Z nauczania Ojca Świętego

MODLITWA Z MIŁOŚCI DO BOGA

Fragmenty katechezy Ojca Świętego Franciszka, wygłoszonej podczas
audiencji ogólnej na placu św. Piotra w Watykanie, 26 sierpnia br.

Fot. L’Osservatore Romano

Drodzy bracia i siostry!
Po refleksji nad tym, jak rodzina przeżywa czas świętowania i pracy, rozważamy obecnie czas modlitwy. (…) Możemy postawić sobie bardzo proste pytanie. Czy umiesz uwierzyć w Boga z całego serca, żywić nadzieję, że pomoże tobie w trudnościach, czy potrafisz poczuć się zobowiązany, żeby Jemu podziękować? Wszystko jak trzeba. Ale czy chcemy też trochę „dobra” dla Pana? Czy myślenie o Bogu nas wzrusza, zadziwia, angażuje nasze uczucia? Pomyślmy o sformułowaniu wielkiego przykazania, które tkwi u podstaw wszystkich innych: „Będziesz miłował Pana, Boga twojego, z całego swego serca, z całej duszy swojej, ze wszystkich swych sił”. Sformułowanie to posługuje się intensywnym językiem miłości, odnosząc go do Boga. W tym właśnie przede wszystkim mieści się duch modlitwy.

Do Polaków Ojciec Święty powiedział:
Pozdrawiam polskich pielgrzymów. Moi drodzy, prośmy razem
Pana o dar Ducha Świętego. Tylko On może rozpalić w naszych
sercach ogień miłości tak, że z gorącym synowskim uczuciem będziemy
mogli zwracać się do Boga „Abba – Ojcze” i prawdziwie
modlić się. Z tym uczuciem zawsze znajdziemy czas na modlitwę
osobistą i rodzinną. Ona przyniesie nam pokój i szczęście tych, którzy
czują się kochani. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

A skoro tak, to obejmuje cały czas i nigdy go nie opuszcza. Czy potrafimy myśleć o Bogu jako o serdecznej zażyłości, utrzymującej nas przy życiu, nad którą nie ma nic innego? Serdecznej pieszczocie, od której nic, nawet śmierć, nie może nas rozdzielić? (…) Czy to nie jest niesamowite, że Bóg otacza nas, traktuje nas czule z ojcowską miłością? Jest to przepiękne, jakże wspaniałe! Mógłby dawać się poznać po prostu jako Najwyższy Byt, dając przykazania i czekać na rezultaty. Ale Bóg uczynił i czyni nieskończenie więcej, niż to. Towarzyszy nam na drodze życia, chroni nas, miłuje. Jeśli miłość do Boga nie rozpala ognia, to duch modlitwy nie rozgrzewa czasu. Jezus powiedział, że możemy nawet mnożyć nasze słowa, „jak poganie”, lub ukazywać nasze obrzędy, „jak to czynią faryzeusze”. Serce w którym płonie miłość do Boga sprawia, że modlitwą stają się także myśli bez słów, lub wezwanie przed świętym obrazem, albo gest miłości i szacunku, gdy mijamy kościół. Jakże to piękne, kiedy matki uczą małe dzieci gestów miłości do Jezusa i Dziewicy Maryi. Jakże w tym wiele czułości. Wówczas serce dzieci zamienia się w miejsce modlitwy. I jest to dar Ducha Świętego. Nigdy nie zapomnijmy, aby poprosić o ten dar dla każdego z nas! (…) Kiedy ma to miejsce, to czas całego życia rodzinnego jest osłonięty w łonie miłości Boga i spontanicznie poszukuje czasu modlitwy. (…) Modlitwa wypływa ze słuchania Jezusa, z czytania Ewangelii – nie zapominajcie, by każdego dnia przeczytać fragment Ewangelii – z zażyłości ze Słowem Bożym. Czy w naszej rodzinie istnieje ta zażyłość? Czy mamy w domu Ewangelię? Czy otwieramy ją niekiedy, żeby przeczytać ją razem? Czy ją rozważamy modląc się na różańcu? Ewangelia czytana i rozważana w rodzinie jest jak dobry chleb, który karmi serca wszystkich. A rano i wieczorem, czy też gdy siadamy do stołu, nauczmy się wspólnego odmawiania z wielką prostotą modlitwy: to Jezus przybywa między nas, jak udawał się do rodziny Marty, Marii i Łazarza. (…) W modlitwie rodziny, w jej wydarzeniach ważnych i chwilach trudnych, powierzamy się sobie nawzajem, aby każdy w rodzinie strzeżony był Bożą miłością.

Comments are closed.