Tydzień liturgiczny

PIERWSZY TYDZIEŃ ADWENTU 1–6 XII 2014

PONIEDZIAŁEK

Iz 2,1–5; Mt 8,5–11

Słowo Boże: Stanie się na końcu czasów, że góra świątyni Pana stanie mocno na wierzchu gór i wystrzeli ponad pagórki. Wszystkie narody do niej popłyną, mnogie ludy pójdą i rzekną: „Chodźcie, wstąpmy na Górę Pana, do świątyni Boga Jakuba! Niech nas nauczy dróg swoich, byśmy kroczyli Jego ścieżkami”.

Według proroka, kiedyś wszystkie narody rozpoznają prawdziwą mądrość i skierują swe kroki ku Prawu Bożemu. Słowa proroka to zarazem pragnienie Boga, który tak widzi przyszłość całej  ludzkości. Tymczasem rzeczywistość dziś obserwowana w wieloraki sposób temu przeczy. Wydaje się, że liderzy współczesnego świata coraz bardziej odchodzą od Bożych praw. Za liderami podąża wielu innych.

Boże, wierzę mocno, że przyszłość należy do Ciebie, że  Twoja łaska zajaśnieje ponad wszystkim. Dziś natomiast pomóż mi, Panie, bym nie zszedł z Twej drogi.

WTOREK

Iz 11,1–10; Łk 10,21–24

Słowo Boże: Wyrośnie różdżka z pnia Jessego, wypuści się Odrośl z jego korzenia. I spocznie na niej Duch Pana, duch mądrości i rozumu, duch rady i męstwa, duch wiedzy i bojaźni Pana.

Płynęły wieki i wielu sądziło, że Bóg zapomniał o swych obietnicach. A tu prorok, postawiony przez Boga jakby w pół drogi pomiędzy Dawidem a Jezusem, przypomina, że słowo obietnicy nadal jest aktualne. Izajasz zapowiada nadejście Mesjasza. Tysiąc lat czekali potomkowie Dawida, by ujrzeć spełnienie obietnic. Czas u Boga ma inną miarę niż u ludzi. Nie wyrzucajmy Bogu, gdy przyjdzie nieco dłużej czekać.

Panie, Ty sam wybierasz czas swego przyjścia. Ty sam decydujesz, kiedy rozlegnie się Twoje słowo, kiedy posłużysz się milczeniem. W każdej jednak sytuacji pozwól mi zachować wiarę w to, że o mnie pamiętasz.

ŚRODA

Iz 25,6–10a; Mt 15,29–37

Słowo Boże: W owym dniu: Pan Zastępów przygotuje dla wszystkich ludów na tej górze ucztę z tłustego mięsa, ucztę z wybornych win… Wtedy Pan Bóg otrze łzy z każdego oblicza, odejmie hańbę swego ludu po całej ziemi.

Głód fizyczny jest pretekstem, by mówić o najgłębszych pragnieniach ludzkiego serca. Szczególnie bolesnym głodem naszych czasów jest głód miłości. Pragniemy wielu rzeczy, a przecież sięganie po nie nie zaspokaja nas. Dlaczego? Bo tylko miłość ma moc wypełnić ludzkie serce. Lecz miłości prawdziwej nie znajdziemy byle gdzie. Szukajmy jej tam, gdzie jest jej źródło – w Bogu. Inaczej przyjmie kształt fałszywy.

Tylko Ty, Panie potrafisz otrzeć łzę z każdego oblicza, bo w Tobie jest pełnia miłości. Tak wierzę. Tylko w Tobie jest zaspokojenie moich najgłębszych pragnień. Nie chcę szukać nic więcej.

CZWARTEK

Iz 26,1–6; Mt 7,21.24–27

Słowo Boże: Niech wejdzie naród sprawiedliwy, dochowujący wierności; jego charakter stateczny Ty kształtujesz w pokoju, bo Tobie zaufał. Złóżcie nadzieję w Panu na zawsze, bo Pan jest wiekuistą Skałą!

Szukamy miłości, szukamy także bezpieczeństwa. Tak jest od pierwszych chwil naszego życia. Każdy człowiek potrzebuje oparcia: mocnego, niewzruszonego, dającego absolutną gwarancję bezpieczeństwa. Znakiem takiego oparcia jest skała. Dla człowieka wierzącego Bóg jest prawdziwą skałą. Ci, którzy budują na innych fundamentach, zobaczą tylko gruzy. Kto potrafi Boga uczynić fundamentem, może być spokojny.

Boże, nieraz doświadczam zagubienia, jestem chwiejny, tracę pewność. Przyjdź, proszę, wówczas do mnie, jako skała, na którą będę mógł się schronić przed nawałnicą problemów.

PIĄTEK

Iz 29,17–24; Mt 9,27–31

Słowo Boże: … bo nie stanie ciemięzcy, z szydercą koniec będzie, i wycięci będą wszyscy, co za złem gonią: którzy słowem przywodzą drugiego do grzechu, którzy w bramie stawiają sidła na sędziów i powodują odprawę sprawiedliwego z niczym.

Co mogą czynić dotknięci nieprawością nieprawych? Przede wszystkim nie mogą sami stać się źródłem nieprawości. A zmierzają w tym kierunku,  jeśli wejdą na drogę odwetu. I nie musi to być nawet odwet na miarę doznanej krzywdy. Wystarczy zazdrość, ukryta złośliwość czy drwina. Nawet gdy to ukryte jest w sercu. Każdy odwet zniewala. Pragnienie sprawiedliwości pozwala stanąć przy Chrystusie.

Tylko Ty, Panie, wiesz, jak często obecny jest w moim sercu odwet. Wielu tego nie dostrzega, bo potrafię moje odruchy maskować zgrabnym uśmiechem. Stojąc przed Tobą, Panie, wyznaję, że bardzo potrzebuję Twej pomocy, by nie ulec złu.

SOBOTA

Iz 30,19–21.23–26;
Mt 9,35–10,1.5.6–8

Słowo Boże: Choćby ci dał Pan chleb ucisku i wodę utrapienia, twój nauczyciel już nie odstąpi, ale oczy twoje patrzeć będą na twego mistrza. Twoje oczy usłyszą słowa rozlegające się za tobą: „To jest droga, idźcie nią!”.

Trudno jest żyć w utrapieniu, ciąży nam każda sytuacja, gdy doświadczamy ucisku. Mamy prawo poczuć się wówczas bezradnymi. Ale jest większe nieszczęście, gdy pojawia się w nas przekonanie, że nie ma wyjścia, bo zamknęły się przed nami  wszelkie drzwi. Tymczasem Pan daje  zapewnienie, że zawsze jest przy nas jako nasz nauczyciel i zawsze wskazuje drogę. Czy jednak jesteśmy w stanie ją  zobaczyć?

Panie, przychodzę do Ciebie jako uczeń. Bądź moim nauczycielem. Wiele  razy potrzebuję podpowiedzi, wskazówki. Potrzebuję Twego słowa. Pozwól mi je znaleźć.

Comments are closed.