Słowa Życia

NIEDZIELA: Iz 35,4–7a; Jk 2,1–5; Mk 7,31–37

UZDROWIENIE GŁUCHONIEMEGO

Rembrant van Rijn, Chrystus uzdrawiający chorych, 1649

Jezus opuścił okolice Tyru i przez Sydon przyszedł nad Jezioro Galilejskie, przemierzając posiadłości Dekapolu. Przyprowadzili Mu głuchoniemego i prosili Go, żeby położył na niego rękę. On wziął go na bok, osobno od tłumu, włożył palce w jego uszy i śliną dotknął mu języka; a spojrzawszy w niebo, westchnął i rzekł do niego: Effatha, to znaczy: Otwórz się. Zaraz otworzyły się jego uszy, więzy języka się rozwiązały i mógł prawidłowo mówić. Jezus przykazał im, żeby nikomu nie mówili. Lecz im bardziej przykazywał, tym gorliwiej to rozgłaszali. I pełni zdumienia mówili: Dobrze uczynił wszystko. Nawet głuchym słuch przywraca i niemym mowę.

ROZWAŻANIE

Niepełnosprawność kryjąca się pod słowem głuchoniemy oznacza głęboką izolację człowieka, który nie może nawiązać właściwego kontaktu z innymi osobami, a jeśli już, to kontakt ten jest bardzo ograniczony i mocno utrudniony. Jezus zwraca się do dotkniętego kalectwem człowieka słowem „Effatha” – otwórz się. Oczywiście jest to fizyczne otwarcie języka i uszu, ale też jest w tym otwarcie owego człowieka na relacje z innymi. Nadto Jezus wypowiadając słowo uzdrowienia zwraca wzrok ku niebu, jakby chciał wskazać na jeszcze jedną ważną relację – tę ze Stwórcą. Ileż razy wolimy pozostać głuchoniemymi, by nie wchodzić w głębsze relacji z ludźmi, by nie stanąć zbyt blisko Boga, bo to zwykle przynosi nowe wyzwania. Ale czy można i jak długo można uciekać w te pozory relacji?

rs

Comments are closed.