TYDZIEŃ LITURGICZNY

TRZECI TYDZIEŃ ZWYKŁY 25–30 I 2016

PONIEDZIAŁEK

Dz 22,3–16; Mk 16,15–18

ŚWIĘTO NAWRÓCENIA ŚW. PAWŁA

Słowo Boże: Ananiasz powiedział: „Szawle, bracie, przejrzyj!”. W tejże chwili spojrzałem na niego. On zaś powiedział: „Bóg naszych ojców wybrał cię, abyś poznał Jego wolę i ujrzał Sprawiedliwego, i Jego własny głos usłyszał. Bo wobec wszystkich ludzi będziesz świadczył o tym, co widziałeś i słyszałeś”. Szaweł, powalony na ziemię, zobaczył Jezusa. To głębokie doświadczenie duchowe stanowiło punkt zwrotny w jego życiu. Jednakże w tej samej chwili utracił wzrok. Potrzebna była posługa Ananiasza, który działając w imieniu Kościoła pozwolił nowo nawróconemu Pawłowi znów widzieć – to znaczy pomógł mu rozeznać zadanie. Wszyscy potrzebujemy Kościoła, bo we wspólnocie Kościoła dokonuje się prawdziwe rozeznanie naszego życiowego zadania. Bóg, gdy stawia zadania, czyni to posługując się Kościołem.

WTOREK

2 Tm 1,1–8; ŁK 10,1–9

Słowo Boże: Przypominam ci, abyś rozpalił na nowo charyzmat Boży, który jest w tobie przez włożenie moich rąk. Albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni, ale mocy i miłości, i trzeźwego myślenia. Nie wstydź się zatem świadectwa naszego Pana ani mnie, Jego więźnia, lecz weź udział w trudach i przeciwnościach znoszonych dla Ewangelii… Trudno powiedzieć, co przeżywał Tymoteusz, który otrzymał powyższe zachęty od Apostoła Narodów. Być może uległ zniechęceniu, być może doświadczył zmęczenia, które osłabiło jego gorliwość. Ważne jest jedno: Paweł swoim pełnym miłości i wiary słowem prowadzi swego ucznia do odkrycia daru, który ten już otrzymał. Raz dany charyzmat posługi we wspólnocie nie wygasa. Jeśli jednak osłabnie jego moc, to sprawą człowieka jest tak żyć i tak się modlić, by ten dar na nowo stał się jego wewnętrznym dynamizmem.

ŚRODA

2 Sm 7,4–17; Mk 4,1–20

Słowo Boże: To mówi Pan Zastępów: Zabrałem cię z pastwiska spośród owiec, abyś był władcą nad ludem moim, nad Izraelem. I byłem z tobą wszędzie, dokąd się udałeś, wytraciłem przed tobą wszystkich twoich nieprzyjaciół. Dam ci sławę największych ludzi na ziemi. Wyznaczę miejsce mojemu ludowi, Izraelowi, i osadzę go tam… Kim byłby Dawid bez Bożego błogosławieństwa? Nie ma tu miejsca na uruchamianie wyobraźni i pisanie alternatywnej historii. Jedno nie ulega wątpliwości: Dawid tylko Bogu zawdzięczał, iż z pasterza owiec stał się królem ludu izraelskiego, że odniósł wiele zwycięstw nad wrogami. Obecność Boga w życiu ludzkim jest nie do przecenienia. Czy jednak Dawid o tym wiedział? Często o tym pamiętał, bywało jednak, że o tym zapominał. I wtedy zaczynały się dziać rzeczy złe, nawet dramatyczne, dla niego i także dla całego Izraela.

CZWARTEK

2 Sm 7,18–19.24–29; Mk 4,21–25

Słowo Boże: Kimże ja jestem, Panie mój, Boże, i czym jest mój ród, że doprowadziłeś mię aż dotąd? Ale i to jeszcze wydało się Tobie za mało; Panie mój, Boże, lecz dałeś zapowiedź o domu sługi swego na daleką przyszłość. I to jest prawo człowieka, Panie, Boże. Ustaliłeś, by lud Twój izraelski był dla Ciebie ludem na wieki… W modlitwie Dawid dziękuje Bogu za łaskę Jego obecności. Jest pewny, że Bóg prowadził go swą mocą. Taki jest nasz Bóg: chętnie prowadzi człowieka. To, że dziś jestem w konkretnym miejscu swej drogi, to cenny dar Stwórcy. To nie suma przypadków, lecz Jego łaska jest u źródeł dobra, którego doświadczamy. Potrzebna jest sztuka zdumienia, by rozpoznać dar Boży. I trzeba także powściągliwości w ocenie swych dokonań, by się nimi nie chełpić. Nigdy dość wdzięczności wobec Stwórcy, który także dziś jest bogaty w miłosierdzie.

Piątek

2 Sm 11,1–4a.5–10a.13–17.27c; Mk 4,26–34

Słowo Boże: Pewnego wieczora Dawid, podniósłszy się z posłania i chodząc po tarasie swego królewskiego pałacu, zobaczył z tarasu kąpiącą się kobietę. Kobieta była bardzo piękna. Dawid zasięgnął wiadomości o tej kobiecie. Powiedziano mu: „To jest Batszeba, córka Eliama, żona Uriasza Chetyty”. Wysłał więc Dawid posłańców, by ją sprowadzili. Wystarczyła chwila, by zapomnieć o mnóstwie otrzymanych darów. Rozum przestał kierować postępowaniem króla, który pierwszeństwo oddał zmysłom. Zauroczenie, gra pożądań, chwilowe pragnienie podziałały tak mocno, że pokierowały krokami Dawida. I to był początek wielkiego dramatu. Ilekroć zapominamy o zastanowieniu, nie zważamy na prawo Boże i głos sumienia, schodzimy na manowce. Nie pozwólmy, by ktokolwiek wmówił nam, że upodobaniem i zachciankami można zastąpić głos sumienia.

Sobota

2 Sm 12,1–7a.10–17; Mk 4,35–41

Słowo Boże: Dawid rzekł do Natana: „Zgrzeszyłem wobec Pana”. Natan odrzekł Dawidowi: „Pan odpuszcza ci też twój grzech, nie umrzesz. Lecz dlatego, że przez ten czyn bardzo wzgardziłeś Panem, syn, który ci się urodzi, na pewno umrze”. Natan udał się potem do swego domu. Pan dotknął dziecko, które urodziła Dawidowi żona Uriasza… Wielki był grzech Dawida. Wielka także była jego skrucha. A znakiem jej stała się prostota, z jaką król przyznał się do popełnionego czynu. Grzech popełniony w ukryciu stał się jawnym. Nie po to, by szukać usprawiedliwienia dla złego czynu, bo bywa, że ktoś głośno mówi o swym grzechu szukając aprobaty dla swego postępowania. Ujawnienie grzechu Dawida spotęgowało jego poczucie skruchy. Zdolność do skruchy równie mocno buduje wielkość Dawida jak jego wspaniałe zwycięstwa. Także nasza wielkość wyrasta z pokornego uznania braków.

Comments are closed.