Wizerunek artysty

Legenda Krakowa

 

 

 

„Był mały, jako ludzie ciałem drobni / i przygarbiony nie wiekiem, lecz pracą; / był z tych, którzy są Aniołom podobni, / których żywoty wiele wykołacą / (…) z oczu mu gorzał żar – taki w prorokach”.

Stanisław Wyspiański, rapsod Kazimierz Wielki, fragm.

Jan Matejko w pracowni w Szkole Sztuk Pięknych na tle obrazu Konstytucja 3 Maja, Kraków 1891. Fotografia archiwalna z atelier Juliusza Miena. Archiwum DJM

Malarz chętnie wykorzystywał swój wizerunek, nadając własne rysy malowanym postaciom. Nie był to „zabieg” przypadkowy. Był przekonany o swoim narodowym posłannictwie, a sztukę traktował jako narzędzie służące budzeniu narodowej świadomości, skuteczny oręż w walce o zachowanie tożsamości rodaków w czasach zniewolenia i utraty niepodległości. We wspomnieniach studentów krakowskiej Szkoły Sztuk Pięknych (SSP) oryginalny konterfekt ich Mistrza utrwalono słowami: „Niski, o dużej głowie, długich siwiejących włosach, twarzy pergaminowej i oczach czarnych, ognistych. Upiorny jak z bizantyjskich mozaik. Prorok narodu. Wszyscy byliśmy pod jego urokiem” (Wojciech Weiss). Ten trochę tajemniczy profesor i pedagog, widziany oczami młodych adeptów sztuki jako niezwykły prorok i wizjoner, był już za życia bardziej „jakąś legendą niż czymś realnym. Mistrza się nigdy nie widziało, ale czuło, że on jak korona na wieży Mariackiej, gdzieś tam na górze był i zdobił naszą szkołę, jak i nadawał sens całemu istnieniu tej instytucji!”.

(Leon Kowalski).

Comments are closed.