Tydzień liturgiczny

DRUGI TYDZIEŃ WIELKIEGO POSTU 2–7 III 2015

PONIEDZIAŁEK

Dn 9,4b–10; Łk 6,36–38

Słowo Boże: Zgrzeszyliśmy, zbłądziliśmy, popełniliśmy nieprawość i zbuntowaliśmy się, odstąpiliśmy od Twoich przykazań. Nie byliśmy posłuszni Twoim sługom, prorokom, którzy przemawiali w Twoim imieniu… Trzeba pokonać pychę, by wyznać, żeśmy nie słuchali Boga. O ileż głębszej skruchy wymaga wyznanie, żeśmy nie słuchali proroków. Oto staje człowiek, którego słabość nietrudno zauważyć, i przemawia… jak prorok. I wymaga jak prorok. Napomina. Poucza. Sam nie jest bez winy… Ale Bóg może posłużyć się nawet kiepskim narzędziem, by przeprowadzić swój plan. Panie, potrzebuję Twojego słowa, pragnę Twej obecności. Ty jednak często przychodzisz przez człowieka i mówisz do mnie przez człowieka. Nie zawsze umiem to rozeznać i przyjąć, dlatego proszę: nie pozwól, bym przegapił coś z tego, co do mnie mówisz.

WTOREK

Iz 1,10.16–20; Mt 23,1–12

Słowo Boże: Troszczcie się o sprawiedliwość, wspomagajcie uciśnionego, oddajcie słuszność sierocie, stawajcie w obronie wdowy… Choćby wasze serca były jak szkarłat, jak śnieg wybieleją; choćby czerwone były jak purpura, staną się jak wełna. Od jednego słowa wezwania, przynaglenia i upomnienia, dziś skierowanego do człowieka, wszystko zależy. Jeśli pójdziemy za głosem Boga, niewyobrażalne staje się faktem. Agresywna w swej barwie purpura uzyskuje kolor pokoju, na kształt białej wełny. Dusza ludzka może przemierzyć drogę od agresji do pokoju. Wystarczy pójść za głosem Pana. Czy mogę raz jeszcze stanąć przed Tobą, Panie, i prosić byś usunął szkarłat mego grzechu? Nie wiem, który to już raz znów proszę. Choć rozsądek zdaje się mnie powstrzymywać, to jednak wierzę Twemu słowu. Bardziej niż memu rozumowi. I dlatego znów proszę.

ŚRODA

Syr 51,13–20; Łk 12,35–40

ŚWIĘTO ŚW. KAZIMIERZA

Słowo Boże: Będąc jeszcze młodym, zanim zacząłem podróżować, szukałem jawnie mądrości w modlitwie. U bram świątyni prosiłem o nią i aż do końca szukać jej będę… Postąpiłem w niej, a Temu, który dał mi mądrość, chcę oddać cześć. Trzeba Bogu dziękować za każdą rozsądną decyzję. Za każde pragnienie dobra, które powstało w naszym sercu. Za każde przezwyciężenie trudnej sytuacji i każdy naprawiony błąd. Dziękować Bogu za codzienny dar mądrości, dzięki której możemy przeżyć kolejne godziny pokonując złe pragnienia, pokusy, słabość własnej natury. Trzeba dziękować. Panie, dziękuję za ten dzień, za Twoje słowo, za myśli, które ono wzbudza w moim umyśle i za pragnienia, które powstają w moim sercu. Panie, dziękuję, bo nie potrafię lepiej wyrazić, jak bardzo zależy mi na Tobie.

CZWARTEK

Jr 17,5–10; Łk 16,19–31

Słowo Boże: Przeklęty mąż, który pokłada nadzieję w człowieku i który w ciele upatruje swą siłę, a od Pana odwraca swe serce… Błogosławiony mąż, który pokłada ufność w Panu, i Pan jest jego nadzieją! Wmówiono nam, że jeśli robimy coś z przekonaniem, to mamy rację. Bo racja obiektywna nie istnieje. Słuszne jest to, co za słuszne sami uznamy. Wmówiono nam, że można pokładać ufność w człowieku, w sobie. Stoimy zabłąkani, bo nikt już nie mówi wyraźnie, jaki jest słuszny kierunek. Czy można poruszać się po drogach życia, nie rozeznając kierunków? Nie mając pewności dokąd zmierzamy? Nieraz stawiałem na człowieka, stawiałem na własne umiejętności i spryt. I tyle razy widziałem mizerne efekty tego działania. A jednak znów mocna jest pokusa, by pójść tą drogą. Panie, powstrzymaj mnie, gdy zapominam o Tobie.

PIĄTEK

Rdz 37,3–4.12–13a.17b–28;
Mt 21,33–43.45–46

Słowo Boże: Józef zatem udał się za swymi braćmi i znalazł ich w Dotaim… Gdy Józef przyszedł do swych braci, oni zdarli zeń jego odzienie, długą szatę z rękawami, którą miał na sobie. I pochwyciwszy go, wrzucili go do studni. Dwunastu braci z jednego ojca i czterech matek. Rodzina pełna napięć, podejrzeń, uprzedzeń, zazdrości. Trudny to dom, w którym miłość nie jest na pierwszym miejscu. Na jaw wydostają się egoizmy poszczególnych osób. I tak rodzi się walka inspirowana nienawiścią. Droga budowania jest jedna: to poszukiwanie miłości za wszelką cenę i mimo doznanych cierpień. Panie, wiem, że miłość kosztuje, że za miłość się płaci i to nieraz wielką cenę. A jednak gdy przychodzi ponosić kolejne koszty, chętnie bym się wycofał. Ale to nie jest dobre rozwiązanie. Chcę patrzeć na krzyż i uczyć się od Ciebie, Panie.

SOBOTA

Mi 7,14–15.18–20; Łk 15,1–3.11–32

Słowo Boże: Któryż Bóg podobny Tobie, który oddalasz nieprawość, odpuszczasz występek Reszcie dziedzictwa Twego? Nie żywi On gniewu na zawsze, bo upodobał sobie miłosierdzie. Ulituje się znowu nad nami, zetrze nasze nieprawości… Modlitwa wypełniona prośbami – taki kształt najczęściej przyjmuje nasze wołanie do Boga. Modlitwa wykorzystująca gotowe formuły – warto z nich korzystać troszcząc się, by nie ulec bezmyślności. Ale jest także modlitwa, która wyraża podziw wobec dzieł Boga. Do adoracji Stwórcy okazującego miłosierdzie wzywa prorok. Tu potrzebny jest czas bez pośpiechu. Panie, sam widzisz, jak bardzo brakuje mi czasu i jak bardzo cierpi na tym modlitwa. Wygrzebuję jakieś skrawki przypadkowych chwil, by zwrócić się do Ciebie, mojego Stwórcy. A przecież nie tak powinno być. Proszę, pomóż mi.

Comments are closed.