SŁOWA ŻYCIA

NIEDZIELA:

Rdz 15,5–12.17–18; Flp 3,17–4,1; Łk 9,28b–36

PRZEMIENIENIE PAŃSKIE

Fot. Pixabay.com

Jezus wziął z sobą Piotra, Jana i Jakuba i wyszedł na górę, aby się modlić. Gdy się modlił, wygląd Jego twarzy się odmienił, a Jego odzienie stało się lśniąco białe. A oto dwóch mężów rozmawiało z Nim. Byli to Mojżesz i Eliasz. Ukazali się oni w chwale i mówili o Jego odejściu, którego miał dokonać w Jerozolimie. Tymczasem Piotr i towarzysze snem byli zmorzeni. Gdy się ocknęli, ujrzeli Jego chwałę i obydwóch mężów, stojących przy Nim. Gdy oni odchodzili od Niego, Piotr rzekł do Jezusa: Mistrzu, dobrze, że tu jesteśmy. Postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza. Nie wiedział bowiem, co mówi. Gdy jeszcze to mówił, zjawił się obłok i osłonił ich; zlękli się, gdy weszli w obłok. A z obłoku odezwał się głos: To jest mój Syn wybrany, Jego słuchajcie. W chwili, gdy odezwał się ten głos, Jezus znalazł się sam. A oni zachowali milczenie i w owym czasie nikomu nic nie oznajmili o tym, co widzieli.

ROZWAŻANIE

Apostołom wydawało się, że wydarzenie na górze przemienienia jest szczytem objawienia chwały Pana. Tymczasem prawdziwym szczytem ukazującym chwałę Zbawiciela stał się krzyż, choć w pierwszym odczuciu zdawał się być całkowitą klęską. Szczytem chwały był dlatego, że ukazał pełnię – miłość, miłość bez granic. Bywa, że to, co dziś wydaje się nam być powodem do chluby, z czasem okaże się mało wartą słomą, która nie przetrwa próby czasu. Natomiast to, co mogliśmy odbierać jako klęskę, może stać się zarzewiem prawdziwego zwycięstwa, bo ukazuje wierność na przekór przeciwnościom. Warto patrzeć na Tabor, lecz trzeba wiedzieć, gdzie on się znajduje. Bo pierwsze odczucia mogą mylić.

(rs)

Comments are closed.