Pieniądz w Ewangelii (29)

Wszystko mieli wspólne

Ks. Edward Staniek

W pięknych słowach Łukasz oddaje atmosferę, jaką żył Kościół w Jerozolimie po Wniebowstąpieniu Jezusa. Jeden duch i jedno serce oraz wspólnota dóbr. Wielka moc promieniowała z Apostołów: Jeden duch i jedno serce ożywiały wszystkich wierzących. Żaden nie nazywał swoim tego, co posiadał, ale wszystko mieli wspólne. Apostołowie z wielką mocą świadczyli o zmartwychwstaniu Pana Jezusa, a wszyscy oni mieli wielką łaskę. Nikt z nich nie cierpiał niedostatku, bo właściciele pól albo domów sprzedawali je i przynosili pieniądze [uzyskane] ze sprzedaży, i składali je u stóp Apostołów. Każdemu też rozdzielano według potrzeby. Tak Józef, nazwany przez Apostołów Barnabas, to znaczy Syn Pocieszenia, lewita rodem z Cypru, sprzedał ziemię, którą posiadał, a pieniądze przyniósł i złożył u stóp Apostołów (Dz 4,32–37). To rozwiązanie było znakiem bardzo intensywnego oczekiwania powtórnego przyjścia Jezusa. Właściciele pól albo domów sprzedawali je, zaś pieniądze przeznaczano na potrzeby wspólnoty wierzących. Łukasz podkreśla, że nikt z nich nie cierpiał niedostatku. W Kościele Jezusa zawsze jest jednak więcej biednych niż mających pola i domy. Dość szybko, kiedy okazało się, że powtórne przyjście Jezusa się przeciąga, Kościół zrezygnował z równości, jaką miał w pierwszych latach. Jezus słusznie powiedział: „ubogich zawsze macie u siebie, Mnie nie zawsze” (J 12,8). W Kościele jest miejsce dla bogatych i dla ubogich. Bogaty może wspierać ubogich, ale nie powinien wypadać z warstwy społecznej posiadającej nawet duże pieniądze i majątki. W Ewangelii nie ma mowy o równości na zasadzie posiadania dóbr tego świata. Trzeba o tym pamiętać, bo hasła teologii wyzwolenia pod płaszczykiem Ewangelii głoszą zasadę równości. Domagają się jej realizacji nawet przy pomocy siły. Bogatym należy zabrać to, co posiadają i podzielić między tych, którzy nie mają. Ta idea jest nagłaśniana i realizowana od wielkiej rewolucji francuskiej, była hasłem rewolucji październikowej, i wrócono do niej w Ameryce Łacińskiej. Z bliska jej realizację obserwował obecny Biskup Rzymu Franciszek, i dość często jego wypowiedzi na temat ubogich są przez media tak interpretowane. On jednak wie, że w Kościele jest miejsce dla ubogich i o równości ekonomicznej nie ma mowy. Nigdy też do niej nie wzywa. Celem Kościoła nie jest podawanie chleba głodnym, ale ich zbawienie. To może mieć miejsce w skrajnym ubóstwie. Jeśli człowiek nie jest odpowiedzialny za swoją biedę, to może liczyć na Boga, a kromkę chleba dostanie. Podobnie jak wróble, nie sieją i nie zbierają do spichlerzy… Ludzi odpowiedzialnych za mądre wykorzystanie pieniędzy nie ma dużo, dlatego tak wiele biedy na ziemi. Na czym polega główny problem? Na stopniu dorastania do posiadania pieniędzy i na sztuce ich mądrego wykorzystania. Ten kto żyje tylko cudzym kosztem, nie żyje Ewangelią. Kościół to środowisko ludzi mądrych, którzy umieją pomnażać to, co posiadają i dzielić się z tymi, którzy nic nie mają. Pomoc musi uwzględniać podejście biednych do pieniędzy. Większość z nich to lenie – a leniwemu nie wolno dawać pieniędzy. Część potrzebuje pieniądze na alkohol i narkotyki – im też nie wolno dawać ani złotówki. Jeszcze inni są uzależnieni od gangów, które żyją z kradzieży oraz wyłudzania pieniędzy. Trzeba dobrze rozpoznać biednych, aby im pomóc.

 

Comments are closed.