WIARA CZYNI CUDA

ŚWIADEK BOŻEGO MIŁOSIERDZIA

Zbigniew Herbert w „Panu Cogito” przynaglał, że otrzymanie w życiu wielkiego daru Bożej Opatrzności, zobowiązuje do konieczności świadczenia innym o nim. Dr hab. inż. Marian Paluch, emerytowany prof. nadzw. AGH w Krakowie, na ostatnim odcinku – jak pisze – „już od ponad trzech lat darowanego życia”, zapragnął służyć piórem, tak aby Pan Bóg był uwielbiony, bo Jego Miłosierdzie nie zna granic.

ŻYĆ W PIĘKNYM OGRODZIE

Śluby s. Dominiki, Dębowiec, 20 IX 2009

Przywołując metaforyczny obraz pięknego ogrodu słowami papieża Benedykta XVI zapewniającego, że „tam gdzie jest Bóg, to i pustynia zakwitnie”, prof. Paluch doświadczany wielorakimi cierpieniami, wbrew doznanym śmiercionośnym „ościeniom”, życzył innym – zwłaszcza bliskim i spieszącym mu z samarytańską pomocą – życia przypominającego kwitnący ogród, w którym w myśl Pawłowych słów znaleźć można: „miłość, radość, pokój, cierpliwość, dobroć, życzliwość, wierność, łagodność, opanowanie” (Ga 5,22). Długi czas niedyspozycji fizycznej, znaczony 5-miesięcznym pobytem w szpitalu i wyjściem z „pooperacyjnych zawirowań” w niewytłumaczalny z medycznego punktu widzenia sposób, pozostaje dla niego „niewyobrażalnym darem”, którego „nie możemy zmarnować, ale należy go przyjąć z wdzięcznością i napełnić miłością Boga i bliźniego”. Wydaje się to pozorną

P. Marian z żoną, teściową, wnukami, 2014

jedynie oczywistością. Człowiek chory, którego „dotknęło” uzdrowienie, musi bowiem zmierzyć się z próbą rozwiązania herbertowskiego dylematu: przeżyłeś, aby dać świadectwo! Mojego rozmówcę nurtowało nie tylko egzystencjalne odczytanie tego przesłania. Jak bumerang wracało pytanie: „Co jeszcze mam zrobić w tym darowanym ponownie życiu?”. Odpowiedź – jak wyznaje – znalazł w słynnym przewodniku po życiu duchowym Tomasza á Kempisa „O naśladowaniu Chrystusa”. Słowa: „Czyń, co winieneś czynić, pracuj wiernie w mojej winnicy, ja będę twoją nagrodą. Pisz, czytaj, śpiewaj, wzdychaj, milcz, módl się, mężnie znoś przeciwności. Żywot wieczny wart tego wszystkiego i większych jeszcze bojów” (ks. III, roz. 47), stał się dla cudownie uzdrowionego Mariana Palucha nicią przewodnią dalszej egzystencji. Była i jest ona ciągle omadlana przez ukochaną małżonkę Krystynę, z którą świętować będą 45. rocznicę ślubu. W rodzinnym ogrodzie rozkwitły kwiaty Bożej i ludzkiej miłości w postaci daru ośmiorga dzieci, siedmiorga wnucząt, powołania zakonnego najstarszej Dominiki… Justyna – jedna z córek, w dowód wdzięczności za życie taty, za wszystkie wysłuchane modlitwy, za łaski wyproszone podczas 54-dniowej Nowenny Pompejańskiej – odmawianej z mamą, ze łzami i na kolanach – była ze złotą różą jako wotum, na czterodniowej pielgrzymce do sławnego sanktuarium Matki Bożej Różańcowej w Pompejach, w Italii.

