Post w Ewangelii (10)

Post i autorytet moralny

Ks. Edward Staniek

W ewangelicznym spojrzeniu na post trzeba zatrzymać się pod krzyżem i usłyszeć słowo Jezusa: „Pragnę”. Scenę przekazał naoczny świadek tego wydarzenia, jakim był umiłowany uczeń Mistrza Jan, stojący pod krzyżem razem z Jego Matką. Potem Jezus świadom, że już wszystko się dokonało, aby się wypełniło Pismo, rzekł: „Pragnę”. Stało tam naczynie pełne octu. Nałożono więc na hizop gąbkę nasączoną octem i do ust Mu podano. A gdy Jezus skosztował octu, rzekł: „Wykonało się!” I skłoniwszy głowę oddał ducha (J 19,28–30). Jezus po spożyciu ostatniej wieczerzy nie miał nic w ustach, nie spał ani minuty i przeszedł przez straszne upokorzenia, biczowanie, dźwiganie krzyża, przybicie do niego i zawiśnięcie przez trzy godziny na trzech gwoździach. Upływ krwi potęguje pragnienie. Słowo było wezwaniem, aby Mu podano coś do picia. Legioniści plutonu egzekucyjnego podali Mu skwaszone wino. Skosztował i wypowiedział swe ostatnie słowa: „Wykonało się”. Tymi słowami zasygnalizował, że dokładnie wykonał wszystko, co było o Nim zapowiedziane, a równocześnie przybił pieczątkę pod dziełem swego życia na ziemi, które polegało na precyzyjnym wykonaniu woli Ojca Niebieskiego. To piękny finisz życia. Jezus przeszedł od poczęcia do śmierci pełniąc wolę Ojca, i nie przeznaczył ani jednej minuty na pełnienie swojej woli. Zdumiewa to, że umiera również z powodu pragnienia. Wymuszony na Nim post był zaplanowany przez Ojca Niebieskiego, aby wszystkim przekazać prawdę, że inaczej umiera ten, kto umie pościć niż ten, kto nie umie. Wielu ludzi umiera z pragnienia, bo nie są w stanie przełknąć ani łyżki wody. To bardzo bolesna śmierć. Wierzący odnajdują się w Jezusie, który mówi: „Pragnę”. Jeden z umierających w ten sposób powiedział: „Nigdy nie byłem tak blisko Jezusa jak teraz. On się ze mną utożsamia”. Zbliżająca się śmierć często jest połączona z głodem, bo umierający nic nie potrafi jeść. Dziś często jest stosowane karmienie przy pomocy rurki wprowadzonej do żołądka, a to jeszcze jedna forma współczesnego postu… Każde bliższe spotkanie z chorym głodnym lub spragnionym wzywa do odczytania Ewangelii z punktu widzenia postu, bo okazuje się, że bez zrozumienia jego wartości trudno żyć i trudno umierać. Wierzący w chwili śmierci winien odnaleźć się w Jezusie, który daje wzór przechodzenia z tego świata do domu Ojca Niebieskiego. Każdego czeka śmierć i trzeba się do niej przygotować. Jezus jest mistrzem sztuki umierania. Śmierć dla wierzącego to nie jest koniec, to narodziny do nowego życia. Dla niewierzącego to koniec. Dopiero gdy w wieczności otworzy oczy odkryje, że to nie był koniec. Człowiek bowiem jest nieśmiertelny niezależnie od tego czy chce czy nie, żył będzie wiecznie. Od niego zależy tylko to, jak wykorzysta doczesność. W Modlitwie „Zdrowaś Mario” wołamy: „Módl się za nami grzesznymi teraz i w godzinie śmierci naszej. Amen”. Liczą się tylko dwa momenty – „teraz” i – „godzina śmierci naszej”. Chcemy, aby i Matka Boża była z nami w tych dwu momentach. Była blisko Syna, gdy prosił o wodę mówiąc: „Pragnę”, a nie miała prawa podać Mu tej wody. Jej obecność w godzinie naszej śmierci to największe szczęście, jakie możemy przeżyć.

Comments are closed.