Życie w blasku Błogosławionego

WOLNOŚĆ JEST W NAS

Rafał Wieczyński – reżyser znakomitego filmu o ks. Jerzym: „Popiełuszko. Wolność jest w nas”, zafascynowany jest osobą i nauczaniem Męczennika. Jak sam wyznaje, kapłan z Żoliborza jest dla niego pewnego rodzaju wyzwaniem, wzorem i punktem odniesienia.

Pan Rafał mówi, że nie znał ks. Jerzego Popiełuszki. Za jego życia, był nastolatkiem. Jako harcerz uczestniczył w pogrzebie ks. Jerzego. „Od tego czasu stał się on dla mnie kimś ogromnie ważnym” – podkreśla.

Film

Pomysł nakręcenia filmu fabularnego pojawił się już w 1997 r., gdy rozpoczął się proces beatyfikacyjny ks. Jerzego. Jak wspomina reżyser, zainspirowała go rozmowa z księdzem prof. Janem Sochoniem, znajomym księdza Jerzego Popiełuszki. Prace nad filmem rozpoczęły się jednak dopiero w 2002 r. „Musiałem niejako dojrzeć do tego tematu” – wyznaje reżyser i dodaje, że pierwszym etapem pracy było poznanie samego księdza Jerzego, świadectw o nim, dokumentów o jego życiu. To wiązało się z wieloma podróżami po Polsce, odnajdywaniem ludzi, którzy znali Męczennika, rozmawianiem z nimi, z czytaniem dokumentów, oglądaniem zdjęć z tamtych czasów. „To było pewne wyzwanie – musiałem bowiem niejako wniknąć w tę postać, ją zrozumieć. Trzeba było także podjąć decyzję, z jakiej perspektywy przedstawimy jego historię” – podkreśla Rafał Wieczyński. Z czasem, gdy reżyser zaczął poznawać bliżej ks. Jerzego, zobaczył barwną postać budzącą sympatię, stojącą często przed trudnymi wyborami. Jak wyznaje, zrozumienie dylematów Męczennika, jeszcze bardziej zbliżyło go do niego. „On zawsze znajdywał rozwiązania zgodne ze swoimi przekonaniami i z wiarą, do końca szedł za swoim Mistrzem”.

Na planie

W czasie kręcenia filmu, Rafał Wieczyński wiele razy odczuł pomoc ks. Jerzego. Mówi, że wiedział, iż będzie to trudna produkcja. Jednocześnie doświadczenia osób mu bliskich i pielęgnujących pamięć o nim potwierdzały to i zarazem motywowały do działania. Artyści nie byli jednak pozostawieni sami sobie – mieli niezwykłą pomoc z nieba. „Czuliśmy opiekę ks. Jerzego. W ciągu 75 dni zdjęć dopisywała nam pogoda. Mogliśmy dzięki temu pracować zgodnie z harmonogramem” – mówi Wieczyński, zaznaczając jednocześnie, że zdarzały się także momenty trudne, które szybko ustępowały, między innymi dzięki dobrej woli ludzi, którzy dla księdza Jerzego chętnie pomagali przy produkcji. „Pamiętam, jak podczas bardzo trudnego technicznie i kosztownego ujęcia z tłumem, które realizowaliśmy przy grobie księdza Jerzego, z nieznanych powodów przestała działać kamera. Zawiodły wszystkie akumulatory. Byliśmy bezradni. Poszedłem do jego grobu i pomodliłem się o pomoc i po chwili udało się uruchomić sprzęt. Inna sytuacja miała miejsce w górach, gdy nie chciano zgodzić się na nasze zdjęcia z uwagi na czwarty stopień zagrożenia lawinowego. Kiedy tam jednak dotarliśmy wyszło słońce, a zagrożenie zmniejszyło się wystarczająco, żebyśmy mogli pracować. Następnego dnia, po zakończeniu zdjęć, pogoda znów gwałtownie się załamała. Takie przypadki zdarzały się często i nawet najbardziej sceptyczni członkowie ekipy zaczęli przyznawać, że coś w tym jest” – wspomina Rafał Wieczyński. Praca nad filmem rozpoczęła się w 2002 r., a została zakończona w 2009 r. W tym czasie pan Rafał wraz z małżonką, która była producentem filmu, zaprzyjaźnili się z ks. Jerzym Popiełuszką. „Ks. Jerzy stał się dla mnie punktem odniesienia we wszystkim co robię, co myślę, czasem wyrzutem sumienia. Swoje plany na przyszłość konsultuję właśnie z nim w swoistym w dialogu. Kiedyś widziałem, że ci którzy go poznają, zostają niejako odmienieni. On przemieniał ich życie. Jestem może kolejnym potwierdzeniem tej zasady” – mówi. Miliony widzów Film „Popiełuszko. Wolność jest w nas” obejrzały miliony widzów. Jest jednym z niewielu dokumentów, który stara się odtworzyć niemal z dokładnością „kalki” mroczny czas naszej historii. Znany jest fakt, że w czasie zdjęć do filmu dawna sąsiadka ks. Jerzego, która znalazła się na miejscu kręcenia filmu, zobaczywszy księdza Jerzego stanęła i zaniemówiła. Dopiero kiedy zobaczyła kamery, zrozumiała co się dzieje i że ks. Jerzy, który przed nią stoi to po prostu aktor… Reżyser filmu wyznaje, że miał nadzieję, iż po 1989 r., kiedy wydawało się, że Polska staje się krajem wolnym, będą powstawać filmy przedstawiające prawdziwą historię naszego kraju, prawdziwych bohaterów. Niestety, to nie następowało zbyt długo. „Cieszę się i wciąż dziwię, że ten jakże prosty, ale jednocześnie głęboki człowiek, podbija serca ludzi. Myślę, że on może być punktem odniesienia dla wielu. Powinniśmy czytać jego kazania, w których zawarte są prawdy, za które warto oddać nawet życie. On nazywał rzeczy po imieniu, wzywał do budowania pojednania opartego na prawdzie. Wydaje się, że ten głos jest dziś bardzo potrzebny. Żebyśmy tylko chcieli go wysłuchać…” – mówi Rafał Wieczyński.

mp
Fot. Agencja Focus Producers

Comments are closed.