TYDZIEŃ LITURGICZNY

PIĄTY TYDZIEŃ WIELKIEGO POSTU 14–19 III 2016

PONIEDZIAŁEK

Dn 13,1–9.15–17.19–30.33–62; J 8,12–20

Słowo Boże: Zgromadzenie dało im wiarę… Skazano ją na karę śmierci. Wtedy Zuzanna zawołała donośnym głosem: „Wiekuisty Boże, który znasz to, co jest ukryte, i wiesz wszystko, zanim się stanie. Ty wiesz, że złożyli fałszywe oskarżenie przeciw mnie. Oto umieram, chociaż nie uczyniłam nic z tego, o co mnie oni złośliwie obwiniają”. Byli starszymi ludu i sędziami. Cieszyli się znacznym autorytetem. Równocześnie prowadzili podwójne życie. Nadużywając swojej pozycji wykorzystywali niewinnych ludzi. To można określić jednym słowem – korupcja. Ale przyszła taka chwila, gdy spotkali na swej drodze osobę o wyjątkowej prawości. Wykorzystywanie stanowisk społecznych do osiągania korzyści to mocna pokusa mających władzę, a uleganie jej słusznie spotyka się z potępieniem. Jednakże skuteczne potępienie może wyjść tylko od człowieka prawego. Jeśli nie chcemy skorumpowanej władzy, tym bardziej troszczmy się o własną prawość.

WTOREK

Lb 21,4–9; J 8,21–30

Słowo Boże: I zaczęli mówić przeciw Bogu i Mojżeszowi: „Czemu wyprowadziliście nas z Egiptu, byśmy tu na pustyni pomarli? Nie ma chleba ani wody, a uprzykrzył się nam już ten pokarm mizerny”. Zesłał więc Pan na lud węże o jadzie palącym, które kąsały ludzi, tak że wielka liczba Izraelitów zmarła. Bywa, że człowiek podejmuje czyn i nie jest do końca świadomy znaczenia i skutków tego, co podjął. Równocześnie zdarza się, iż z upływem czasu wrażenie danego zła i niebezpieczeństwa stopniowo się zaciera. Tak stało się na pustyni z narodem wybranym. Z upływem kolejnych dni i miesięcy niewola w Egipcie nie wyglądała już przerażająco, a odzyskana wolność traciła swój miły smak wśród utrapień wędrówki przez pustynię. Tęsknota za niewolą zaczęła dominować. Jedynie mocny głos Mojżesza i łaska Pana pozwoliły zachować właściwy kierunek – ku wolności. Chodzi tu o niewolę grzechu i wolność od grzechu.

ŚRODA

Dn 3,14–20.91–92.95; J 8,31–42

Słowo Boże: Król Nabuchodonozor powiedział: „Czy jest prawdą Szadraku, Meszaku i Abed-Nego, że nie czcicie mojego boga ani nie oddajecie pokłonu złotemu posągowi, który wzniosłem? Czy teraz jesteście gotowi – w chwili gdy usłyszycie dźwięk rogu, fletu, lutni, harfy, psalterium, dud… upaść na twarz i oddać pokłon posągowi?”. Trzej wierni słudzy Pana, który jest jedynym Bogiem i Stworzycielem wszystkiego, nie ulegli presji samego władcy, nie ulegli naciskowi, jaki tworzył zewnętrzny splendor sprawowanego kultu, nie poddali się namowom rozmaitych ludzi i nie wykonali czynu, który byłby zaprzeczeniem ich wiary w Jedynego. Oczywiście musiała taka postawa spotkać się z radykalną reakcją – zostali skazani na okrutną śmierć i wrzuceni do rozpalonego pieca. Okazało się, że w tak dramatycznej sytuacji doświadczyli namacalnej opieki swego Pana. Czy Stwórca traktuje nas podobnie? Zdecydowanie tak. Bo zawsze jest wierny swemu słowu.

CZWARTEK

Rdz 17,3–9; J 8,51–59

Słowo Boże: Abram padł na oblicze, a Bóg tak do niego mówił: „Oto moje przymierze z tobą: staniesz się ojcem mnóstwa narodów. Nie będziesz więc odtąd nazywał się Abram, lecz imię twoje będzie Abraham, bo uczynię ciebie ojcem mnóstwa narodów. Sprawię, że będziesz niezmiernie płodny…”. Podobne zdarzenia często miały miejsce w świętej historii, znaczonej spotkaniem Boga z człowiekiem. Stwórca wybranemu daje nowe imię. To oznacza radykalną zmianę w człowieku. Patriarcha otrzymał nowe zadanie, Bóg wsparł go nową łaską i wskazał nowe imię – to wszystko mówi o nowości, jaka pojawiła się w życiu osiemdziesięcioletniego człowieka. Nigdy nie jest za późno na przemianę życia. Jesteśmy ochrzczeni, nosimy dar Boży w swym sercu, lecz „uruchomienie” łaski tego sakramentu w pełni niekoniecznie już się dokonało. Zatem na zmianę nie jest za późno. Dziś jest najlepszą na to chwilą.

PIĄTEK

Jr 20,10–13; J 10,31–42

Słowo Boże: Wszyscy zaprzyjaźnieni ze mną wypatrują mojego upadku: „Może on da się zwieść, tak że go zwyciężymy i wywrzemy pomstę na nim!”. Ale Pan jest przy mnie jako potężny mocarz; dlatego moi prześladowcy ustaną i nie zwyciężą. Będą bardzo zawstydzeni swoją porażką… Trudno o bardziej niesprzyjający klimat do działania, skoro nawet zaprzyjaźnieni z prorokiem wieszczą jego upadek. Tu nie chodzi o stawianie przeszkód czy przysłowiowe kopanie dołków. Bliscy nie wierzą w powodzenie misji proroka, który w ten sposób pozostał samotny głosząc słowo Pana. I tak bywa niejednokrotnie – posługiwanie Bożej sprawie może zrodzić osamotnienie. I to jest realny koszt, z którym trzeba się liczyć. Samotność w słusznej sprawie – to niejednokrotnie także nasz los. Można działać bez innych, ale nigdy bez Boga.

SOBOTA

2 Sm 7,4–5a.12–14a.16;
Rz 4,13.16–18.22; Mt 1,16.18–21.24a

UROCZYSTOŚĆ ŚW. JÓZEFA

Słowo Boże: To mówi Pan: „Kiedy wypełnią się twoje dni i spoczniesz obok swych przodków, wtedy wzbudzę po tobie potomka twojego, który wyjdzie z twoich wnętrzności, i utwierdzę jego królestwo. On zbuduje dom imieniu memu, a Ja utwierdzę tron jego królestwa na wieki. Ja będę mu ojcem, a on będzie Mi synem”. Potomek Dawida ma wznieść dom Boga. Rzeczywiście Salomon zbudował świątynię. Mimo że odbudowywany i upiększany gmach był wielkiej urody, nie było to spełnieniem tamtej obietnicy. Dopiero Jezus wzniósł świątynię dla imienia Bożego – założył Kościół i każdego w Kościele poprzez Chrzest uczynił domem dla Boga. Zatem nikomu nie wolno tego domu, jakim jest własne życie, zawłaszczać dla siebie, ani tym bardziej zniszczyć go. Sens domu spełnia się w tym, że służy mieszkańcowi. Czy ma sens pusty dom? Czy ma sens życie skupione na sobie? Czy ma sens życie pozbawione Boga?

Comments are closed.