ŁASKA DRUGIEGO ŻYCIA

Marian Paluch (drugi z lewej) z dr. Romanem Mazikiem, jego żoną i synem, Hala Rusinowa 5 VII 2014

Rozpatrując wszystkie „znaczące” zdarzenia związane z niezwykłym powrotem do życia prof. Mariana Palucha, nie sposób widzieć ich przebiegu jedynie w kluczu medycznych osiągnięć współczesności. „Interwencja”, a może bardziej „nadprzyrodzona ingerencja” Boża jest w tym wypadku więcej niż pewna. Fakty mówią same za siebie. Sam cudownie uzdrowiony widzi je w kontekście niezwykłej łaski Bożego Miłosierdzia, której – jak ewangeliczny „sługa nieużyteczny” – dostąpił, aby dać świadectwo. Jak je komentuje? Dramat zaczął się dokładnie 9 września 2012 r. w Tatrach. – Schodząc do Doliny Kościeliskiej, doznałem rozległego zawału serca. Niemal w tym samym momencie znalazł się przy mnie ratownik, chirurg himalaista, pracujący w zakopiańskim szpitalu, lekarz nauk med. Roman Mazik, który natychmiast rozpoczął reanimację. Nie mogę tego faktu rozpatrywać inaczej, niż w kategorii cudu. Kolejna po ludzku niewytłumaczalna sytuacja, to kwestia karetki. W normalnych warunkach dojazd z Zakopanego do miejsca, w którym się znajdowaliśmy, zabrałby ratownikom bardzo dużo czasu. Tymczasem karetka nadjechała stosunkowo szybko, ponieważ w okolicy zabierano do szpitala innego pacjenta. Podczas 3-tygodniowego pobytu w Powiatowym Szpitalu w Zakopanem, mój stan był bardzo ciężki, ale zajęli się mną kardiochirurdzy z ordynatorem Oddziału Anestezjologii i Intensywnej Terapii, dr. Damianem Obrzutem, który wraz z zespołem raz po raz ratował moje życie. Tu widać, jak Pan Bóg posługuje się ludźmi. Ja sam pozostawałem w większości w śpiączce farmakologicznej. Z tego okresu nic nie pamiętam. Potem byłem przewieziony na oddział w krakowskim Szpitalu Specjalistycznym im. Jana Pawła II, kierowany przez dr. hab. med. Rafała Drwiłę. Pozostawałem zależny od respiratora przez ponad dwa miesiące. Walka o moje życie toczyła się każdego dnia. Były nawet krańcowo trudne momenty, gdy doszło do zakażenia i nastąpił wstrząs septyczny. Niejeden raz wydawało się, że odejdę do Pana. Stan mojego zdrowia zaczął gwałtownie się poprawiać po serii zastrzyków TFX, których receptura została opracowana przez zespół prof. dr. hab. Gabriela Turowskiego. W 1981 r. czuwał on nad zdrowiem św. Jana Pawła II, gdy ten po zamachu leżał w Klinice Gemelli… Po dwóch miesiącach na intensywnej terapii, zostałem przewieziony na Oddział Chorób Płuc, potem na Oddział Rehabilitacji.

POST SCRIPTUM

We wrześniu roku 2014 Marian Paluch zakończył 47-letnią pracę zawodową nauczyciela akademickiego Politechniki Krakowskiej i AGH. Jak zaznacza w nocie biograficznej rof. dr ab. inż. Antoni Tajduś, „cała kariera zawodowa prof. Mariana Palucha związana była z zagadnieniami dotyczącymi mechaniki teoretycznej i mechaniki ośrodków odkształcalnych”. Wśród szeregu opublikowanych prac naukowych Profesora, znajduje się cenna pomoc dydaktyczna: 900-stronicowa książka z 2015 pt. „Matematyka bezstresowa w życiu codziennym i technice”. Dedykowana Panu Romanowi Mazikowi – „lekarzowi, himalaiście, który z narażeniem własnego zdrowia ratował w Tatrach moje życie”, ma na okładce fotografię wnuczka Olusia, pokazującego, że „matematyka jest dla każdego”.

Bożena Weber
Fot. Arch. rodzinne prof. Palucha

Comments are closed.