Z nauczania Ojca Świętego

KLUCZOWE SŁOWA ŻYCIA RODZINNEGO

Fragmenty katechezy Ojca Świętego Franciszka, wygłoszonej
podczas audiencji ogólnej na placu św. Piotra w Watykanie, 13 maja br.

Fot. M. Rybczyńska/KO-ŚDM

Drodzy Bracia i Siostry!
Dzisiejsza katecheza jest jakby bramą wejściową do serii refleksji na temat życia rodziny, jej życia realnego, z jego rytmami i wydarzeniami. Na tej bramie wejściowej wypisane są trzy słowa (…): „czy mogę?”, „dziękuję”, „przepraszam”. W istocie słowa te otwierają drogę do dobrego życia w rodzinie, życia w pokoju. Są to słowa proste, ale nie tak łatwo wprowadzić je w życie! Zawierają wielką siłę: siłę, by chronić dom, także kiedy napotykamy wiele trudności i prób. Natomiast ich brak stopniowo otwiera szczeliny, które mogą sprawić nawet jego upadek. Zazwyczaj rozumiemy te słowa jako wyrazy dobrego wychowania. (…) Wielki biskup Franciszek Salezy mawiał, że „dobre wychowanie to połowa świętości”. Należy jednak uważać, wiemy bowiem, że był w historii formalizm o

Do Polaków Ojciec Święty powiedział:
Serdecznie pozdrawiam pielgrzymów polskich, a szczególnie dzieci z parafii
św. Stanisława w Rzymie, które w minioną niedzielę przystąpiły do I Komunii
Świętej. Wam kochane dzieci i wszystkim dzieciom w Polsce, które w tym
roku przeżywają tę samą uroczystość, życzę, byście zawsze kochały Pana Jezusa,
ufały Mu, trwały z Nim w przyjaźni. Niech On was prowadzi i błogosławi
wam, waszym rodzicom, katechetom oraz bliskim. W nas wszystkich niech
odrodzi przeżycie piękna tego pierwszego spotkania z Nim w Eucharystii.

dobrych manierach, które mogą stać się maską ukrywającą oschłość duszy i brak zainteresowania bliźnim. (…) Szatan kuszący Jezusa popisuje się dobrymi manierami, jest wręcz dżentelmenem i cytuje Pismo Święte, wydaje się teologiem. Jego styl wydaje się poprawny, ale jego intencją jest odciągnięcie od prawdy Bożej miłości. Ale my rozumiemy dobre wychowanie w jego pojęciu autentycznym, gdzie styl dobrych relacji jest mocno zakorzeniony w umiłowaniu dobra i szacunku dla bliźniego. Rodzina żyje tą wrażliwością miłowania. Pierwsze słowo to: „czy mogę?”. Kiedy troszczymy się, by uprzejmie poprosić również o to, czego naszym zdaniem możemy żądać, to chronimy ducha współżycia małżeńskiego i rodzinnego. Wejście w życie drugiego, nawet gdy jest ono częścią naszego życia, wymaga delikatności postawy nieinwazyjnej, odnawiającej zaufanie i szacunek. (…) Jest to język dobrego wychowania, ale także pełen miłości, a to bardzo służy rodzinie. Drugie słowo to: „dziękuję”. Czasami wydaje mi się, że stajemy się społeczeństwem złych manier i złych słów, jakby były one znakiem emancypacji. (…) Musimy być bezkompromisowi w sprawie wychowywania do wdzięczności, do uznania: chodzi tu zarówno o godność osoby ludzkiej jak i sprawiedliwość społeczną. (…) Ponadto dla człowieka wierzącego wdzięczność to samo serce wiary: chrześcijanin, który nie umie dziękować, to człowiek, który zapomniał języka Boga. (…) Trzecie słowo to „przepraszam”. Na pewno jest ono trudne, ale bardzo konieczne. Kiedy go brakuje, to małe pęknięcia się poszerzają – nawet nieświadomie – stając się głębokimi rowami. Nie na darmo w modlitwie, jakiej nauczał Pan Jezus, „Ojcze nasz”, podsumowującej wszystkie kluczowe pytania naszego życia, znajdujemy następujące słowa: „przebacz nam nasze winy, jak i my przebaczamy tym, którzy przeciw nam zawinili”. (…) W życiu małżeńskim wiele razy są kłótnie…, ale dam wam radę: nigdy nie kończcie dnia bez pojednania. (…) A teraz proszę was o powtórzenie – wszyscy razem – tych trzech słów: „czy mogę?”, „dziękuję”, „przepraszam” (…).

Comments are closed.