Z nauczania Ojca Świętego

KOŚCIÓŁ JEST CIAŁEM CHRYSTUSA!

Fragmenty katechezy Ojca Świętego Franciszka, wygłoszonej podczas audiencji ogólnej na placu św. Piotra w Watykanie, 22 października br.

Drodzy Bracia i Siostry!
Kiedy chcemy ukazać, jak elementy tworzące jakąś rzeczywistość są jeden z drugim ściśle połączone i razem tworzą jedno, to często posługujemy się obrazem ciała. Począwszy od Apostoła Pawła wyrażenie to zastosowano do Kościoła i uznano za jego najgłębszą i najpiękniejszą cechę charakterystyczną. Tak więc dzisiaj chcemy sobie postawić pytanie: w jakim sensie Kościół tworzy jedno ciało? Dlaczego jest on określany jako „Ciało Chrystusa”? W Księdze Ezechiela opisano wizję nieco osobliwą, zadziwiającą, ale zdolną do wlania w nasze serca ufności i nadziei. Bóg ukazuje prorokowi mnóstwo kości, oddzielonych jedna od drugiej i wysuszonych. Obraz przygnębiający… Wyobraźcie sobie: dolina wypełniona kośćmi! Proszę was, dzisiaj w domach weźcie Biblię i przeczytajcie 37 rozdział proroka Ezechiela, nie zapomnijcie! Jest bardzo piękny! Bóg żąda od proroka, by przyzywał nad nimi ducha. W tym momencie kości zaczynają się zbliżać do siebie i jednoczyć, wyrastają na nich najpierw ścięgna, a następnie skóra. W ten sposób tworzy się ciało kompletne i pełne życia. To właśnie jest Kościół! Jest arcydziełem, arcydziełem Ducha, który wzbudza w każ­dym nowe życie Zmartwychwstałego i stawia nas jednego obok drugiego, jednego w służ­bie drugiego i dla wsparcia dru­giego, czyniąc w ten sposób z nas wszystkich jedno ciało, budowane w komunii i miłości. Jednakże Kościół nie jest jedynie ciałem budowanym w Duchu: Kościół jest ciałem Chrystusa! (…) Bo­wiem w sakramencie Chrztu św. Chrystus czyni nas swoimi, przyj­mując nas w centrum tajemnicy krzyża, najwznioślejszej tajemni­cy Jego miłości wobec nas, aby­śmy następnie wraz z Nim zmar­twychwstali jako nowe stworzenia. W ten właśnie sposób rodzi się Kościół i w ten sposób Kościół rozpoznaje siebie jako ciało Chrystusa! Chrzest stanowi prawdziwe ponowne narodzenie, które nas odradza w Chrystusie, czyni nas Jego częścią i głęboko nas jednoczy między sobą, jako członki tego samego ciała, którego On jest głową. Wypływa stąd więc głęboka komunia miłości. (…) Co powinienem czynić? Doceniać w naszych wspólnotach dary i zalety in­nych, naszych braci. Kiedy nachodzi mnie zazdrość, a nachodzi ona wszystkich, bo wszyscy jesteśmy grzesznikami, powinienem powiedzieć: dziękuję Panie, że tę osobę obdarzyłeś takim darem. By zapobiec podziałom trzeba też być blisko i uczestniczyć w cierpieniach ostatnich i najbardziej potrzebu­jących; wyrażać swą wdzięczność wszystkim. Umieć podziękować, mieć serce, które potrafi powiedzieć „dziękuję” – serce dobre, szlachetne, zadowolone, umiejące dziękować. (…) I wreszcie – jest to rada, jaką Apostoł daje Koryntianom, a także my powinniśmy dać sobie nawzajem – nie uważać nikogo za prze­wyższającego innych. Ileż ludzi czuje się ważniejszych od innych! (…) To straszne, nigdy tego nie czyńmy! (…)

Comments are closed.