Słowa kapłana

Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię (44)

BP JAN SZKODOŃ BISKUP POMOCNICZY

W Ewangelii według św. Marka czytamy opis uzdrowienia niewidomego żebraka Bartymeusza (Mk 10,46–52). Gdy niewidomy dowiedział się, że Pan Jezus przechodzi, zaczął wołać: „Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną” (Mk 10,47). Jezus przystanął i rzekł: „Zawołajcie go”. Powiedziano niewidomemu: „Bądź dobrej myśli, wstań, woła cię” (Mk 10,49). „Co chcesz, abym ci uczynił?” – zapytał Pan Jezus. „Rabbuni, żebym przejrzał” – prosił żebrak. „Jezus mu rzekł: Idź, twoja wiara cię uzdrowiła. Natychmiast przejrzał i szedł za Nim drogą” (Mk 10,52). To wydarzenie jest obrazem duchowej ślepoty w ocenie małżeństwa, rodziny, ale także obrazem nawrócenia, uzdrowienia i apostolstwa. Niekiedy słyszymy wypowiedzi: „coś mnie oślepiło”, „długo się modliłem, zanim przejrzałem”. Wielu boleje nad swoim współmałżonkiem, nad synem czy córką: „pogubił się”, „straciła wiarę i zdrowy rozsądek”. Powrót do modlitwy, udział w Eucharystii, czytanie i słuchanie Pisma Świętego przywraca nam duchowy wzrok, wyzwala pragnienie: „Rabbuni, żebym przejrzał”. Są sytuacje, kiedy matka przez długie lata upomina, płacze, a nade wszystko się modli: „Panie, spraw, aby przejrzał, niech uzna jaką krzywdę czyni rodzinie, szczególnie dzieciom, niech uzna, że jest uzależniony i potrzebuje leczenia”. Pokorne uznanie swej niewystarczalności rodzi modlitwę: „abym przejrzał”. Pan Jezus wskazuje drogę: „Idź, twoja wiara cię uzdrowiła”. Gdy odzyskał wzrok, „szedł za Nim drogą”. Nie tylko odzyskał zdolność widzenia, ale uznał, że wyrazem wdzięczności za uzdrowienie będzie pójście za Jezusem. Wychowanie w rodzinie jest jakby ciągłym „otwieraniem oczu” na świat, otoczenie, na ludzi, powołanie. Rodzice uczą dzieci spojrzenia na życie rodzinne oczyma ludzkiej mądrości i oczyma nauki objawionej. Od rodziców dziecko uczy się, czym jest miłość ofiarna, wierna, pełna czułości, ale i wymagająca. Rodzina kształtuje duchowe spojrzenie dziecka także na powołanie do służby Bożej: „Każdy bowiem arcykapłan z ludzi brany, dla ludzi bywa ustanawiany w sprawach odnoszących się do Boga, aby składał dary i ofiary za grzechy” (Hbr 5,1). „Narzeczeni, na mocy chrztu są już (…) włączeni w oblubieńcze Przymierze Chrystusa z Kościołem i że przez dobrą intencję przyjęli zamysł Boży odnoszący się do małżeństwa” (św. Jan Paweł II, adh. Familiaris consortio, p. 68).

Propozycja refleksji

Czy pozwalam Panu Jezusowi, by otwierał mi „oczy” serca na powołanie małżeńskie, na łaskę sakramentu i na grzech? Czy mam dość miłości i odwagi, by bliźnim, w imieniu Chrystusa, otwierać oczy na dobro i zło?

Comments are closed.