Pieniądz w Ewangelii (11)

Bezrobocie

Ks. Edward Staniek

Praca jest zadaniem, które ma na uwadze nie tylko zarobienie na to, co potrzebne do życia, ale jest ona konieczna do kształtowania osobowości człowieka. Kto pracuje tak, jak tego oczekuje Bóg, uczestniczy w stwarzaniu siebie samego. Ważne jest to, co ma w rękach i co tworzy, ale o wiele ważniejsze to, że sam siebie tworzy. Twórczość jest jednym z zasadniczych rysów portretu człowieka stwarzanego na obraz i podobieństwo Boga. On nieustannie stwarza, człowiek winien nieustannie tworzyć, a to, co czyni, winno wypełniać go szczęściem. Bezrobocie jest jednym z poważnych problemów współczesnego świata. Jest ono programowane, tak ze względów politycznych, jak i ekonomicznych. Im większe bezrobocie, tym tańsza siła robocza, na czym zyskują producenci. Poszukiwanie pracy jest jedną ze sprężyn emigracji ludzi młodych i zdolnych, co wykorzystują politycy, mając na celu osłabienie państwa czy narodu. Przyczyn bezrobocia jest wiele, ale to już wystarcza, aby dostrzec, w jakie mechanizmy jest ono wkręcone. Ilu Polaków wyjechało z Ojczyzny poszukując pracy? Komu zależy na tym, aby likwidować miejsca pracy w Polsce? Czy w Ewangelii jest mowa o bezrobociu? Tak, Jezus wiele mówi o pracy i jej wartości, a w przypowieściach odsłania różne wymiary bezrobocia. Ono bowiem jest jedną z ważnych sprężyn mechanizmów świata, w jakim żyjemy. Kościół, jaki Jezus zorganizował, jest środowiskiem, które ma zabiegać o miejsca pracy dla swych członków. A jeśli tych miejsc jest więcej, to może ofiarować pracę również innym ludziom. Jednym z ważnych zadań świeckich wiernych w Kościele jest organizowanie pracy, bo bez pracy człowiek ginie. Praca na ziemi jest wybawieniem człowieka, a Kościół żyje, otwierając przed ludźmi wybawienie nie tylko w niebie, ale i na ziemi. Z punktu widzenia pracy i bezrobocia należy odczytać przypowieść Jezusa o robotnikach w winnicy. Królestwo niebieskie podobne jest do gospodarza, który wyszedł wczesnym rankiem, aby nająć robotników do swojej winnicy. Umówił się z robotnikami o denara za dzień pracy i posłał ich do swojej winnicy. Gdy wyszedł około trzeciej, zobaczył innych, stojących na rynku bezczynnie, i rzekł do nich: Idźcie i wy do mojej winnicy, a co będzie słuszne dam wam”. Oni poszli. Wyszedłszy ponownie około godziny szóstej i dziewiątej, tak samo uczynił. Gdy wyszedł około godziny jedenastej, spotkał innych stojących i zapytał ich: czemu tu stoicie cały dzień bezczynnie?”. Odpowiedzieli: „Bo nas nikt nie najął”. Rzekł im: „Idźcie i wy do winnicy”. A gdy nadszedł wieczór, rzekł właściciel winnicy do swego rządcy: „Zwołaj robotników i wypłać im należność, począwszy od ostatnich aż do pierwszych. Przyszli najęci około jedenastej godziny i otrzymali po denarze. Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli że więcej otrzymają; lecz i oni otrzymali po denarze. Wziąwszy go szemrali przeciw gospodarzowi, mówiąc: „Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzyśmy znosili ciężar dnia i spiekotę” (Mt 20,1–12). Można podejść do stających na rynku i porozmawiać z nimi o bezrobociu. Mają wiele do powiedzenia. Jedni z nich czekali od rana, a zbliżał się wieczór. Każda godzina pracy była dla nich cenna. Przypowieść mówi też o skali bezrobocia, bo właściciel winnicy przez cały dzień szuka pracowników na rynku i tam ich znajduje. Kolejne rozważanie tej przypowieści odsłoni sprawiedliwość płacy oraz głęboki sens życzliwości.

Comments are closed.