Świadectwo życia

OJCIEC MICHAŁ – OBROŃCA ŻYCIA

W jednym z listów o. Michał zastanawiał się nad tym, czym ma zajmować się w życiu. Widział niejako dwie drogi: misje bądź obrona życia nienarodzonych. Wybrał misje, ale dzieci były mu zawsze bliskie. W czasie jego pogrzebu to dzieci otaczały jego trumnę i śpiewały pieśni, których ich nauczył.

Niezwykłe świadectwa daje pani Agnieszka. Potwierdza ono fakt, że ojciec Michał był wyczulony na sprawę obrony życia. Młoda kobieta napisała: „O ojcu Michale słyszałam już jako dziecko. Moja Mama miała okazję go poznać, uczestnicząc w rekolekcjach oazowych w Rychwałdzie. Słyszałam o jego męczeńskiej śmierci, o tym, jaki był. W domu szczególnie wspominano jego dobroć i prostotę oraz wielką troskę o drugiego człowieka. Już w dzieciństwie znalazłam kilka kartek z pozdrowieniami, które ojciec Michał wysyłał do Mamy, do Rodziców, a także zaproszenie na jego święcenia kapłańskie. Szczególnie utkwiły mi w pamięci pozdrowienia, które ojciec Michał przesłał z okazji świąt Bożego Narodzenia, bodajże w roku 1985. Moja Mama była wówczas w stanie błogosławionym i za parę miesięcy miała urodzić moją siostrę. Pod życzeniami świątecznymi o. Michał napisał pozdrowienia dla całej rodziny, a także dla dzieciątka, które Mama nosiła pod swoim sercem. Pisał chyba nawet o Mamie w liczbie mnogiej. Niestety, kartka gdzieś przepadła, a przynajmniej w ostatnim czasie nie udało się nam jej odnaleźć. Jednak to pozdrowienie, napisane przez o. Michała, utkwiło w mojej pamięci i często o nim opowiadam”.

PRACA MAGISTERSKA

O tym, że obrona życia była bliska o. Michałowi może świadczyć także temat pracy magisterskiej, który brzmiał: „Współczesne zagrożenia rodzinnej roli kobiet i jej obrona w mowach i pismach kard. Stefana Wyszyńskiego”. Zacytujemy kilka jej fragmentów: „Bóg Ojciec z tego tytułu, że jest źródlem wszelkiego życia, jest również Pierwszym Obrońcą tego życia. On bowiem już przed wiekami w swoim odwiecznym planie postanawia istnienie każdego człowieka, dla którego – od chwili, gdy pod sercem matki daje znać o swoim istnieniu – rozpoczynają się wielkie dzieje. Tych dziejów żadna siła, żadne prawa, ani ustawy nie mogą przerwać. Nie ma do tego prawa ani władza państwowa, ani ministerstwo zdrowia, ani żaden człowiek, jedynie Stwórca. Raz poczęte życie pod sercem matki należy do Boga, choćby to był człowiek o wymiarach mniejszych niż ziarnko fasoli. Dlatego nikt nie ma prawa dysponować tym życiem według swojego upodobania, czy programu, ani lekarz, ani małżonkowie, ani wola matki. Życie to własność człowieka, choćby najmniejszego. Dlatego też (…) prawo do życia przysługuje każdemu, bez wyjątku. Prawo to bowiem wynika z samej natury. A Twórcą Natury (…) jest Bóg (…) Wszelkie działanie przeciwko rozpoczętemu życiu jest zwykłą zbrodnią przeciwko prawom natury! (…). Nikt nie może bezkarnie pozbawić życia kształtującej się dopiero istoty ludzkiej, zwłaszcza że jest ona bezbronna. Musi więc mieć swoich obrońców. Obrońcą jest sam Bóg, który się upomni o to życie… Prawa człowieka nie mogą być też przejęte ani przez rodzinę, ani przez naród, ani przez państwo! I przez Kościół są one uszanowane. Można w takim razie zapytać: a rodzina? Jej prawa? (…) Rodzina to teren ochrony życia, „rezerwat ochrony” dla dziecka–syna–człowieka ( S. Wyszyński, Kazania Świętokrzyskie). W rodzinie natomiast kard. Wyszyński widzi następujący podział ról: mężczyzna ochrania kobietę, a kobieta osłania dziecko. Kobieta ma do tego wrodzony talent. Umie się opiekować i lubi to czynić. Z powyższego wynika, że kobieta przede wszystkim jest odpowiedzialna za dziecko, ponieważ każdy nowy człowiek to jej cząstka, to jakby część jej istoty, dlatego jej postawa w obronie życia ma decydujący głos, chociaż wiadomo, że obecność mężczyzny jest tu obecnością konieczną z woli Bożej”.

