Pieniądz w Ewangelii (21)

Pieniądz za opiekę nad chorym

Ks. Edward Staniek

Pewien zaś Samarytanin, będąc w podróży, przechodził również obok niego. Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko: podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem; potem wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował go. Następnego zaś dnia wyjął dwa denary, dał gospodarzowi i rzekł: „Miej o nim staranie, a jeśli co więcej wydasz, ja oddam tobie, gdy będę wracał”. Któryż z tych trzech okazał się, według twego zdania, bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców?”. On odpowiedział: „Ten, który mu okazał miłosierdzie”. Jezus mu rzekł: „Idź, i ty czyń podobnie!” (Łk 10,33–37). Kiedy mówimy o miłosiernym Samarytaninie, najczęściej podziwiamy jego wrażliwość serca, z jaką pochylił się nad człowiekiem okradzionym i poranionym przez bandytów. Wiele wskazuje na to, że Jezus nie opowiadał przypowieści, tylko dawał przykład. Ważne jest jednak i to, że Samarytanin nie tylko zaopiekował się poranionym, ale w gospodzie zapłacił, i to na kilka dni, za jego pobyt i dalszą pielęgnację. Zaznaczył również, że jeśli by wydatki były większe, to w powrotnej drodze je pokryje. Jest tu mowa o dwu denarach. Miłosierdzie zawarte w pieniądzach przeznaczonych dla chorych to jeden z wielkich rozdziałów życia Kościoła Chrystusowego. Czerwony Krzyż, wielkie dzieło zorganizowanej pomocy w czasach wojny, ma swe korzenie w Kościele. Warto spojrzeć na Samarytanina, którego Jezus przedstawia jako wzór miłosierdzia. Trzeba przy tym pamiętać, że dwu przedstawicieli hierarchii, lewita i kapłan, minęli poranionego i widząc go, nie zatrzymali się przy nim. Zatrzymał się Samarytanin, którego Żydzi traktowali jako nieczystego, a Jezus ukazuje go jako bohatera tego wydarzenia. Miłosierdzie okazane poranionym i bezdomnym jest pięknym rysem polskiego serca. Brat Albert stoi na czele wielu wielkich Polaków, którzy naśladowali miłosiernego Samarytanina nie tylko pochylając się nad potrzebującym, ale i śpieszących z pomocą materialną. Sługa Boży ks. Piotr Skarga zorganizował taką pomoc na wielką skalę. Do jego „Bractwa Miłosierdzia” należał król i wielu bardzo bogatych Polaków. To Bractwo dysponowało pieniędzmi, które służyły między innymi do opłacenia okupu Szwedom, gdy Kraków kapitulował. Takich dzieł w Polsce było wiele. Polak potrafi dać pieniądze, jeśli stoi wobec biednego. Dziś ta pomoc płynie dwoma nurtami. Jednym jest to osobista pomoc, którą można okazać dobrze znając potrzebującego. Jest to idealnie ukazane przez Samarytanina. Druga jest organizowana i wymaga zaufania tym, którzy zbierają pieniądze, bo mogą one nawet w dużym procencie być wykorzystywane do złych celów. Tam gdzie jest więcej pieniędzy, łatwo dostrzec mechanizmy grzechu strukturalnego, czyli zorganizowanego kłamstwa i kradzieży. Trzeba kontrolować, na co pieniądze zostają wydane. Wśród polskich świętych nie było wielu ani myślicieli, ani mistyków, ale miłosiernych w duchu Ewangelii było wyjątkowo wielu. Miłosierdzie wobec drugiego jest szczególnym rysem polskiego serca. Ta miłosierna gleba polskiego serca jest przez Boga pielęgnowana od tysiąca lat. Ona bowiem jest konieczna dla właściwego rozumienia miłosierdzia Boga, ogłoszonego światu przez dwu krakowskich świętych – św. Faustynę i św. Jana Pawła II.

Comments are closed.