Tydzień liturgiczny

DWUDZIESTY PIĄTY TYDZIEŃ ZWYKŁY 21–26 IX 2015

Poniedziałek

Ef 4,1–7.11–13; Mt 9,9–13

ŚWIĘTO ŚW. MATEUSZA APOSTOŁA I EWANGELISTY

Słowo Boże: Każdemu zaś z nas została dana łaska według miary daru Chrystusowego. I On ustanowił jednych apostołami, innych prorokami, innych ewangelistami, innych pasterzami i nauczycielami (…) celem budowania Ciała Chrystusowego… Chętnie podkreślamy swoją odrębność i niepowtarzalność. Równocześnie żywimy głębokie przekonanie o równości wszystkich ludzi. Mądrość Boża wskazuje rozwiązanie powyższego napięcia. Oto wszyscy jesteśmy dziećmi tego samego Ojca. A każdy z nas otrzymuje inne zadanie do wykonania. Bóg potrafi objąć każdego pełnią miłości i potrafi wskazać każdemu właściwą drogę. Duchu Święty, uwielbiam Cię, bo jesteś twórcą harmonii międzyludzkiej, gdy każdemu człowiekowi wyznaczasz stosowne zadanie tak, byśmy wszyscy mogli się wspierać. Pozwól mi wypełnić to, co jest moim powołaniem.

Wtorek

Ezd 6,7–8.12b.14–20; Łk 8,19–21

Słowo Boże: A Izraelici, kapłani, lewici i reszta wysiedleńców radośnie obchodzili poświęcenie tego domu Bożego… I powołali do służby domu Bożego w Jerozolimie kapłanów według ich oddziałów i lewitów według ich ugrupowań, zgodnych z przepisem księgi Mojżeszowej. Odbudowana świątynia i co ważniejsze, wznowiona służba Boża – to wszystko jest znakiem duchowego odrodzenia. Przemienione przez dni upokarzającej niewoli serca ludzkie lgną do służby Bożej. Wszystko wraca do normy, a jest nią godne i uroczyste sprawowanie liturgii w świątyni. Oto jedna z norm określających także nasze wspólnotowe życie w Kościele – pietyzm wobec liturgii, troska o jej piękno. Duchu Święty, Ty zwołujesz Kościół, by we wspólnocie wielbił wszechmocnego Boga. W liturgii Kościoła działasz nieprzerwanie, by prowadzić mnie do świętości. Dlatego dziękuję za liturgię Kościoła, bo w niej odnajduję Ciebie samego.

Środa

Ezd 9,5–9; Łk 9,1–6

Słowo Boże: Boże mój! Bardzo się wstydzę, Boże mój, podnieść twarz do Ciebie, albowiem przestępstwa nasze wzrosły powyżej głowy, a wina nasza sięga aż do nieba. Od dni ojców naszych aż po dziś dzień ciąży na nas wielka wina. Cóż może naród dać swemu Bogu? Zazwyczaj niewierność. Dlatego Bóg szuka terapii, by chory zrozumiał swój niebezpieczny stan. I gdy minęła już najgroźniejsza fala owej choroby, budzi się nowa świadomość. To jest w pierwszym rzędzie wdzięczność, że Bóg Ojciec nie potraktował zdrady jako wiecznego zerwania więzi, ale jako chorobę, którą trzeba leczyć. Tak Bóg widzi każdy grzech. Panie, Ty wiesz, że nieraz zrywam więź z Tobą, moim Stwórcą i Odkupicielem. Ale przecież nigdy nie chcę jej zerwać, bo naprawdę zależy mi na Tobie, mój Zbawco. Dlatego nie poczytuj mi moich błędów, ale je przebacz i zapomnij.

Czwartek

Ag 1,1–8; Łk 9,7–9

Słowo Boże: Rozważcie tylko, jak się wam wiedzie. Siejecie wiele, lecz plon macie lichy; przyjmujecie pokarm, lecz nie ma go do sytości; pijecie, lecz nie gasicie pragnienia; okrywacie się, lecz nie rozgrzewacie; ten, kto pracuje, aby zarobić, pracuje odkładając do dziurawego mieszka. Aggeusz staje przed ludem, by budzić sumienia. Wielu zdaje interesować się wyłącznie zdobywaniem coraz lepszych warunków, by w większym stopniu zaspokajać codzienne potrzeby, by gromadzić zapasy. Tymczasem gromadzone środki gdzieś się rozpraszają. Prorok przypomina, że nie można budować dobrze swojego domu (domu swego życia), jeśli zapomni się o domu Bożym. „Jeżeli Pan domu nie zbuduje, na próżno trudzą się ci, którzy go wznoszą” – mówi i uczy zarazem psalmista. Dziś znowu biorę sobie, Panie, te słowa do serca i chcę o nich pamiętać, podejmując codzienny trud.

Piątek

Ag 1,15–2,9; Łk 9,18–22

Słowo Boże: Teraz jednak nabierz ducha, Zorobabelu, mówi Pan, nabierz ducha arcykapłanie Jozue, synu Josadaka, nabierz też ducha cały ludu ziemi, mówi Pan. Do pracy! Bo Ja jestem z wami, mówi Pan Zastępów. Jeśli ma powstać jakieś dobre dzieło, musi wyrastać z najgłębszych pokładów ludzkiego ducha. Dokładniej mówiąc, musi wyrastać z ducha Bożego. Każda inna inspiracja jest w jakiś sposób zatruta, najczęściej ludzką pychą. Tylko dzieła czerpiące z Bożego natchnienia mają szansę trwać. Sam Bóg zapala serca przywódców i całego ludu, by nie zrezygnowali z odbudowy domu Bożego. Panie, przepraszam za każde moje działanie, które podjąłem bez liczenia się z Tobą. Przepraszam za chwile, w których zapomniałem o Tobie. Przepraszam, że nie zawsze rozpoznaję Twoją wolę. Panie, umocnij mnie.

Sobota

Za 2,5–9.14–15a; Łk 9,43b–45

Słowo Boże: „Jerozolima pozostanie bez murów, gdyż tak wiele ludzi i zwierząt w niej będzie”… Ja będę dokoła niej murem ognistym, mówi Pan, a chwała moja zamieszka pośród niej. Ciesz się i raduj, Córo Syjonu, bo już idę i zamieszkam pośród ciebie… Zniszczone miasto odzyskuje swoją świetność. Ale prawdziwa jego niezwykłość nie kryje się w potędze wzniesionych budowli i wspaniałości nagromadzonych skarbów. Prawdziwa świetność Syjonu to obecność Boga, z której czerpać będą wszyscy, także poganie. Podobnie piękno naszego życia to obecność żywego Boga, którą mogą odczytać przechodzący obok nas. Panie, Ty pragniesz, bym był światłem świata i solą ziemi. Dziękuję za tak niezwykłe zadanie. I przepraszam, bo tyle we mnie ciemności i do tego brak dobrego smaku. Ale Ty, Panie, nadal liczysz na mnie. Wiem o tym – i dziękuję.

Comments are closed.