Tydzień liturgiczny

DWUNASTY TYDZIEŃ ZWYKŁY 22–27 VI 2015

Poniedziałek

Rdz 12,1–9; Mt 7,1–5

Słowo Boże: Bóg rzekł d o Abrama: „Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej i z domu twego ojca do kraju, który ci ukażę. Uczynię bowiem z ciebie wielki naród, będę ci błogosławił i twoje imię rozsławię: staniesz się błogosławieństwem”. Trzeba zrobić ten pierwszy krok, wyjść w kierunku nieznanego, by przekonać się – i często wcale nie natychmiast – że obietnica zaczyna się spełniać. To jedna z trudniejszych decyzji. Iść ufając, bo jeszcze nie widać tego, co spodziewane. Iść na przekór zmysłom, nawet na przekór rozumowi. Iść, bo tak powiedział Bóg. I nie powinien powtarzać. Wystarczy, że raz powiedział. Tak posłuchał Abraham i dlatego jest wielki. Panie, Twoje słowo jest prawdą. Twoje słowo jest światłem. Twoje słowo jest życiem. Tak wierzę. Wlej, Panie, odwagę w moje serce, bym bez ociągania szedł za Twoim słowem.

Wtorek

Rdz 13,2.5–18; Mt 7,6.12–14

Słowo Boże: Rzekł Abram do Lota: „Niechaj nie będzie sporu między nami, między pasterzami moimi i pasterzami twoimi, bo przecież jesteśmy krewnymi. Jeżeli pójdziesz w lewo, ja pójdę w prawo, a jeżeli ty pójdziesz w prawo, ja pójdę w lewo”. Tu wyraźnie widać wielkoduszność Abrahama. Proponuje rozdzielenie stad, pracowników, całych plemion. Lotowi pozostawia decyzję co do wyboru najlepszego terenu. Patriarcha nie zabiegał o lepsze warunki życia. Wiedział bowiem, że najcenniejszego i tak nie traci, bo tym było Boże błogosławieństwo. Mógł żyć skromniej, w trudniejszym otoczeniu, ale cóż to znaczyło wobec Bożej Obietnicy? Moją nadzieję złożyłem, Jezu, w Tobie. Nieraz szukam, tego co wygodniejsze, przyjemniejsze, snuję plany co do dalszych starań, a przecież Ty jesteś moim prawdziwym skarbem. Nie daj mi o tym zapomnieć.

Środa

Iz 49,1–6; Dz 13,22–26; Łk 1,57–66.80

UROCZYSTOŚĆ NARODZENIA ŚW. JANA CHRZCICIELA

Słowo Boże: I rzekł mi: „Tyś Sługą moim, w tobie się rozsławię”. Ja zaś mówiłem: „Próżno się trudziłem, na darmo i na nic zużyłem me siły. Lecz moje prawo jest u Pana i moja nagroda u Boga mego…”. Bóg ma prawo powołać człowieka. Już w łonie matki widzi każdego z nas i zna nasze imię, zanim ono pojawi się na ustach matki i ojca. Zna imię – to znaczy zna osobę. Bóg powołuje osobę do istnienia, bo przygotował już zadanie – powołanie. Człowiek musi je rozpoznać, a później ogłosić wszystkim, co Bóg mu uczynił. Spełniając powołanie, głosi wielkość Boga. W nas Bóg chce być „sławny”. „Przenikasz i znasz mnie, Panie, Ty wiesz, kiedy siedzę i wstaję. Z daleka przenikasz moje zamysły, widzisz moje działanie i mój spoczynek i wszystkie moje drogi są ci znane” (Ps 139). Bądź uwielbiony, Panie.

Czwartek

Rdz 16, 1–12.15–16; Mt 7,21–29

Słowo Boże: Rzekła więc Saraj do Abrama: „Ponieważ Pan zamknął mi łono, abym nie rodziła, zbliż się do mojej niewolnicy; może z niej będę miała dzieci”… Abram zbliżył się do Hagar i ta stała się brzemienną. Sara czekając na syna postanowiła „pomóc” Bogu, podsuwając mężowi niewolnicę. Już wkrótce przekonała się, że był to trop fałszywy. Niewolnica zbiła się w pychę, a Sara przeżyła upokorzenie. Tak dzieje się, gdy człowiek szuka rozwiązania jakby „obok” Bożego zamysłu. Tak rodzi się grzech, który zawsze upokarza człowieka. Choć wcześniej wydawał się doskonałym rozwiązaniem. Panie mój, strzeż mego serca, strzeż moich myśli i pragnień, bym nie szukał własnych rozwiązań, gdy przychodzą trudne sytuacje. Pozwól mi zachować pokój serca i uczyń mnie cierpliwym, bo wiem, że zawsze jesteś przy mnie.

Piątek

Rdz 17,1.9–10.15–22; Mt 8,1–4

Słowo Boże: „Czyż człowiekowi stuletniemu może urodzić się syn? Albo czy dziewięćdziesięcioletnia Sara może zostać matką?”. Rzekł zatem do Boga: „Oby przynajmniej Izmael żył pod Twoją opieką!”. A Bóg mu na to: „Ależ nie, żona twoja, Sara, urodzi ci syna…”. Abraham całkiem logicznie myślał o swoim małżeństwie, widząc upływający czas. Bo czyż w podeszłym wieku mógł spodziewać się dziecka? Wbrew oczywistemu doświadczeniu, Bóg potwierdza wcześniejszą obietnicę co do syna. W tej sytuacji Patriarcha nie miał już wątpliwości, że syna zawdzięcza Bogu. My, niestety, zbyt często to, co jest darem łaski, przypisujemy sobie, bądź przypadkowi. Jezu, Zbawicielu, gdy potrzebuję czegoś, potrafię szukać Twej pomocy. Gdy coś otrzymuję bez proszenia, zapominam, że to Twój dar. Przyjmij moje spóźnione podziękowanie – dziś wyznaję, że dokładnie wszystko, co mam, otrzymałem od Ciebie.

Sobota

Rdz 18,1–15; Mt 8,5–17

Słowo Boże: Pan ukazał się Abrahamowi pod dębami Mamre, gdy ten siedział u wejścia do namiotu w najgorętszej porze dnia. Abraham spojrzawszy dostrzegł trzech ludzi naprzeciw siebie. Ujrzawszy ich podążył od wejścia do namiotu na ich spotkanie. Południe upalnego dnia, gdy daje o sobie znać zmęczenie – to nie była najlepsza pora na przyjmowanie gości. Tymczasem Abraham bez wahania zaprasza Trzech – czyli Boga – do namiotu. I natychmiast przygotowuje ucztę. Bóg często przychodzi do nas poza wyznaczonym Mu skromnym czasem naszej modlitwy. Lubi przychodzić w nieoczekiwanych momentach. I ma do tego prawo. Panie, zawsze obecny i nieustannie przychodzący, Twój jest czas i każda okoliczność jest dobra, by znów poprowadzić mnie dalej. Nie miej mi za złe, że bywam zirytowany i nieuważny. Przychodź, Panie, jak tego pragniesz.

Comments are closed.