Pieniądz w Ewangelii (1)

Bóg i Mamona

Ks. Edward Staniek

Papież Franciszek wzywa młodzież do odczytania Ewangelii z punktu widzenia ubóstwa, czystości i miłosierdzia. W tym roku trwa refleksja nad słowami: „Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie” (Mt 5,3). Do tematu ubóstwa Ojciec Święty nawiązuje od samego początku pontyfikatu. Tym też tłumaczył przyjęcie imienia Franciszek, podkreślając, że chodzi o św. Franciszka z Asyżu. Chcąc odkryć bogactwo tego ubóstwa, trzeba również zatrzymać się nad tym, co Ewangeliści zanotowali na temat pieniędzy. Taki jest też cel rozważań, jakie podejmujemy. Jezus nazywa szczęśliwymi ubogich duchem, a nie ubogich kieszenią, ale dość często można spotkać przestawianie akcentu z ducha na kieszeń. Kto zna spojrzenie Jezusa na pieniądze, ten Jego wypowiedzi na temat ubóstwa w duchu odczyta o wiele poprawniej. Już w Kazaniu na Górze Jezus wyraźnie stwierdza: Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie” (Mt 6,24). Przez Mamonę Jezus rozumie pieniądze i to wszystko, co można za pieniądze kupić i sprzedać. Przestroga Jezusa wyraźnie ustawia hierarchię wartości, bo ona decyduje o tym, komu, lub czemu człowiek służy. Jeśli służy Mamonie, nie potrafi służyć Bogu. Jeśli służy Bogu, potrafi posłużyć się pieniędzmi tak, jak Bóg tego oczekuje, i nie stanie się ich niewolnikiem. Jezus kierował swoje słowa do ludzi wierzących w Boga, bo Ojciec niebieski nie pozwolił Mu wychodzić do pogan. Jego słuchacze wiedzieli, co to znaczy służyć Bogu, czyli układać życie według Jego Prawa i pełnić Jego wolę. Ale pokusa ustawienia pieniędzy na pierwszym planie, tak że w pragnieniach człowieka mogły mu zasłonić Boga, była mocna. Dlatego Jezus stawia sprawę na ostrzu noża. Domaga się zdecydowanego opowiedzenia się po stronie Boga, a nie Mamony. Wielu sądzi, że można żyć dla pieniędzy i dla Boga. Ale samo takie zestawienie jest już klęską człowieka, bo jeśli to uczyni, stawia pieniądze na tym samym poziomie, co Boga. Kto tak myśli, już odwraca się od Boga, bo żadna stworzona wartość nie może być zestawiana z Nim. Tak myśli każdy złodziej. On wyżej stawia pieniądze niż Boga. Jeśli kradnie, lekceważy Boga i Jego przykazanie: „Nie kradnij”. Żyjemy w środowiskach, w których jesteśmy okradani. Dziś wielu wybiera Mamonę i jej służy, choć wydaje mu się, że to ona jemu służy. Tymczasem ona się już nim posługuje, a on jest całkowicie od niej uzależniony, i bez niej żyć nie potrafi. Dziś dla wielu pieniądz jest najważniejszy. Świat, w jakim żyjemy, jest zbudowany na pieniądzach i to drukowanych, i nie mających pokrycia w wartościach – a tylko wtedy ma jakieś symboliczne znaczenie. W czasach Jezusa był cenną wartością w rękach tego, kto go posiadał. Jesteśmy świadkami biznesów opartych już nie na banknotach, ale jedynie na kontach bankowych, a te są tylko cyframi na komputerowych ekranach. Nasz ekonomiczny świat jest zbudowany na fikcji, a nie na wartościach. Trzeba zatem spojrzeć na pieniądz i na jego temat porozmawiać z Jezusem, bo ta rozmowa wtajemnicza w prawdę o współczesnym świecie.

Jezus stwierdza jasno: „Nie możecie służyć Bogu i Mamonie”.

Comments are closed.