SKARB NARODU

Na dalszych stronicach swojej pracy magisterskiej o. Michał przypominał, że ks. kard. Wyszyński w Jasnogórskich Ślubach Narodu Polskiego napisał, że „dar życia uważać będziemy za największą łaskę Ojca wszelkiego życia i za najcenniejszy skarb Narodu”. Franciszkanin podkreślał: „Kardynał Wyszyński niejako swoje zaufanie do Maryi chciał przelać w serce każdej kobiety, aby na progu drugiego tysiąclecia wypełniły one swoje zaufanie stojąc na straży życia. Stawiając Maryję za wzór wzywał wszystkich, a zwłaszcza matki, do krucjaty kobiet w obronie życia Narodu, aby żyły w łasce uświęcającej i wypełniły macierzyńskie zadanie, bo tak jak Maryja, kobieta musi zetrzeć głowę węża, który kusi, aby targnąć się na życie nienarodzonych. A problem ten jest istną klęską w naszej Ojczyźnie. Krew pomordowanych niemowląt, jak za czasów Heroda, woła do Boga”.

BÓG INTERWENIUJE

O. Michał Tomaszek podkreśla, że nieraz Pan Bóg interweniuje, utrudniając zbrodnicze plany matki. Dla potwierdzenia tej tezy przytacza przypadek opisany przez Prymasa Tysiąclecia: „Do kliniki położniczej wnoszono kobietę, aby pozbawić ją życia, które się w niej rozwijało. Ale nie można się było przedostać przez ogromne zaspy śniegu. Zabrakło w Warszawie rąk do usuwania śniegu. A jednak niesiono do kliniki kobietę, aby nie została matką, aby nie przysporzyła Stolicy i Narodowi jeszcze jednych rąk, jeszcze jednych dłoni, które by się kiedyś wyciągnęły w posłudze ku człowiekowi” (S. Wyszyński, Wielka Nowenna).

