Z nauczania Ojca Świętego

JEZUS DOBRY PASTERZ

Fragmenty rozważań Ojca Świętego Franciszka, wygłoszonych na placu św. Piotra w Watykanie 26 kwietnia br., przed modlitwą Regina Caeli

Fot. M. Rybczyńska/KO-ŚDM

Drodzy Bracia i Siostry!
Czwarta Niedziela Wielkanocna, zwana „Niedzielą Dobrego Pasterza”, co roku zaprasza nas do odkrywania na nowo, z coraz to nowym zadziwieniem, tego określenia, jakie Jezus nadał sam sobie, odczytując je ponownie w świetle swej męki, śmierci i zmartwychwstania. „Dobry pasterz daje życie swoje za owce” – słowa te wypełniły się całkowicie, gdy Chrystus, podporządkowując się w sposób nieprzymuszony woli Ojca, ofiarował siebie na Krzyżu. Staje się wówczas zupełnie jasne, co to znaczy, że jest On „dobrym pasterzem” – oddaje życie: złożył za nas swoje życie w ofierze. Za ciebie, za mnie i za każdego z nas. Dlatego jest dobrym pasterzem! Chrystus jest prawdziwym pasterzem, który wypełnia najwznioślejszy wzór miłości względem owczarni: w sposób wolny rozporządza On swoim życiem, nikt Mu go nie odbiera, ale oddaje je za owce. W wyraźnym przeciwieństwie do fałszywych pasterzy, Jezus jawi się jako prawdziwy i jedyny pasterz ludu: zły pasterz myśli o sobie i wykorzystuje owce; dobry pasterz myśli o owcach i daje samego siebie. W odróżnieniu od najemnika, Chrystus-Pasterz jest przewodnikiem opiekuńczym, który uczestniczy w życiu swojej owczarni, nie szuka innego interesu, nie ma innych ambicji niż prowadzić, pielęgnować i strzec swych owiec. A wszystko to za najwyższą cenę – ofiary własnego życia. W postaci Jezusa – Dobrego Pasterza rozważamy Opatrzność Boga, Jego ojcowską troskę o każdego z nas. Nie zostawia nas samymi. Następstwem tych rozważań Jezusa – prawdziwego i dobrego Pasterza – jest okrzyk głębokiego podziwu, jaki znajdujemy w drugim czytaniu dzisiejszej liturgii: „Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec…”. Jest to naprawdę miłość zaskakująca i tajemnicza, ponieważ dając nam Jezusa jako Pasterza, który oddał swoje życie za nas, Ojciec dał nam to wszystko, co największe i najwartościowsze mógł nam dać! Jest to miłość najwznioślejsza i najczystsza, gdyż nie jest powodowana jakąkolwiek koniecznością, nie jest uwarunkowana jakimiś rachubami, nie pobudza jej żadne interesowne pragnienie wymiany. Wobec tej miłości Boga odczuwamy ogromną radość i otwieramy się na wdzięczność za to, co darmo otrzymaliśmy. Ale nie wystarcza kontemplacja i dziękczynienie. Trzeba też naśladować Dobrego Pasterza. Zwłaszcza ci, którzy mają w Kościele misję prowadzenia – księża, biskupi, papieże – są wezwani, aby nie przyjmowali mentalności menedżera, ale aby byli sługami, na wzór Jezusa, który, ogołacając samego siebie, zbawił nas swoim miłosierdziem (…).

Comments are closed.