Pieniądz w Ewangelii (6)

Darowany dług

Ks. Edward Staniek

Czy Jezus otwiera przed swym uczniem możliwość zaciągania długów czy brania kredytów? To jest aktualne pytanie. Jezus takiej możliwości nie otwiera. Wzywa do tego, aby pożyczyć temu, kto faktycznie potrzebuje, nawet ryzykując, że dług nie zostanie zwrócony (por. Łk 6,35), ale nie zachęca do zaciągania długu. Kto bowiem to czyni staje się niewolnikiem. Uczeń Jezusa ma być wolny i jeśli zaciąga dług winien wiedzieć, w jakiej mierze może go spłacić. Do pytania o zaciąganie długu Jezus w Ewangelii kilkakrotnie nawiązuje. Ono jest obecne w pouczeniach Jezusa, zwłaszcza w przypowieściach. Język finansowy jest jednym z ważnych języków i mądry jest ten, kto umie się nim posługiwać. Przypowieść o nielitościwym dłużniku daje odpowiedź na wiele pytań, z jakimi zmagają się nasze pokolenia. Kredyt jest pożyczką, a nasz świat jest budowany na kredytach. Ewangelia nie jest na nich budowana. Jezus jest najlepszym biznesmenem i pod Jego okiem należy doskonalić sztukę ewangelicznego biznesu. Mistrz z Nazaretu otwiera nam również oczy na mechanizmy biznesów, z jakimi mamy do czynienia we współczesnym świecie. Królestwo niebieskie podobne jest do króla, który chciał się rozliczyć ze swymi sługami. Gdy zaczął się rozliczać, przyprowadzono mu jednego, który był mu winien dziesięć tysięcy talentów. Ponieważ nie miał z czego ich oddać, pan kazał sprzedać go razem z żoną, dziećmi i całym jego mieniem, aby dług w ten sposób odzyskać. Wtedy sługa padł mu do stóp i prosił go: „Panie, okaż mi swą cierpliwość, a wszystko ci oddam”. Pan ulitował się nad owym sługą, uwolnił go i dług mu darował (Mt 18,23–27). Talent to największa jednostka monetarna grecka, licząca około sześciu tysięcy denarów, a była to cena około 30 kg srebra. Roczny dochód króla Heroda sięgał 900 talentów. Jezus mówi o pożyczce dziesięciu tysięcy talentów, a to jest wartość pracy szesnastu tysięcy ludzi przez dziesięć lat. Wielkość tej pożyczki trudno sobie nawet wyobrazić, a w przypowieści jest to znak bogactwa tego, kto pożycza, oraz ryzyka tego, kto tak wielki dług zaciąga. Nie wiemy z jakiego powodu i w jakim czasie sługa, zaciągnął tak wielki dług. Pewne jest natomiast to, że on nie był w stanie go zwrócić. Król odwołuje się zatem do komorników, którzy mają ściągnąć to, co ma. Komornik mógł sprzedać nie tylko mienie dłużnika, ale i jego samego jako niewolnika oraz jego żonę i dzieci. Dług bowiem to zawsze niewola. Decyzja króla była jasna. Taka jest bowiem sprawiedliwość. Sytuacja sługi była katastrofalna. W tym obrazie sługi mogą się odnaleźć wszyscy, którzy zaciągają kredyty i są niewypłacalni. Oni wiedzą, w jakiej sytuacji się znajdują. Król z przypowieści odsłania swe oblicze przebaczającego władcy i w odpowiedzi na prośbę o przesunięcie terminu spłaty długu, decyduje się na jego darowanie. Jezus zmierza do tego, aby przez wielkość długu i postawę dłużnika pomóc nam zrozumieć nasze położenie wobec sprawiedliwego i miłosiernego Boga. Ważne jest jasne stwierdzenie, że jest możliwość darowania długu i nie jest ono sprzeczne ze sprawiedliwością. Właściciel może zrezygnować z oczekiwania na sprawiedliwość, wzbija się wówczas ponad dług i o ile dłużnik prosi, może dług darować. To nie jest sprawiedliwość, ale dobroć i miłosierdzie właściciela. Jest jednak jeden warunek okazania tej dobroci. O tym mówi dalsza część przypowieści.

Comments are closed.