Tydzień liturgiczny

PIERWSZY TYDZIEŃ WIELKANOCNY: 6 – 11 IV 2015

Poniedziałek w Oktawie Wielkanocy

Dz 2,14.22–32; Mt 28,8-15

Słowo Boże: Tego Męża, który z woli, postanowienia i przewidzenia Bożego został wydany, przybiliście rękami bezbożnych do krzyża i zabiliście. Lecz Bóg wskrzesił Go, zerwawszy więzy śmierci. W Jerozolimie przed laty bezbożność zaowocowała ukrzyżowaniem Syna  Bożego. Bezbożność, to myślenie pozbawione obecności Stwórcy, działanie negujące moc Bożej łaski, pragnienia redukujące człowieka do świata materii – te postawy tworzą strumień, który wartko płynie obok nas, przenika do naszych serc. Może porwać. Ale Bóg nie takie rzeczy pokonuje w ludzkiej duszy. Panie, choć wierzę, to przecież nie jestem pozbawiony bezbożności. Tak łatwo kusi myślenie, które o Tobie, Panie, zapomina. Dlatego proszę, wyryj w mym sercu niezniszczalną pieczęć Twej miłości.

Wtorek w Oktawie Wielkanocy

Dz 2,36–41; J 20,11–18

Słowo Boże: Gdy to usłyszeli, przejęli się do głębi serca i zapytali Piotra i pozostałych apostołów: „Cóż mamy czynić, bracia?”. Powiedział do nich Piotr: „Nawróćcie się i niech każdy z was ochrzci się…”. Nie jest łatwo postawić to najprostsze pytanie: co mam teraz robić? O ile dziecko ma prawo często tak pytać, czujemy, że jako dorośli winniśmy znać odpowiedź. Tymczasem wobec Jezusa możemy stawać jak dzieci z tym fundamentalnym pytaniem, które nie jest bynajmniej znakiem głupoty, lecz prawdziwej mądrości, bo mówi o tym, że chcemy czerpać z najczystszego źródła. Zależy mi na tym, Panie, byś mnie prowadził. Wiem, że to ja odpowiadam za swoje czyny, za swoje decyzje. Ale wiem też, że bez Twojej pomocy będę błądził, dlatego proszę: Panie, powiedz, co mam robić, by Cię nie utracić.

Środa w Oktawie Wielkanocy

Dz 3,1–10; Łk 24,13–35

Słowo Boże: A on patrzył na nich oczekując od nich jałmużny. „Nie mam srebra ani złota – powiedział Piotr – ale co mam, to ci daję: W imię Jezusa Chrystusa Nazarejczyka, chodź!”. I ująwszy go za prawą rękę, podniósł go. Jak pomóc potrzebującemu? Można wsłuchać się w pragnienia człowieka dotkniętego nieszczęściem i spełnić jego życzenia. Ale można też pomóc w sposób, który sami uznamy za najwłaściwszy. Który sposób jest lepszy? To źle postawione pytanie. Może być, iż proszący nawet nie wyobraża sobie, co może służyć mu najlepiej. Ale też trudno pomóc nie mając właściwego rozeznania sytuacji. Dobrze jest łączyć obie drogi. W jaki sposób pomóc? Co jest tą przysłowiową wędką, która zmieni życie potrzebującego? Panie, prowadź mnie, gdy spotykam potrzebującego, bym nie popełnił błędu oferując nietrafioną pomoc.

Czwartek w Oktawie Wielkanocy

Dz 3,11–26; Łk 24,35–48

Słowo Boże: Mężowie izraelscy! Dlaczego dziwicie się temu? (…) Bóg naszych ojców wsławił Sługę swego, Jezusa (…) i przez wiarę w Jego imię temu człowiekowi (…) Imię to przywróciło siły. Uzdrowienie sparaliżowanego. Dokonało się coś, co nazywamy cudem. Przez posługę Piotra, Bóg objawił swą moc, wkroczył w nasz świat, dotknął konkretnego człowieka, w zdumienie wprawił setki przypadkowo obecnych. Potrzebna była jednakże wiara Apostoła, która umożliwiła Bogu ten czyn. Bóg potrzebuje wiary konkretnych osób, by ujawniać swą obecność. Pomóżmy Mu w tym. Panie, moja niewiara jest zamknięciem serca, które nie rozpoznaje Twego działania. Dlatego proszę, usuń moją niewiarę raz na zawsze. Ale to przecież niemożliwe. Proszę, wciąż na nowo każdego dnia wprowadzaj mnie na drogę ufnej wiary.

Piątek w Oktawie Wielkanocy

Dz 4,1–12; J 21,1–14

Słowo Boże: Gdy Piotr i Jan przemawiali do ludu, po uzdrowieniu chromego, podeszli do nich kapłani i dowódca straży świątynnej oraz saduceusze oburzeni, że nauczają lud i głoszą zmartwychwstanie umarłych w Jezusie. Elity narodu żydowskiego są oburzone faktem nauczania w imię Jezusa. Dziś intelektualne elity oburzone są faktem powoływania się na imię Boże w życiu społecznym. No cóż, mimo upływu lat myślenie ludzkie błądzi po tych samych bezdrożach. Opór w przyjmowaniu Chrystusa nie ustępuje. Ale też w każdym z nas wciąż ukrywa się stary człowiek, który sprzeciwia się Zbawicielowi. Jezu, Ty wiesz, że idę za Tobą. A mimo to wciąż spostrzegam działanie sił, które mnie zatrzymują. I nie są to tylko siły zewnętrzne. Także w moim sercu jest coś, co spowalnia mą drogę za Tobą. Panie, prowadź mnie dalej.

Sobota w Oktawie Wielkanocy

Dz 4,13–21; Mk 16,9–15

Słowo Boże: Przełożeni i starsi, i uczeni, widząc odwagę Piotra i Jana, a dowiedziawszy się, że są oni ludźmi nieuczonymi i prostymi, dziwili się. Rozpoznawali w nich też towarzyszy Jezusa. Nieodłączną cechą głębokiej i żywej wiary jest odwaga. To właśnie odważna wiara prostych rybaków z Galilei zwróciła uwagę rządzących i uczonych. Dysponujący władzą i intelektualnym zapleczem nie byli w stanie podjąć dyskusji z Apostołami. Wymownej siły świadectwa nie można nie zauważyć. Choć można je odrzucić. Chciałbym, Panie, operować różnymi argumentami, by innych przekonywać do Ewangelii. A przecież jest jeden argument, który trzeba postawić na pierwszym miejscu: świadectwo. Reszta należy do Ciebie.

Comments are closed.