Pieniądz w Ewangelii (16)

Ewangeliczny biznes

Ks. Edward Staniek

Ewangeliczne ubóstwo wymaga dokładnego odczytania przypowieści o talentach i o minach. Ono nie polega na tym, by nie mieć, lecz na tym, aby pomnożyć to, co od Boga otrzymujemy. Interesuje nas spojrzenie Jezusa na pieniądze. Ważne jest podejście do nich w sensie dosłownym, a więc co za nie można kupić. Ważne też jest ich przenośne znaczenie, gdy są symbolem dóbr materialnych, za które można nabywać wartości duchowe. Przypowieść o talentach wzywa do pomnożenia majątku, jaki posiadamy. Jest ona kluczem do ewangelicznie rozumianego biznesu. Mądry uczeń Jezusa umie pomnożyć wszystkie talenty, jakie od Boga otrzymuje, łącznie z pieniędzmi. Według Jezusa pieniądze nie są na wydawanie, ale na pomnażanie. Pieniądz robi pieniądz. Dziś wiadomo, że najlepszy biznes na świecie jest oparty na uczciwości i sztuce pomnażania pieniędzy. Przypowieść o talentach należy dokładnie odczytać tak w wymiarze materialnym, jak i duchowym. Podobnie jest, jak z pewnym człowiekiem, który mając się udać w podróż, przywołał swoje sługi i przekazał im swój majątek. Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności, i odjechał. Zaraz ten, który otrzymał pięć talentów, poszedł, puścił je w obrót i zyskał drugie pięć. Tak samo i ten, który dwa otrzymał; on również zyskał drugie dwa. Ten zaś, który otrzymał jeden, poszedł i rozkopawszy ziemię,ukrył pieniądze swego pana. Po dłuższym czasie powrócił pan owych sług i zaczął rozliczać się z nimi. Wówczas przyszedł ten, który otrzymał pięć talentów. Przyniósł drugie pięć i rzekł: „Panie, przekazałeś mi pięć talentów, oto drugie pięć talentów zyskałem”. Rzekł mu pan: „Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana!”. Przyszedł również i ten, który otrzymał dwa talenty, mówiąc: „Panie, przekazałeś mi dwa talenty, oto drugie dwa talenty zyskałem”. Rzekł mu pan: „Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana!” (Mt 25,14–23). Talent to wielka suma. Jeden z nich był wyceniany na blisko trzydzieści kilogramów złota, czyli już jeden był majątkiem. A co dopiero pięć talentów. Na ziemi nie ma sprawiedliwości traktowanej jako równość. Równość jest karykaturą sprawiedliwości. Bóg liczy się z możliwościami, jakimi dysponuje człowiek, Jezus to zaznacza mówiąc: „każdemu według jego zdolności”. Ważne jest podejście do życia jako przygotowania do nowych zadań, czekających nas w wieczności. Słudzy szybko zorientowali się, co mają w rękach. To jest punkt wyjścia. Następnie ocenili swe możliwości i potraktowali to, co otrzymali jako tworzywo. Życie ich miało głęboki sens, bo zależało im na pomnożeniu otrzymanych talentów. Nagroda za to jest wyjątkowo wielka. Oddali talenty i to, co zarobili, bo gdyby nie otrzymali, to by nie zarobili. Właściciel nie odbiera im tego, co mają, a za twórcze podejście do życia nagradza nowymi zadaniami. Pomnożenie talentów było dowodem, że tym ludziom można zaufać. Powierza im już nie nowe talenty, ale wiele nowych zadań, Ewangelista Łukasz pisze nawet o władzy nad miastami (por Łk 19,17). Szkoda, że w katechezie nie ma tematów związanych z zasadami biznesu świata i biznesu ewangelicznego. Ten biznes ma wszystkie dane, aby w rywalizacji z biznesem tego świata wygrać. Jego wartość polega nie tylko na umiejętności pomnażania pieniędzy, ale i na zdobywaniu coraz większego społecznego zaufania, które jest cenniejsze niż miliony.

Comments are closed.