Cud kanonizacyjny

Nie chciałam umierać

Floribeth informację o swoim uzdrowieniu wysłała prawie anonimowo, z poczty, którą rzadko otwiera. Postulacja prosiła ją o pilny kontakt, ale nie otrzymywała odpowiedzi. Udało się do niej dotrzeć tylko dzięki detalowi, o którym wspomniała w swoim liście. Kiedy została uzdrowiona, natychmiast udała się do Sanktuarium na Kostaryce, dokąd polski ksiądz z Krakowa przywiózł relikwię krwi bł. Jana Pawła II. Otrzymawszy adres z kurii krakowskiej, ks. postulator dotarł do kostarykańskiego sanktuarium, którego proboszcz przypomniał sobie kobietę, składającą przed relikwią bukiet kwiatów.

W czasie analizy jej uzdrowienia, Floribeth często musiała ukrywać się w domu, albo wychodzić w przebraniu. Mimo to wiadomość o jej uzdrowieniu rozniosła się wśród tamtejszych dziennikarzy. Dotarcie do właściwej kobiety ułatwił im ołtarzyk na ścianie domu Floribeth, na którym w dowód wdzięczności uzdrowiona złożyła swoje wyniki badań. Religijność Kostarykańczyków jest bardzo prosta, szczera i spontaniczna. Floribeth zechciała udzielić nam obszernego wywiadu, z którego pochodzi publikowany fragment: Kim dla Pani jest Jan Paweł II ? Kiedy przybył do mojego kraju, na Kostarykę, miałam 19 lat. Wywarł na mnie wielkie wrażenie. Wzruszył mnie, gdyż emanowało z niego coś szczególnego. Pamiętam, że kiedy przejechał blisko, poczułam w sobie coś dziwnego, jakby dreszcz. Od tego momentu śledziłam jego pontyfikat, a mój podziw dla Ojca Świętego wzrastał, gdyż był człowiekiem innym niż pozostali. Swoją miłość do Jana Pawła II przeniosłam na moje dzieci. Nie starczy mi życia, by podziękować mu za jego nieskończone miłosierdzie, moje podziękowania będą wieczne. Ilekroć modliłam się do mojego świętego Jana Pawła II – dla mnie od zawsze był świętym – bo wstawił się za mną do Boga, mówiłam: „Ty jesteś tak blisko Boga, ja nie jestem godna, powiedz Bogu, by Cię wysłuchał, powiedz Mu, że nie chcę umierać”.

Jak należy odczytywać Pani uzdrowienie? Jeśli Bóg zwrócił mi życie, zrobił to, by świat to ujrzał i uwierzył, że Bóg istnieje. Tam, gdzie nawet lekarze mówią – nie, Bóg mówi – tak. Niestety, w dzisiejszych czasach zatraciła się wiara w Boga, a On chce posłużyć się mną, jak narzędziem, by ludzie ujrzeli, co On może zdziałać, jeśli w Niego uwierzymy. W całym uzdrowieniu ja nic nie znaczę; to nie ja jestem centrum. Chciałabym, aby to było jasne. Jedyną ważną rzeczą jest to, co uczynił Bóg w moim ciele na pół umarłym. Pamiętam, że kiedy pisałam swój pierwszy list pragnęłam tylko, by świat zdał sobie sprawę z wielkości Boga, nigdy nie sądziłam, że może to być początkiem tego, co się później wydarzyło. Okrążyłabym cały świat, by dać świadectwo miłości Boga i za każdym razem, kiedy mam opowiedzieć o swoim uzdrowieniu, proszę Pana, by obdarzył mnie słowami, którymi mogłabym się wypowiedzieć, bym mogła pozostawić nasionko wiary w ludziach, którzybyć może znajdują się w takiej samej lub gorszej sytuacji, jak wcześniej ja.

Co Pani odczuła, kiedy otrzymała sygnał z Postulacji, aby się skontaktować z biurem? Nie odczułam żadnego strachu, powiedziałam sobie: „Panie nie jestem godna, ale Ty patrzysz w moje oczy z miłosierdziem; moje świadectwo zostało wybrane spośród wielu innych”. Pamiętam, że kiedy pisałam swój pierwszy list pragnęłam tylko, by świat zdał sobie sprawę z wielkości Boga. Kiedy musiałam udać się do Rzymu, by poddać się badaniom, pamiętam, że bała się moja mama. Ale ja jej powtarzałam, że Bóg dał mi życie, bym oddała siebie Bogu. Wyjechałam więc z Kostaryki i byłam gotowa na każdą próbę. I jeśli podołałam wszystkim tym badaniom, które zalecili mi lekarze, to tylko po to, by pokazać światu wielkość miłosierdzia Boga. I tym sposobem badania lekarskie potwierdziły moje uzdrowienie. Rozmawiała w Rzymie: Aleksandra Zapotoczny Floribeth, odpowiadając na moje pytania, zapragnęła przesłać gorące pozdrowienia dla całej Polski! Pozdrowienia i podziękowanie Bogu za ten kraj, w którym urodził się Jan Paweł II.

Comments are closed.