Imiona Jezusa (45)

Żyjący

Ks. Edward Staniek

W spotkaniu z Jezusem ważne są słowa zapisane przez św. Jana w Apokalipsie: „Obróciwszy się ujrzałem siedem złotych świeczników i pośród nich kogoś podobnego do Syna Człowieczego, przyobleczonego w szatę do stóp i przepasanego na piersiach złotym pasem. (…) Kiedym Go ujrzał, do stóp Jego padłem jak martwy, a on położył na mnie prawą rękę, mówiąc: Przestań się lękać! Jam jest Pierwszy i Ostatni, i żyjący. Byłem umarły,  oto jestem żyjący na wieki wieków i mam klucze śmierci i Otchłani. Napisz więc to, co widziałeś, i co jest, i co potem musi się stać” (Ap 1,12-19). To widzenie Syna Człowieczego jest podobne do tych, jakie odnotowali prorok Ezechiel i Daniel. Jan Zebedeusz znał Syna Człowieczego bo był Jego uczniem. Stał nawet pod krzyżem, na którym On umierał. Spotkał później zmartwychwstałego, ale w takiej postaci się nie objawiał, nawet gdy wstępował do nieba. Znamienne jest to, że Jan pisząc Apokalipsę rozpoznał swego Mistrza, choć Ten napełnił go lękiem. Nas interesują imiona Jezusa. W tym objawieniu On sam nazywa siebie Żyjącym. Zaznacza też, że należał do umarłych, ale już po zmartwychwstaniu jest Żyjącym na wieki wieków. Podkreśla też, że skoro jest Żyjący, śmierć i jej kraina są w Jego rękach. To imię było św. Janowi znane. On w Ewangelii zapisał słowa Jezusa, który mówił „Ja jestem Życie”. Inaczej jednak je rozumiał, gdy je wypowiadał Mistrz spoglądając na kwitnące łąki i ogrody Galilei, a inaczej gdy to imię wypowiadał Syn Człowieczy w pięknej szacie, ze złotym pasem. Takiego spotkania z Jezusem nie przeżyli inni apostołowie. Być może, że przeżył je św. Paweł, ale został zobowiązany do milczenia, i nie mógł o tym pisać. Zanotował tylko, że „był zachwycony do trzeciego nieba”. To jest poznanie dostępne jedynie dla mistyków, o ile mają je przekazać innym. Ten obraz jest ważny dla wszystkich, którzy zabiegają o spotkanie z Jezusem, bo on odsłania coś z tajemnicy, jaką jest Jezus. Spotkanie z Żyjącym, jest zawsze wtajemniczeniem w życie, a to dla człowieka jest najcenniejsze, bo otwiera przed nim przestrzeń, dla której Bóg go stwarza. Jezus jako Życie staje przy każdym, kto jest śmiertelnie chory, kto liczy się z godziną swej śmierci, kto żyje w prześladowaniu lub na froncie. Jezus jako Życie wypełnia wówczas serce pokojem, bo odsłania kruchość życia doczesnego, oraz piękno i trwałość życia wiecznego. Jeśli chory spotyka się z Jezusem zwracając się do Niego po imieniu – Żyjący, może prowadzić z Nim rozmowy na temat życia doczesnego, które choroba niszczy i życia duchowego, które trwa na wieki wieków. Rozmowy z żyjącym są też cenne, gdy jesteśmy świadkami odchodzenia naszych bliskich. Trzeba przy nich być, nie zawsze można z nimi rozmawiać o ich odchodzeniu, ale zawsze można rozmawiać z Żyjącym. On jest w stanie przeprowadzić chorego przez krainę Otchłani. Taka rozmowa jest możliwa wyłącznie dla wierzących. Niewierzący nie jest w stanie jej podjąć i te godziny ostro odsłaniają różnicę, jaka istnieje między wierzącym w Chrystusa, a nie wierzącym w Niego. Warto poświęcić chwilę czasu na adorację, aby spotkać się z Żyjącym, który mieszka w tabernakulum. Wtedy mówimy z Nim o dwu formach życia, o doczesności i o czekającej nas wieczności. Kto idzie ku Życiu, ten coraz mniej inwestuje w doczesność, bo wie, że ona przemija.

Comments are closed.