Tydzień liturgiczny

DWUDZIESTY TRZECI TYDZIEŃ ZWYKŁY 7–12 IX 2015

Poniedziałek

Kol 1,24–2,3; Łk 6,6–11

Słowo Boże: Teraz raduję się w cierpieniach za was i ze swej strony w moim ciele dopełniam braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół. Jego sługą stałem się według zleconego mi wobec was Bożego włodarstwa. Stopień zżycia się z Kościołem jest skutkiem naszej wiary, to znaczy jej głębi i żywotności. Św. Paweł wykazuje prawdziwy heroizm wiary, gdy mówi o radości, która towarzyszy jego trudom – więcej – cierpieniom, podejmowanym dla Kościoła. Ten stopień miłości Kościoła jest możliwy dla wielu, bo codzienność nieraz przynosi trud, jakim jest niezrozumienie ze strony ludzi Kościoła. Panie, nieraz marzę o Kościele, który jest przyjaznym miejscem, pełnym bezpieczeństwa, przytulnym i ciepłym. Ale to jest zwykle złudzenie. Wiem, że bycie w Kościele kosztuje – i za to dziś chcę Ci, Panie, podziękować.

Wtorek

Rz 8,28–30; Mt 1,1–16.18–23

Słowo Boże: Wiemy, że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra, z tymi, którzy są powołani według Jego zamiaru. Albowiem tych, których od wieków poznał, tych też przeznaczył na to, by się stali na wzór obrazu Jego Syna… Podążając drogą powołania tworzymy zwykle intuicyjny obraz tego, co współgra z ową drogą, i tego, co staje jakby w poprzek tej drogi. I pojawia się pytanie, co zrobić, gdy coś lub ktoś zniekształca tę drogę. Otóż Bóg wszystko, co nas spotyka, może wpleść w drogę naszego powołania, o ile zachowamy w sercu szczerą miłość, mimo zawsze możliwych błędów. Panie, dziękuję Ci za powołanie. Dziękuję za łaski, które pomagają kroczyć drogą mego powołania. Dziękuję za to, żeś mnie od wieków zobaczył i zechciałeś mnie prowadzić ku zbawieniu.

Środa

Kol 3,1–11; Łk 6,20–26

Słowo Boże: Jeśliście razem z Chrystusem powstali z martwych, szukajcie tego, co w górze… Zadajcie więc śmierć temu, co jest przyziemne w waszych członkach: rozpuście, nieczystości, lubieżności, złej żądzy i chciwości, bo ona jest bałwochwalstwem. Nie ma prawdziwej wolności bez zmagania się z ciemną stroną swej osobowości. A że taka istnieje, nie trzeba przekonywać. Zjednoczenie z Chrystusem zobowiązuje do walki z wszystkim, co przyziemne. Warunkiem prowadzenia walki z własną słabością jest uczciwość. Jest to zdolność prostego i jasnego nazywania słabości słabością, a grzechu grzechem, bez cienia usprawiedliwiania. Panie, nie szukam usprawiedliwienia dla siebie. Nie chcę pomniejszać mego grzechu. Przeciwnie, pomóż zobaczyć mój grzech. Lecz jeszcze bardziej obejmij mnie swym miłosierdziem. Ty, Panie, jesteś mym usprawiedliwieniem.

Czwartek

Kol 3,12–17; Łk 6,27–38

Słowo Boże: Obleczcie się w serdeczne miłosierdzie, dobroć, pokorę, cichość, cierpliwość, znosząc jedni drugich i wybaczając sobie nawzajem (…). Na to zaś wszystko przyobleczcie miłość, która jest więzią doskonałości. A sercami waszymi niech rządzi pokój Chrystusowy. Wymienione przez Apostoła cechy tworzą coś na kształt żywego organizmu. Poszczególne cnoty: miłosierdzie, pokora, cichość, cierpliwość – to jakby współdziałające ze sobą organy, złączone miłością na kształt krwiobiegu. Organizm zbudowany z cnót promieniuje światłem pokoju. Właśnie obecność pokoju w sercu jest najczulszym wskaźnikiem przylgnięcia do Chrystusa. Panie, proszę, wlej w moje serce pokój, który od Ciebie pochodzi, który jest balsamem leczącym moje lęki, lekarstwem przezwyciężającym mój grzech. Obdarz mnie, Panie, swym pokojem.

Piątek

1 Tm 1,1–2.12–14; Łk 6,39–42

Słowo Boże: Dzięki składam Temu, który mnie przyoblekł mocą, Chrystusowi Jezusowi, naszemu Panu, że uznał mnie za godnego wiary, skoro przeznaczył do posługi mnie, ongiś bluźniercę, prześladowcę i oszczercę. Apostoł Paweł odkrył rzecz wyjątkowej wagi: mogę być mocny tylko mocą Chrystusa. Z łaski Zbawiciela otrzymał dar wiary. Gdy zdało mu się, że jest mocny – bo dysponując poparciem faryzeuszów siał strach wśród chrześcijan – upadł na ziemię powalony mocą Zmartwychwstałego. Błogosławiony ten upadek, przez który uczymy się przyjmować moc Jezusa. Chroń mnie, Panie, przed upadkami, które osłabiają moją wolę kroczenia za Tobą. Nie odsuwaj tych upadków, które nauczą mnie pokory, bym mógł przyjąć Twoją łaskę.

Sobota

1 Tm 1,15–17; Łk 6,43–49

Słowo Boże: Chrystus Jezus przyszedł na świat zbawić grzeszników, spośród których ja jestem pierwszy. Lecz dostąpiłem miłosierdzia po to, by we mnie pierwszym Jezus Chrystus pokazał całą wielkoduszność… Klasyfikujemy grzechy na wielkie i małe – i słusznie. Jednakże każdy grzech przebaczony czerpie z tego samego źródła – z niepojętego miłosierdzia Zbawiciela. I jeśli spostrzegamy, że Bóg komuś przebaczył, niech będzie to dla nas źródłem nadziei. A jeśli sami doświadczyliśmy przebaczenia, budźmy nadzieję w sercach innych. Wielkoduszność naszego Pana jest niewyczerpana. Panie, który przebaczyłeś Pawłowi mordującemu Twoich uczniów, bądź uwielbiony. Ty, który wyrwałeś z ciemności zmysłów Ignacego Loyolę, bądź uwielbiony. Ty, który przez sakrament pokuty przyszedłeś do Rudolfa Hessa, bądź uwielbiony.

Comments are closed.