Tydzień liturgiczny

DWUDZIESTY DZIEWIĄTY TYDZIEŃ ZWYKŁY 19–24 X 2015

Poniedziałek

Rz 4,20–25; Łk 12,13–21

Słowo Boże: Abraham n ie o kazał wahania ani niedowierzania co do obietnicy Bożej, ale się wzmocnił w wierze. Oddał przez to chwałę Bogu i był przekonany, że mocen jest On również wypełnić, co obiecał. Abraham dzięki wierze i zarazem mocą łaski został usprawiedliwiony, czyli uwolniony od swych nieprawości. Patriarcha stał się wielki, gdy uwierzył, że tylko Bóg może uczynić go wielkim, a jedyne co on sam może zrobić, to zdać się na swego Stwórcę i Pana. Bo Bóg każdemu życzy tego, co najważniejsze, i sprawia, co dla niego najbardziej odpowiednie. Dobry Boże, mój kochany Ojcze, ufam Twemu słowu, ufam Twej obietnicy. Panie, polegam na Twej miłości, która się nie wyczerpuje. Bądź uwielbiony, bo jesteś wierny swemu słowu, wierny słowu, które otrzymałem u początku mego życia.

Wtorek

Rz 5,12.15b.17–19.20b–21; Łk 12,35–38

Słowo Boże: Przez jednego człowieka grzech wszedł na świat, a przez grzech śmierć, i w ten sposób śmierć przeszła na wszystkich ludzi, ponieważ wszyscy zgrzeszyli… Gdzie się jednak wzmógł grzech, tam się jeszcze obficiej rozlała łaska. W ludzkiej naturze kryje się powszechna skłonność do grzechu. Śmierć jest skutkiem grzechu. Tu ukryta jest podwójna przyczynowość. Śmierć jest skutkiem naszych konkretnych grzechów i zarazem tego pierwszego grzechu, który pojawił się u zarania dziejów ludzkich. Z pewnością nosimy w sobie zarzewie grzechu. Nie wolno jednak zapomnieć, że nosimy także obietnicę łaski. Co zwycięży: grzech czy łaska? Panie, Ty pokonałeś grzech definitywnie. Grzech umarł z Twoją śmiercią na krzyżu. A jednak wciąż jest groźny, wciąż pociąga tylu ludzi, pociąga także mnie. Panie, spraw, by Twoje zwycięstwo stało się moim.

Środa

Rz 6,12–18; Łk 12,39–48

Słowo Boże: Niech grzech nie króluje w waszym śmiertelnym ciele, poddając was swoim pożądliwościom. Nie oddawajcie też członków waszych jako broń nieprawości na służbę grzechowi, ale oddajcie na służbę Bogu. Ciąży nad nami atmosfera grzechu i nie potrafimy o własnych siłach radykalnie odciąć się od tego, co wprowadza nas w pułapkę grzechu. Zauważamy pewną nieuchronność grzechu. Niemniej nie jesteśmy z góry przeznaczeni, by w jakiejś konkretnej sytuacji grzech popełnić. Zawsze staje on przed nami jako możliwość – jego zaistnienie jest naszą decyzją. I dlatego jesteśmy odpowiedzialni za swój grzech. Panie, doświadczam swej słabości, mocno doświadczam siły grzechu, który usiłuje mnie zniszczyć. Chciałbym być wolny, a przynajmniej bardziej wolny niż dziś. Wierzę, że dzięki Twej pomocy może się tak stać. Panie, bądź ze mną.

Czwartek

Rz 6,19–23; Łk 12,49–53

Słowo Boże: Jak oddawaliście członki wasze na służbę nieczystości i nieprawości, pogrążając się w nieprawość, tak teraz wydajcie członki wasze na służbę sprawiedliwości, dla uświęcenia… W chrześcijańskim myśleniu nie ma miejsca na stwierdzenie: jestem zmuszony przyjąć kompromis z nieuczciwością, fałszem, zdradą, krzywdą… Możemy podjąć tylko jedną godziwą decyzję: za uczciwością, za prawdą, za wiernością… Nie zawsze się to udaje. Ale nigdy nie wolno nam z prawej drogi zejść świadomie. A ilekroć zejdziemy, natychmiast wracajmy, wyznając swój błąd. Staję, Panie, przed Tobą jako skruszony grzesznik. I nigdy nie stanę inaczej, zawsze będę wołał o miłosierdzie. To moja pierwsza prośba, moja pierwsza modlitwa. Nigdy nie przestanę wołać z głębokości mego grzechu: Panie, zmiłuj się…

Piątek

Rz 7,18–24; Łk 12,54–59

Słowo Boże: Nie czynię bowiem dobra, którego chcę, ale czynię zło, którego nie chcę. Jeżeli zaś czynię to, czego nie chcę, to już nie ja to czynię, ale grzech, który we mnie mieszka. A zatem stwierdzam w sobie prawo, że gdy chcę czynić dobro, narzuca mi się zło. Doświadczamy rozdarcia, które może bardzo niepokoić: świadomi jesteśmy dobrych pragnień, zarazem ku naszemu zaskoczeniu obserwujemy niezamierzone, złe skutki naszych zamiarów. To w nas toczy się walka – jakby dwóch ludzi zmagało się ze sobą. Ciemna i jasna strona naszej osobowości nieodłącznie podążają za nami. I dlatego winniśmy walczyć do końca, by kiedyś móc powiedzieć Bogu „tak”. Panie, Pismo mówi, że bojowaniem jest życie człowieka. Doświadczam tego każdego dnia. I wiem, że także dziś czeka mnie kolejna bitwa. Nie wszystkie bitwy wygrywam. Ale wierzę, że wygram tę wojnę z Tobą i dla Ciebie.

Sobota

Rz 8,1–11; Łk 13,1–9

Słowo Boże: C i bowiem, którzy żyją według ciała, dążą do tego, czego chce ciało; ci zaś, którzy żyją według Ducha, do tego, czego chce Duch. Dążność bowiem ciała prowadzi do śmierci, dążność zaś Ducha do życia i pokoju. Człowiek „skonstruowany” jest jak zazębiające się koła. Powstaje pytanie: które z kół winno nadać kierunek całości? Jeśli kierunek nadaje ciało ze swymi pożądaniami, zmierzamy w stronę, która rozpędza całość aż do niekontrolowanego biegu. Jeśli kieruje nami Duch Boży, wówczas pojawia się harmonia. Gdzie jest centrum dowodzenia moją osobą: w ciele czy w Duchu? Duchu Święty, Ty znasz moją słabość, Ty znasz moje wewnętrzne rozbicie, brak harmonii duchowej, napięcia, które mówią o mojej niespójności. Przyjdź i zintegruj mnie, ukształtuj w harmonii moje życie.

Comments are closed.