TYDZIEŃ LITURGICZNY

CZWARTY TYDZIEŃ WIELKIEGO POSTU 7–12 III 2016

PONIEDZIAŁEK

Iz 65,17–21; J 4,43–54

Słowo Boże: Oto Ja stwarzam nowe niebiosa i nowa ziemię; nie będzie się wspominać dawniejszych dziejów ani na myśl one nie przyjdą. Przeciwnie, będzie radość i wesele na zawsze z tego, co ja stworzę; bo oto Ja uczynię z Jerozolimy „Wesele” i z jej ludu – „Radość”. Rozweselę się z Jerozolimy i rozraduję się z jej ludu. Choć bardzo często wspomnienia związane są z jasnymi chwilami przeszłości (bo ludzka pamięć działa nader wybiórczo), to historia Jerozolimy zawiera wiele trudnych, bolesnych wręcz zdarzeń, znaczonych niewiernością. Jeśli Stwórca mówi o radości związanej z Izraelem, to dlatego
tylko, że Jego łaska dokona radykalnej przemiany: nasycona grzechem przeszłość odejdzie w niepamięć, powstanie nowe dzieło jako skutek Bożego błogosławieństwa. I tak też jest w naszym życiu osobistym: przyjmując łaskę Boga jesteśmy radością Stwórcy. Stąd wezwanie: „Sławię Cię, Panie, bo mnie wybawiłeś”.

WTOREK

Ez 47,1–9.12; J 5,1–3a.5–16

Słowo Boże: Wszystkie też istoty żyjące, od których się tam roi, dokądkolwiek potok wpłynie, pozostaną przy życiu: będzie tam niezliczona ilość ryb, bo dokądkolwiek dotrą te wody, wszystko będzie uzdrowione. A nad brzegami potoku mają rosnąć po obu stronach różnego rodzaju drzewa owocowe, których liście nie więdną… Prorok rysuje sugestywny obraz wody, wypływającej ze świątyni. Ta woda kryje w sobie moc nadzwyczajną. Niesie uzdrowienie wszelkiemu stworzeniu. To znaczy, że poza zasięgiem tychże wód grasują choroby. Wody ze świątyni zdolne są uleczyć każdą z nich. Wody te zapewniają także owocowanie każdemu drzewu i każdej roślinie. Ten obraz ukazuje działanie łaski sakramentalnej, która wypływa z Kościoła, by nieść pomoc każdemu, kto cierpi z powodu grzechu, swej słabości, czy zagubienia. Nie wolno odciąć się od tego uzdrawiającego strumienia, bo mnóstwo chorób wciąż atakuje naszego ducha.

ŚRODA

Iz 49,8–15; J 5,17–30

Słowo Boże: „Góry, wybuchnijcie radosnym okrzykiem! Albowiem Pan pocieszył swój lud. Zlitował się nad jego biednymi”. Mówił Syjon: „Pan mnie opuścił…”. „Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet gdyby ona zapomniała, ja nie zapomnę o tobie!”. Zwykle zwracamy uwagę, jak dziecko cieszy się z otrzymanego prezentu. Ale dobrze zdajemy sobie sprawę z faktu, że jedynym i prawdziwym źródłem radości dziecka jest obecność matki i ojca, a właściwie ich rodzicielska miłość. Jeśli prorok mówi dziś o wybuchu radości, to wskazuje na tę właśnie przyczynę: wbrew odczuciom Syjon nie został opuszczony. Miłość Boga Ojca jest miłością zarówno ojcowską, jak i macierzyńską. Przy czym o ile w ludzkich relacjach rodzice–dziecko może pojawić się bolesny brak, o tyle w miłości Stwórcy nigdy tak się nie stanie. Bo miłość Pana jest większa od tej ojcowskiej i tej matczynej: pełna czułości, wierna, zatroskana o przyszłość, bezwarunkowa. I wciąż jeszcze wymaga odkrycia.

CZWARTEK

Wj 32,7–14; J 5,31–47

Słowo Boże: „Widzę, że lud ten jest ludem o twardym karku. Pozwól, aby rozpalił się gniew mój na nich…”. Mojżesz jednak zaczął usilnie błagać Boga swego, Pana, i mówić: „Dlaczego, Panie, płonie gniew Twój przeciw ludowi Twemu, który wyprowadziłeś z ziemi egipskiej wielką mocą i silną ręką?”. To była wyjątkowa próba, przed którą stanął Mojżesz. Przecież sam Bóg zaproponował, że wyprowadzi z niego nowy lud w miejsce Izraela, który tak szybko okazał niewierność. A jednak patriarcha zaczął gorąco wołać do Pana o miłosierdzie. Stwórca wysłuchał błagalnej modlitwy swego sługi Mojżesza i przebaczył narodowi popełniony grzech. Można dziś oburzać się na grupy ludzi i nawet całe społeczności, które sprzeniewierzają się Bogu. I można domagać się, by ludzie zostali ukarani. Ale czy Pan tego oczekuje? Czy nie liczy raczej na wstawiennicze błaganie w intencji każdego, kto błądzi?

PIĄTEK

Mdr 2,1a.12–22; J 7,1–2.10.25–30

Słowo Boże: Mylnie rozumując, bezbożni mówili sobie: „Zróbmy zasadzkę na sprawiedliwego, bo nam niewygodny: sprzeciwia się naszemu działaniu, zarzuca nam przekraczanie Prawa, wypomina nam przekraczanie naszych zasad karności. Głosi, że zna Boga, zwie siebie dzieckiem Pańskim. Jest potępieniem naszych zamysłów…”. Trzeba mieć odwagę, by pozostać sprawiedliwym. Trzeba mieć odwagę, by nie ulec pokusie kompromisu z nieuczciwością. By pozostać nieprzekupnym. By zachować własne zdanie. By nie utracić trzeźwego osądu rzeczywistości. By być zdolnym iść pod prąd. By zachować szacunek wobec prawa Bożego i ludzkiego. By nie skusić się łatwizną. Jednym słowem: trzeba mieć odwagę, by godnie żyć. Taka postawa musi kosztować. A jeśli nawet nie zawsze uda się godnie przeżyć konkretną chwilę, to warto uznać, że „Pan jest zawsze bliski dla skruszonych w sercu”, choć nie od razu jest to oczywiste.

SOBOTA

Jr 11,18–20; J 7,40–53

Słowo Boże: Nie wiedziałem, że powzięli przeciw mnie zgubne plany: „Zniszczmy drzewo w pełni jego sił, zgładźmy go z ziemi żyjących…”. Lecz Pan Zastępów jest sprawiedliwym sędzią, bada sumienie i serce. Chciałbym zobaczyć Twoją pomstę na nich, albowiem Tobie powierzam swoją sprawę. Zachować pokój serca w niepowodzeniach, w prześladowaniach, w chwili nadużycia naszej dobroci i życzliwości, gdy przyjdzie stanąć wobec muru, jakim jest ludzka złość i przewrotność. Czy to możliwe? Tak, jeśli potrafimy sercem całym i umysłem powiedzieć: „Panie, mój Boże, Tobie zaufałem”. Te proste słowa potwierdzają, iż wierzymy w sprawiedliwość ostateczną, której źródłem jest Bóg. Oznacza to, że ufamy Panu, dla którego nie jest tajne żadne ludzkie sumienie, który nie pozostawi bez nagrody najmniejszego dobra i nie zgadza się na najmniejsze zło. To oznacza także, że Stwórcy pozostawiamy wymierzenie sprawiedliwości.

Comments are closed.