Tydzień liturgiczny

JEDENASTY TYDZIEŃ ZWYKŁY 15 – 20 VI 2015

Poniedziałek

2 Kor 6,1–10; Mt 5,38–42

Słowo Boże: Nie dając nikomu sposobności do zgorszenia, aby nie wyszydzono naszej posługi, okazujemy się sługami Boga przez wszystko: przez wielką cierpliwość, wśród utrapień, przeciwności i ucisków, w chłostach, w więzieniach… Nie okoliczności, ani nawet wrodzone talenty czy nieprzeciętne możliwości uzdalniają człowieka do służby Bogu. Z dobrych czynów, przyprawionych prawą intencją, może powstać przednia potrawa, miła Bogu. Paweł Apostoł uczy, że każdy czyn, każda sytuacja, również ta nieprzewidywalna, która jest przeszkodą, mogą być udoskonalone dobrą intencją tak, iż oddają chwałę Bogu.
Panie, to kolejny dzień. Chcę go przeżyć tak, by był miły Tobie. Chcę każdy czyn, każdą myśl i każde pragnienie tak poprowadzić, by nie tylko nie sprzeciwiały się Tobie, lecz by głosiły wielkość Twej łaski.

Wtorek

2 Kor 8,1–9; Mt 5,43–48

Słowo Boże: Donosimy wam bracia, o łasce Bożej, jakiej dostąpiły Kościoły Macedonii, jak to w dotkliwej próbie ucisku u radowali się bardzo i skrajne ich ubóstwo zajaśniało bogactwem prostoty. Ubodzy potrafią wspaniałomyślnie wspomóc potrzebujących. Być może lepiej niż bogaci rozumieją, co znaczy brak podstawowych środków do życia, być może poprzez swój niedostatek bardziej posiedli sztukę ufania Bogu, wsłuchiwania się w Jego głos. Jedno jest pewne. Spektakularne przykłady bogatych, rozdających swój majątek nie zmienią faktu, że to właśnie ubodzy najbardziej potrafią sobie wzajemnie pomóc. Duchu Święty, prowadź mnie drogą oczyszczenia. Chcę być bardziej bezinteresowny, bardziej rozumiejący innych, bardziej miłosierny. A bez Twej pomocy nie potrafię tego uczynić. Duchu Święty, przyjdź.

Środa

2 Kor 9,6–11; Mt 6,1–6.16–18

Słowo Boże: Bracia: kto skąpo sieje, ten skąpo i zbiera, kto zaś hojnie sieje, ten hojnie też zbierać będzie. Każdy niech przeto postąpi tak, jak mu nakazuje jego własne serce, nie żałując i nie czując się przymuszonym… Każdy człowiek poprzez swoje czyny jest jak siewca wrzucający ziarno w ziemię. Jeśli wsiewamy ziarno dobrej jakości, możemy spodziewać się także dobrego plonu. Prośmy Pana, byśmy każdego dnia odważnie siali miłość, przebaczenie, zaufanie wobec Boga, solidarność między braćmi, choćbyśmy nawet nie widzieli plonów. One przyjdą w stosownym czasie. My pozostańmy gorliwymi siewcami Bożej sprawy. Musimy siać… brzmią w uszach słowa starej oazowej piosenki. Panie, na przekór wielu zniechęconym, zmęczonym, osłabionym i zrezygnowanym, bo czas jest trudny, chcę iść za Twoim wezwaniem, chcę siać ziarno Twej miłości. Bądź ze mną, Panie.

Czwartek

2 Kor 11,1–11; Mt 6,7–15

Słowo Boże: Czyż popełniłem jakiś grzech przez to, że poniżałem siebie, by was wywyższyć? Że za darmo głosiłem wam Ewangelię Bożą? Ogołacałem inne Kościoły, biorąc co potrzebne do życia, aby wam przyjść z pomocą. Apostoł poczuł się w obowiązku obrony przed bezpodstawnymi zarzutami korynckich chrześcijan. Jego bezinteresowność w posługiwaniu Ewangelii nie przez wszystkich została doceniona. W tej sytuacji jasno mówi o swej postawie. Nie jest to chełpliwość. Raczej wskazanie właściwej drogi postępowania. Są bowiem takie sytuacje, gdy konieczne jest także jasne uzasadnienie swego czynu. Panie, bywa, że czyny mówią same za siebie. Ale bywa, że konieczne jest dopowiedzenie, konieczne jest słowo wyjaśnienia. Lecz w pierwszym rzędzie to ja sam muszę mieć jasność w swoim sumieniu. Panie, pozwól mi zachować prawość intencji.

Piątek

2 Kor 11,18.21b–30; Mt 6,19–23

Słowo Boże: Są sługami Chrystusa? Zdobędę się na szaleństwo: Ja jeszcze bardziej! Bardziej przez trudy, bardziej przez więzienia; daleko bardziej przez chłosty, przez częste niebezpieczeństwa śmierci. Chodzi o wiarygodność głoszącego Ewangelię. Jak ją sprawdzić? Zwykle czyny mówią wystarczająco dużo, by zrozumieć i ocenić sytuację. Tu Apostoł idzie krok dalej. W chwili, gdy niektórzy zanegowali jego nauczanie, nie waha się przywołać własnego cierpienia. Chodzi bowiem o wyjaśnienie, także o przekonanie i umocnienie na drodze wiary człowieka, któremu ktoś zasiał wątpliwości. Jezu, wlej odwagę w moje serce. Wobec sytuacji trudnych, wobec bolesnych słów wobec niezrozumienia, chcę pozostać całym sercem przy Tobie, chcę wytrwać na drodze służby Tobie, mój Zbawicielu.

Sobota

2 Kor 12,1–10; Mt 6,24–34

Słowo Boże: Najchętniej więc będę się chełpił z moich słabości, aby zamieszkała we moc Chrystusa. Dlatego mam upodobanie w moich słabościach, w obelgach, w niedostatkach, w prześladowaniach, w uciskach z powodu Chrystusa. Tam gdzie pojawia się słabość człowieka, tam większym blaskiem jaśnieje moc Zbawiciela. Im bardziej człowiek jest niezdolny do podjęcia jakiegoś zadania i zachowuje tego świadomość, tym skuteczniej może takim człowiekiem posługiwać się Chrystus. Podstawową przeszkodą w realizacji Bożych zamysłów jest bowiem ludzka pycha, czyli przekonanie, że sam mam najlepszy pomysł na rozwiązanie trudnej sytuacji. Boże, pycha pogrążyła pierwszych ludzi. Pycha zdobywa wielu wiernych wyznawców. Także i ja nie jestem od niej wolny. Powiedz, Panie, jak ją usunąć ze swego życia? Boże, bądź natchnieniem moim w codzienności.

Comments are closed.