacją, z krzyżem kalectwa. Z nieodłączną laską w ręku, rozwinął owocną działalność. Był odważnym i kreatywnym misjonarzem, który wychodził do każdego człowieka, aby przybliżać mu Boże miłosierdzie. Gorliwość apostolska i żywy temperament kaznodziejskiego przepowiadania, wyzwalały u słuchaczy silne emocje, działały na wyobraźnię, stając się źródłem długotrwałych, głębokich wzruszeń. Jako człowiek z natury ruchliwy, impulsywny, urzekał szczerością i bezkompromisowym oddaniem sprawom Kościoła. Wieloletni pobyt za granicą, liczne podróże, kontakty z wysokimi sferami, dopełniały „dobrego tonu” wyniesionego z domu rodzinnego, sprzyjały wyrobieniu towarzyskiemu, kulturalnemu obyciu. Były także orężem w wytrwałych i ofiarnych działaniach, niosących ludziom obfite w Chrystusie Odkupienie. Był z motywów religijnych wszystkim dla wszystkich, „podążając krok po kroku ku Bogu raczej drogą zwyczajnej nadzwyczajności” – jak to trafnie określił jeden ze współbraci. Hrabiowskie pochodzenie, choć się nim nie chełpił, tkwiło głęboko w jego naturze. Miał pogodne usposobienie, lubił żartować nawet z samego siebie. Ani bujna wyobraźnia, ambicja, nie przeszkadzały mu w usilnym dążeniu do świętości. Przez całe życie po prostu kochał Boga, wiernie odpowiadając na łaskę redemptorystowskiego powołania. Jego ewangeliczny radykalizm przeżywania prawd wiary niektórzy współbracia oceniali mniej pochlebnie: – Olbrzymia prawie indywidualność, więc i cienie obok jasnych i wielkich cnót duże (o. F. Świątek do wicepostulatora, o. Mariana Pirożyńskiego, 1946). Ofiarna służba Bogu i innym prowadziła o. Łubieńskiego w kierunku bezwarunkowego kroczenia za Chrystusem, który będąc Bogiem „ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym O. Bernard Łubieński, do ludzi” (Flp 2,7).

Comments are closed.