KŁOS ŻYCIA

„Piękne rzeczy mówi się o wydajności ziemi. Ciągle aktualne jest hasło: każdy kłos na wagę złota. A jakże zapomniane jest hasło, którego Kościół jedynie jeszcze broni, a które dziś szczególnie mocno powinno brzmieć: żaden kłos dziecięcego życia, żadna główka dziecięcia nie może być stracona. Wiele jest powodów, które umacniają dziś kobietę w przekonaniu, że nie musi spełniać powinności macierzyńskiej, że może uprawiać antykoncepcję, że ma prawo do przerwania poczętego życia, albo do gwałtu na dzieciach już narodzonych. Przede wszystkim obrońcy zdrożnej produkcji środków przeciwpoczęciowych sieją niezdrową propagandę wykazując wszystkimi siłami, że jest to jedyna droga dla młodzieży, a zwłaszcza dla kobiet, aby się uchronić przed przedwczesnymi następstwami moralnych nadużyć seksualnych. Oto drugi powód: Współczesnej matce tłumaczy się kłamliwie, że kształtujące się w niej życie to jest „najeźdźca” jakiś i „napastnik niesprawiedliwy”. Wmawia się w nią, że ma ona prawo bronić się przed tym napastnikiem (S. Wyszyński, Wielka Nowenna). A czy takim powodem nie jest to, że dziś bardziej szanuje się kobietę, która wyzbywa się życia, niż tę, która ma odwagę dawać życie? Jeszcze innym powodem jest dziwne prawo, które równie w dziwny sposób wchodzi w życie: rodzina jest powołana do budzenia życia, a zaczyna się dziś mówić o jakiejś rodzinie, która by już życia nie dawała, a nawet przyznaje się jej prawo do pozbawiania życia. Jednak mimo tych wszystkich ułatwień, Polska szczyci się wielką ilością kobiet, które przezwyciężyły te pokusy i dziś chlubią się owocną i liczebną rodziną, która jest przyszłością Narodu i Kościoła. Podsumowując to zagadnienie, trzeba jeszcze raz wspomnieć to, co już wcześniej zostało powiedziane, że zaraz po Bogu najwięcej do powiedzenia w dziedzinie, życia obrony życia ma kobieta, która w potrzebie nawet swoje życie powinna poświęcić, aby uratować owoc swojego łona. Nigdy nie może być odwrotnie, a niestety, dziś tak się dzieje: poświęca się dziecko, aby matka mogła żyć spokojnie. Tymczasem trzeba poświęcić swoje życie, aby dziecko mogło żyć, bo jest ono najważniejsze. Tę prawdę – bo tak to trzeba nazwać – w przepiękny sposób obrazuje legenda bretońska”.

KOŚCIÓŁ W SŁUŻBIE KOBIECIE

O. Michał wyrażał radość, że istnieje Kościół, który może pomagać kobiecie, jeśli ona tego chce i potrzebuje. „Już sama świadomość, iż nie jest sama – bo jest kapłan, którego może się poradzić i który dzieli z nią troskę o wychowanie jej dzieci – sprawia, że czuje się bezpieczna i z ochotą podejmuje każdy trud. Pragnieniem Kościoła jest ubogacić kobietę chlebem prawdy, iżby łamiąc okruchy ewangeliczne, wkładała je w otwarte, pisklęce dziobki swych dzieci, by mleko macierzyńskie łączyło się z mlekiem Prawdy, która pochodzi od Ojca Najlepszego”.

KOBIETA – STRAŻNICZKA ŻYCIA

„Kobieta właściwie wypełni swoje obowiązki w społeczeństwie, jeśli ona sama w sobie, a mężczyzna w niej – uzna Boskie jej pochodzenie. To jest fundament, na którym oboje powinni budować swoje życie osobiste, a później rodzinne, aby wspólnie, z poddaniem się woli Bożej, nieść trud współżycia, bez wywyższania się jednej strony nad  drugą, bez żądania szkodliwego posłuszeństwa, bądź też bez wykorzystywania słabszej osoby. Tylko wówczas w pełnej wolności ducha, z nasilającą się radością i w pełni obfitości, kobieta do końca wypełni zlecone jej przez Boga zadania. A według zamiarów Bożych każda kobieta ma być matką życia, a nie śmierci – to jest jej pierwsze zadanie. Drugie jej zadanie – ma stać na straży życia i w razie konieczności ma poświęcić swoje życie w obronie życia dziecka. Wreszcie trzecie zadanie – godnie wychować duszę i ciało dziecięcia. Jeśli kobieta, ze spokojem sumienia, wywiąże się ze swych obowiązków, jeśli stanie na wysokości zadania, wówczas – tak jak Maryję – dzieci i potomni zwać będą błogosławioną. (…) Kobieta osiągnie błogosławiony owoc w pracy wychowawczej, jeśli zacznie to czynić od znaku Krzyża Św., jeśli zrozumie, że dziecko ochrzczone w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego, musi przede wszystkim żyć łaską otrzymaną na Chrzcie świętym. Wiele kobiet odczuwa to i nieraz, pochylona nocą nad swym dzieckiem, kreśli mu krzyżyk na czole, a myśli swe kieruje do Dobrego Ojca, szukając pomocy, by stanąć na wysokości zadania”.

Comments are closed.