Słowa kapłana

Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię (29)

BP JAN SZKODOŃ BISKUP POMOCNICZY

Św. Marek opisał w Ewangelii burzę na jeziorze. „Naraz zerwał się gwałtowny wicher. Fale biły w łódź, tak że łódź już się napełniała” (Mk 4,37). Burza jest symbolem tego, co dzieje się czasem w naszym wnętrzu. Czujemy, że wzrasta w nas napięcie. Mówimy, że wszystko nas denerwuje. Bywa, że drobna rzecz wyzwala wybuch złości, krzyk, płacz, obwinianie i obrażanie wszystkich wokoło. Taka „burza” ma miejsce w wielu rodzinach. Dobrze, gdy szybko mija. Krótkie przeproszenie, dobre słowo skierowane do osoby, którą obraziliśmy – i znów jakby wróciło słońce w rodzinie. Ale bywa tak, że burza złości i obraźliwych słów pojawia się często, trwa długo i nie kończy się pojednaniem, ale wrogim milczeniem. Każdy czeka, że drugi przeprosi, załagodzi powstały konflikt. Domowe „burze” są szczególnie niszczące miłość, gdy używane są obraźliwe, poniżające słowa. Bolesne i raniące są kłótnie, w których wspomina się dawne winy, wypowiada się swoje podejrzenia, powołuje się na zasłyszane plotki. Niejedna „burza” ujawnia, że już od dawna nie ma w małżeństwie i rodzinie pełnego zaufania. Raczej trwa zewnętrzna poprawność, udawanie, że wszystko jest w porządku. W chwili kłótni obnażona zostaje pozorna miłość. „Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?” – pytali uczniowie Pana Jezusa, który spał (Mk 4,38). „Milcz, ucisz się” – rozkazał Pan Jezus wichrowi. Ewangelista napisał: „Wicher się uspokoił i nastała głęboka cisza” (Mk 4,39). Jakie wnioski dla małżeństwa i rodziny wypływają z biblijnej historii o uciszeniu burzy na jeziorze? Kłótnia ujawnia, niekiedy ku naszemu przerażeniu, że jesteśmy nieopanowani, złośliwi, wypowiadamy słowa, których za chwilę żałujemy, ale ciężko jest nam przyznać się do winy. Może potrzebny jest odpoczynek, a może jeszcze bardziej trzeba codziennie klękać razem do modlitwy, wyspowiadać się, pojechać na pielgrzymkę, czy wspólne rekolekcje. Św. Paweł pisze: „Miłość Chrystusa przynagla nas… za wszystkich umarł Chrystus po to, aby ci, co żyją, już nie żyli dla siebie, lecz dla Tego, który za nich umarł i zmartwychwstał” (2 Kor 5,14–15). Te słowa Pawłowe są dla nas drogowskazem we wszystkich sprawach. „Rodzina  chrześcijańska, ożywiona i podtrzymywana nowym przykazaniem miłości, żyje… szacunkiem i służbą każdemu człowiekowi, w którym zawsze dostrzega godność osoby i dziecka Bożego” (św. Jan Paweł II, adh. Familiaris consortio, 64).

Propozycja refleksji

Czy wyciągamy wnioski z każdej sprzeczki, kłótni, przedłużającego się nieporozumienia?

Comments are closed.